HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Archive
Wywiady

139. Wywiad z Markiem Hylą

9 lipca 2012 Michał Zaborek 2 komentarze

Zapraszam do przeczytania wywiadu z moim wieloletnim kolegą z pracy, Markiem Hylą. Marek jest uznanym ekspertem w dziedzinie e-learningu i rozwoju ludzi przy użyciu nowoczesnych form edukacyjnych, autorem kilku książek, między innymi popularnego i kilkakrotnie wznawianego ?Przewodnika po e-learningu?. Jest także twórcą doskonałego bloga ?Szkolenia XXI wieku?. Bloga? który właśnie niedawno został zamknięty. Dlaczego? O tym, ale także o wielu innych rzeczach związanych z blogowaniem i rozwojem, możesz przeczytać poniżej. Zapraszam.

Michał: Jak to się stało, że zacząłeś pisać bloga?

Marek: To trochę długa historia… Ale w skrócie… W 2003 roku podjąłem decyzję o tym, by zaangażować się w rozwój rynku e-learningu w Polsce. Nie, by działać jako dostawca na tym polu (to też…), ale właśnie aby, działać na rzecz jego rozwoju. Jedną z konsekwencji tej decyzji było wydanie w 2005 roku książki ?Przewodnik po e-learningu?, która wciąż jest w sprzedaży (właśnie szykowane jest 4 wydanie). W połowie 2008 roku dostałem propozycję od wydawcy, by napisać kolejną książkę poświęconą temu zagadnieniu. W zasadzie decyzja była podjęta, a umowa czekała na podpis. I w tym właśnie momencie doszedłem do wniosku, że znacznie lepszą metodą dalszego budowania rynku będzie zaangażowanie się w pisanie bloga. Lepszą ? bo nie zmuszającą mnie do zaprojektowania i napisania całej publikacji książkowej na raz; lepszą ? bo dającą szansę na żywy kontakt z rynkiem; lepszą ? bo pozwalającą na update informacji oraz włączenie się w nurt budowania hipermedialnej przestrzeni informacyjnej poświęconej temu zagadnieniu.

Co dawało Ci pisanie bloga?

Dość szybko straciłem wiarę w to, że blog postrzegany jest przez czytelników jako równie ?mocny? mechanizm jak książka. W słowo ?pisane i wydrukowane? (książka, czasopismo) zwykło się wierzyć. Blogi nie mają takiego potencjału. Jako przykład można wziąć liczbę odwołań (cytatów) w różnych artykułach i pracach do mojej książki w zestawieniu do liczby odwołań do bloga. Tych pierwszych nie było wiele (może w sumie z duże kilkadziesiąt), tych drugich było… zero (w każdym razie o żadnym nie wiem). Nie żebym się jakoś tym przejmował, ale daje to do myślenia…

Bloga traktowałem tak, jak na to wskazuje jego źródłosłów: ?web log?, czyli jako swego rodzaju dziennik mojej aktywności jako researchera, analityka, publicystę. Innymi słowy blog budował moją osobistą ?bazę wiedzy? pełną przemyśleń, podsumowań, analiz, tłumaczeń ciekawych źródeł i linków do ciekawych zasobów. Dzięki niemu często zdarzało mi się zaspokoić czyjeś (zdarzało się, że również Twoje…) potrzeby informacyjne po prostu ?zapuszczając? wyszukiwarkę na własnym blogu i wysyłając garść linków do postów traktujących o danym zagadnieniu.

Pisanie bloga dawało mi też satysfakcję docierania do ludzi zainteresowanych tematem nowoczesnych form rozwojowych. Można powiedzieć, że ?kolekcjonowałem dusze? ? z prawdziwą przyjemnością patrzyłem jak liczba osób, które zarejestrowały się na moim blogu rosła osiągając na koniec ponad 1200 czytelników.

Dlaczego zatem zdecydowałeś się na zaprzestanie pisania bloga?

Wpłynęło na to kilka powodów. Praprzyczyną była konstatacja, że zaczynam zjadać własny ogon. Pewnego razu pisałem podsumowanie jakiegoś ciekawego raportu i zobaczyłem, że do wszystkich opisywanych zagadnień podaję przynajmniej jeden link do… wcześniejszych postów na własnym blogu. Doszedłem do wniosku, że blog przestał mnie rozwijać. Z tej perspektywy stał się stratą czasu.

Drugim powodem był brak czasu właśnie. Końcówka roku wycisnęła ze mnie siódme poty i zaprzestałem pisania ? na chwilę. Z chwili zrobiła się większa i tak już zostało.

Trzecim było znalezienie ciekawej przestrzeni na zarówno dalszy rozwój osobisty, jak i znacznie lepsze zrealizowanie misji rozwoju rynku nowych form szkoleniowych. Współtworząc i angażując się w prace XY Learning Team znalazłem nową formułę, której ostatnio tak poszukiwałem.

Jak oceniasz blogi jako narzędzie edukacyjne?

Wbrew ogólnej wymowie mojej wypowiedzi ? bardzo wysoko. Na blogi trzeba patrzeć z dwóch perspektyw ? piszącego (bloggera) oraz czytającego. Zaangażowany blogger, chcąc pisać wartościowe posty MUSI się rozwijać ? czytać, analizować, syntetyzować, itd. Zaangażowania po stronie czytających może często nie widać (bardzo trudno rozwinąć dyskusję wokół postów ? 99% czytający to ?bierni? odbiorcy), ale w domenie inspiracji, otwarcia oczu na jakieś fakty, czy podpowiedzenia ciekawego źródła blogosfera działa cuda.

A jak oceniasz stan naszej (polskiej) tzw. ?blogosfery??

Ostatnio ? tak sobie. Mam wrażenie, że nastąpiło w tej przestrzeni ?zmęczenie materiału?. Jeszcze rok temu w kanale RSS podpiętym do ok. 10 blogów, które były dla mnie interesujące w ciągu tygodnia potrafiło pojawić się kilkanaście postów. Dziś czasami są to 2-3 wpisy.

Mam też poczucie, że wiele blogów albo nie ma mocnego pomysłu na siebie (nie wiem, czy można to nazwać strategią?), albo tę strategię stosuje z bardzo dużym przymrużeniem oka. Stąd na blogach pojawiają się często posty ?od czapy?. Sam zresztą tak robiłem ? mam poczucie, że to właśnie jest jedną z głównych przyczyn niskiej wiarygodności tej formy komunikowania się ze światem.

Podziwiam pomysł i konsekwencję w jego stosowaniu bloga Sławka Łaisa (www.PraktykaTrenera.pl). Posty pojawiają się rzadko, ale są zawsze ?na temat?, praktyczne i ciekawe z perspektywy korzyści biznesowych.

No właśnie ? jakie blogi czytasz?

Nie czytam wielu blogów. Te, które pozostają w sferze moich zainteresowań, to albo blogi ?branżowe? (poświęcone zagadnieniom związanym z nowych formami szkoleniowymi ? tu wymienić należy blog Bartka Polakowskiego, Piotra Peszki, Janusza Lenkiewicza, Marty Eichstead), albo blogi pisane przez moich znajomych i przyjaciół (HRmaznaczenie, Sławka Łaisa), które są równie ciekawe choć nie zawsze dotykające tematów będących moją pasją.

Inspiracji szukam raczej w innych przestrzeniach informacyjnych. Lubię prasę internetową (The Economist, Forbes, Training Magazine, Wall Street Journal, Fast Company, Wired ? to tylko część ikon, które mam na pasku przeglądarki). Lubię też trochę starsze formy ? takie np. jak newslettery (tu czytam Elliotta Masie) lub fora dyskusyjne (te poświęcone e-learningowi na GoldenLine odwiedzam stosunkowo często).

Staram się też na tyle często, na ile to możliwe jeździć na zagraniczne konferencje poświęcone nowym formom szkoleniowym.

Generalnie w branży, w której działam raczej inspiracji szukać trzeba za granicą (USA, UK).

Co można znaleźć na 396 stronach archiwum Twojego bloga?

Można znaleźć strumień mojej świadomości z okresu od października 2008 do października 2011. Gdy zacząłem porządkować posty i ubierać je w formę e-booka, to zauważyłem, że pisałem o bardzo wielu rzeczach. Można w tym materiale znaleźć więc zarówno poważne, analityczne teksty dla top-managerów HR, jak i relacje z wyjazdów wakacyjnych; zarówno obserwacje z codziennego życia biznesowego, jak i rodzinne doświadczenia na styku ojciec-dziecko; zarówno opisy narzędzi służących do efektywnej pracy z materią e-learningową, jak i relacje z konferencji.

W sumie to trochę ?szwarc, mydło i powidło? ? starałem się jednak, by każdy post w jakiś sposób odnosił się do zagadnienia jakim jest rozwój ludzi.

Jak patrzę na podsumowanie w formie e-booka, to myślę, że uporządkowanie postów i posegregowanie je w rozdziały bardzo dobrze wpłynęło na czytelność tej treści. Ktoś zainteresowany poważnymi tematami nie musi już szukać ich wśród wielu innych, mniej poważnych.

Co będziesz robił dalej w płaszczyźnie społecznej / blogowej / pro-publico bono?

Mam propozycję napisania nowej książki… :) Może więc zamiast bloga wejdę raz jeszcze do rzeki ?tradycyjnego pisarstwa??

A tak na serio ? działam na wielu polach. Zawsze jestem gotów powiedzieć coś ciekawego na dowolnej konferencji, na której można wywrzeć pozytywny wpływ na rozwój rynku nowych technologii szkoleniowych. I zawsze staram się, by moje wystąpienie nie miało charakteru marketingowego, ale by było po prostu obiektywne, opowiadało o ideach, a nie rozwiązaniach, które mamy w ofercie.

Działam w Komisji ds. E-learningu przy Polskiej Izbie Firm Szkoleniowych. Tu również podejmujemy kroki mające na celu edukowanie rynku ? nawet kosztem tego, że edukujemy naszą potencjalną konkurencję.

Rok temu współzałożyłem XY Learning Team ? ciało, którego celem jest angażowanie się w zrównoważony rozwój rynku szkoleniowego w Polsce. Jesteśmy właśnie na ukończeniu pisania raportu z pierwszego badania jakościowego barier, szans i zagrożeń korporacyjnego e-learningu w Polsce. Już za chwilę wyniki tych badań będą dostępne na witrynie www.xylearningperspectives.pl. W ramach XY Learning Team pracujemy również na innymi produktami ? między innymi Learning Battle Cards, które są próbą społecznościowego, grywalizacyjnego skatalogowania wszelkich form szkoleniowych dostępnych na rynku.

Gdzie w sieci można będzie Cię znaleźć?

Z blogosfery nie znikam ? moja aktywność będzie jednak znacznie ograniczona i mocnej osadzona w kontekście biznesowym. Wciąż posty mojego autorstwa będą pojawiać się na blogu naszej firmy (www.e-learning.pl).

Będę się również udzielał na witrynie XY Learning Team.

Podjąłem także decyzję o tym, by zwiększyć wykorzystanie Twittera – do niedawna na blogu starałem się tłumaczyć artykuły czy poddawać je analizie, od niedawna po prostu wskazuję ciekawe źródła robiąc retweety. Zapraszam wobec tego do podpięcia się pod moje konto (Marek_Hyla).

Dbam również mocno o swój profil na LinkedIn ? jeśli ktoś chce utrzymać ze mną kontakt, to jest to najwłaściwsze miejsce.

Dziękuję za rozmowę.

Dziękuję.

Udostępnij:
Inne

138. Kokokoko. Yes, we can.

6 czerwca 2012 Michał Zaborek 4 komentarze

HR jest często kojarzony z rozwojem. Rozwój, to nic innego, jak wychodzenie poza strefę komfortu. Robienie więcej, niż wydaje Ci się, że możesz zrobić, robienie rzeczy, które wydawały się niemożliwe. W przypadku Euro 2012 nie zrobiliśmy wszystkiego, ale na pewno więcej, niż udałoby się bez tego turnieju. Z perspektywy historii, nawet dla mnie, gdy mam 34 lata, to Euro w Polsce wydaje się nadal czymś z kart książek sci-fi (tak jak to, że mam bilety na mecz otwarcia, hihi ;)).

Wielu z nas wychowało się we wszechobecnym przekonaniu że się nie da, bo takie były czasy, jeszcze nie tak dawno wbrew pozorom. A jeśli nie czasy, to przekaz dookoła, w domu, w szkole, w mediach. Nie założyłbym się, że jesteśmy narodem z wysoką samooceną – zarówno na poziomie zbiorowości, jak i poszczególnych obywateli.

Pamiętam jak miałem 10 lat i mama wysłała mnie po 20 jajek do sklepu. Stałem 2 razy w długim ogonku, bo sprzedawali maksymalnie po 10 jednej osobie. Teraz wydaje się to nienormalne. Nikt wtedy nie myślał o Euro, nie mieliśmy nawet jednego normalnego stadionu. I wielu, naprawdę wielu innych (normalnych) rzeczy. Nie tylko wtedy, ale też nawet w roku 2000, jeśli ktoś powiedziałby mi, że zorganizujemy Mistrzostwa Europy w piłce nożnej, to postukałbym się w czoło. To przecież niemożliwe. A jednak. Yes, we can. Dostrzegajmy pozytywy. A jak coś się nam nie podoba, próbujmy to zmienić. Można psioczyć na nasz hymn euro, a można go przerobić na taką perełkę jak poniżej. Enjoy.

p.s.
Jeszcze się nie zaczęło, a ja jestem cholernie dumny z tego że zaraz się zacznie – u nas. To naprawdę niesamowite.

p.s.2

Doskonały terminarz całego turnieju – wszystko w jednym miejscu, na jednym ekranie. Genialne.

Udostępnij:
Kariera•Książki

137. Wszyscy jesteśmy przedsiębiorcami.

23 maja 2012 Michał Zaborek Brak komentarzy

Ben Casnocha to ex-przedsiębiorca-nastolatek i autor opisywanej przeze mnie tu jakiś czas temu świetnej książki My start-up life. Reid Hoffman to seryjny inwestor (m. in. Facebook, AirBnB, Zynga, PayPal), pomysłodawca, a przede wszystkim założyciel serwisu LinkedIn. Obaj panowie wydali właśnie książkę o karierze, sile społeczności, nowych czasach i starych prawdach.

Tytuł, The start-up of you, nawiązuje do poprzedniej, bestsellerowej książki Bena Casnochy oraz odzwierciedla myśl przewodnią książki:

przedsiębiorca jest w każdym z nas (czasem tylko o tym zapominamy).

Paradoksalnie, nie ma tu mowy o start-upach i prowadzeniu własnego biznesu, autorzy słusznie wskazują nawet, że większość z nas nie powinna brać się za zakładanie i prowadzenie firmy. Całość skoncentrowana jest za to na jednostce – nawet bardziej na pracowniku, który pracuje u (na) kogoś, niż na przedsiębiorcy. Idea siebie samego, jako marki nie jest nowa – zapoczątkował ją słynny artykuł Toma Petersa, The Brand Called You, którego główne przesłanie brzmiało: wyróżnij się.

Książka zbudowana jest na fundamencie aktualnych realiów pracy/kariery, czyli końca paradygmatów:

  • pracy dla jednego pracodawcy,
  • stabilności,
  • podróży w górę hierarchii.

To ten sam fundament, na których napisane zostały książki Setha Godina (Linchpin) oraz Penelope Trunk (Błyskotliwa kariera. Nowa zasady sukcesu). Odpowiedzią na ten stan rzeczy, jest bycie w permanentnym stanie beta. Tak jak start-up. Podstawą owego fundamentu jest posiadanie unikalnego zestawu kompetencji / sieci znajomych / działanie w konkretnej branży / własne niepowtarzalne doświadczenie. Innymi słowy, jeśli masz trudność w odpowiedzi na pytanie: „firma zatrudnia właśnie mnie, ponieważ…”, to być może masz problem, lub możesz go mieć w przyszłości.

Co ciekawe, bycie w stanie beta oznacza brak jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o to kim jestem / kim chciałabym być / co chciałabym robić w życiu. Tej odpowiedzi nie ma, jako że jest ona kreowana na bieżąco, krótko- i średnioterminowo w zależności od sytuacji. Zaskakująco sporo moich znajomych i znajomych znajomych w okresie studiów próbowało na to pytanie znaleźć jedną, jedyną odpowiedź. Fajnie, jeśli prowokuje to do szukania. Mniej fajnie, jeśli jest wymówką do bezczynności. Dodajmy do tego nasz narodowy charakterek – Polska jest krajem o niezwykle silnym stopniu unikania niepewności. Boimy się wszystkiego… zatem o taką niepewność „co dalej” jest nam naturalnie łatwiej… i naturalnie w większym stopniu szukać będziemy bezpieczeństwa – na co wskazują badania z cyklu czego szuka polski pracownik.

Książka wskazuje kilka fajnych trików, dotyczących odpowiedzi na tego typu pytania. Dla przykładu: przydatne do poszukiwań odpowiedzi na to co chciałabyś tak naprawdę robić jest rzut oka na… ostatnie 6-8 weekendów. Zapisz wszystkie większe aktywności z soboty i niedzieli. Być może tam jest wskazówka. (Gorzej, jeśli lista wygląda tak: Fifa 2012, Gotowe na wszystko, Finał Ligi Mistrzów, etc… ;)).

Kolejna ciekawa propozycja: rezerwuj czas i środki na działania przypadkowe (randomness) – czyli takie, których na co dzień nie robisz i które z pozoru wydają się zupełnie nie z Twojej działki. Czas, ale też środki – np. określoną kwotę, procent dochodu – np. po to aby móc pójść na konferencję spoza branży, czy inne interesujące wydarzenie (racja, konferencje są zwykle nudne). Pozwoli to na wyjście z pudełka codzienności oraz na poznanie nowych ludzi.

Właśnie w ramach działań przypadkowych, poszedłem kilka dni temu na galę wręczenia nagród konkursu House of Walkers Project. To konkurs, w którym na podstawie nadesłanych filmików obrazujących pomysł na biznes, wygrać można dofinansowanie dla start-upu. Dofinansowanie otrzymały dwie firmy: Qpony.pl oraz Daily SMS. Prowadzący galę wręczenia nagród mówili między innymi o pasji. To popularne ostatnio słowo, wypiera dawno już niemodne „kariera” (ble!) oraz permanentnie obecne „rozwój” (ble…). Teraz powinniśmy pracować z pasją, wtedy jest szansa na szybki rozwój i karierę ;). No dobra, nabijam się trochę, ale pasja na topie jest i już.

W porównaniu do moich czasów studenckich (najbardziej mnie teraz wkur%$# u młodzieży to, że już więcej do niej nie należę…), w których dominowało słowo „kariera”, mamy teraz prawdziwy boom na przedsiębiorczość i zakładanie swoich firm. I bardzo dobrze.

Wracając do The start-up of you – jej plusem jest fakt, że nie jest poradnikiem (uff), oraz że została napisana przez notorycznych praktyków. W ogóle Hoffman to bardzo ciekawa osobowość – więcej w artykule Reid Hoffman – the network philosopher. Autorzy podają esencję kilku działań, które mogą pomóc w analizie miejsca w którym jesteś i do którego być może w niedługim czasie chciałabyś dojść. Często odnosi się to do siły relacji i budowanych połączeń z innymi ludźmi, też w kontekście narzędzi takich jak LinkedIn, pokazując ich zastosowanie głębsze, niż li tylko umieszczenie swojego profilu w sieci.

Jeśli nie masz czasu na przeczytanie całości, to obejrzyj trailer książki (poniżej), a na stronie publikacji, znajdziesz: materiały dodatkowe oraz piękne, 9-stronnicowe, ilustrowane streszczenie książki -zobacz ciekawą koncepcję planowania swojej kariery według metody ABZ (gdzie A – to plan w obszarze tego co robisz dzisiaj, B – to coś innego, ale wykorzystującego Twoje obecne kompetencje, a Z – to coś zupełnie z innej bajki). Z w/w strony polecam też poradnik o tym, jak wykorzystywać LinkedIn w sposób zaawansowany.

 

 

To dobra książka. Nieinwazyjna, a takie lubię. Różnica pomiędzy przedsiębiorcą a pracownikiem dotyczy przede wszystkim stopnia akceptacji ryzyka. W dużej mierze, dzięki strategii Start-up of you, to ryzyko, jako pracownik… minimalizujesz. Do przedsiębiorcy daleko. Ale nie zmienia to zupełnie faktu, że książka jest warta przeczytania, bo, jak mówi cytowany w książce założyciel Netflixa, Reed Hastings, „Most of the time, change in the world overtakes you”. Czyli, w wolnym tłumaczeniu: gdzie się nie obrócisz…

Udostępnij:
Kariera

135. Graj o staż. Z głową.

23 kwietnia 2012 Michał Zaborek 3 komentarze

Po raz trzeci napisałem zadanie na konkurs Grasz o Staż. To świetna inicjatywa i doskonały konkurs, zarówno dla chętnych na praktyki, jak i dla firm. Nie ma nic lepszego, niż popróbowanie się wzajemnie, zanim zdecydujesz się na dłuższy związek z pracodawcą. Grasz o Staż, dzięki formie rozwiązywania przygotowanych wcześniej przez firmy zadań, pozwala, od strony pracodawcy, sprawdzić sposób myślenia potencjalnych praktykantów; konkurs sam w sobie jest doskonałym źródłem pozyskiwania ciekawych pracowników. Od strony kandydatów – jeśli dostaniesz się do firmy na staż, możesz zobaczyć, czy dana firma współgra z Twoimi wartościami i ogólnym odczuciem co do miejsca, w którym prawdopodobnie będziesz spędzać więcej czasu niż gdziekolwiek indziej. Możesz sprawdzić, przez 1-2-3 miesiące stażu, czy odpowiada Ci kultura organizacyjna firmy i czy zarząd i menedżerowie mówią ludzkim głosem, czy też np. próbują podnieść Twoje zaangażowanie e-mailem.

W tym roku napisałem zadanie właśnie o zaangażowaniu (pełny do obejrzenia tutaj). Wydało mi się trudne – gdy je pisałem. Patrząc po ilości odpowiedzi, jakie dostałem – jest chyba banalne: ponad 800 stron prac w MS Word oraz w MS Power Point. Słownie: osiem, zero, zero. Przygotowałem zatem łatwe zadanie, jeśli tyle osób uznało, że warto na nie odpowiedzieć. Mój przyjaciel z firmy, który napisał zadanie ze strategii dostał 7 (siedem) odpowiedzi. To dopiero było trudne zadanie.

Ale jednak niezupełnie. Nie napisałem łatwego zadania. Zadanie jest tylko pozornie łatwe. Prac bardzo dobrych jest mniej więcej siedem. Tyle ile wszystkich prac z obszaru strategii. Po przejrzeniu 800 stron wyników, dochodzę do wylistowanych poniżej, subiektywnych wniosków. Jeśli zastanawiasz się nad wzięciem udziału w GoS w przyszłym roku – to jest to prawdopodobnie dobry pomysł. Proszę, zaoszczędź czasu czytającym i przeczytaj moje przemyślenia poniżej. Zadanie konkursowe, nawet jeśli ma potencjalnie kuszące prostotą hasła (szkolenia, zaangażowanie, firma szkoleniowa), może być naprawdę trudne. Oto zatem garść subiektywnych podpowiedzi.

Wskazówki techniczne – mniej istotne, tym bardziej nie warto tu robić błędów

  • Jeśli masz do wyboru Worda albo Power Pointa – wybierz wersję PPT. Wiele zadań pozwala na dowolność formy – lity tekst, albo prezentacja. Wybierz prezentację. Jest łatwiejsza w odbiorze i bardziej przejrzysta. Daje także większe możliwości co do grafiki oraz prezentacji procesów myślowych. Ja wybrałem dwie dozwolone formy, dobrych prac jest po połowie – z Worda i PowerPointa. Łatwiej jednak było poznawać prace w formie prezentacji.
  • Umieszczaj zdjęcia / schematy / rysunki / grafy. Mogą one dać oddech i dodatkowy wymiar pracy, sprawiając, że będzie się ją czytać łatwiej, że będzie bardziej przejrzysta. Ale uwaga… niech te zdjęcia mają dobrą rozdzielczość. Mniej więcej połowa tych, które widziałem nie ma.
  • Layout prezentacji ma znaczenie. Głównie negatywne – tj. jeśli jest przejrzysty i przyjazny, to czytając pracę o nim nie myślisz. Jeśli zwracasz na niego uwagę, to zwykle oznacza, że coś jest nie tak. Wśród wszystkich prac zadziwiająco dużo miało layouty-koszmarki, które utrudniały czytanie. Niektóre to np. rozpikselowane zdjęcie w tle (na każdej stronie takie samo), lub kontrastowy trójkąt biegnący przez połowę strony.
  • Sprawdź pisownię. W MS Office służy do tego klawisz F7 i nie zajmuje to wiele czasu, a literówki wyglądają głupio.

Wskazówki merytoryczne – bardziej istotne

  • Po pierwsze primo: przeczytaj zadanie, na które chcesz odpowiedzieć. Gdy skończysz – przeczytaj raz jeszcze. A gdy skończysz drugie czytanie – zrób sobie przerwę, a potem przeczytaj jeszcze raz. Istnieje szansa, że autor zadania umieścił w nim wskazówki dotyczące kierunków odpowiedzi. Istnieje także szansa, że warto odpowiadać na pytania, które są w zadaniu. Naprawdę. Jeśli np. w swoim zadaniu pytam o to, jakich działań w sytuacji podnoszenia zaangażowania pracowników w firmie nie warto podejmować – to możesz wspomnieć o tym w swojej pracy. Jeśli w treści zadania piszę, że pracownicy opisywanej firmy są znudzeni szkoleniami, a Ty w swojej propozycji pracy piszesz, że chcesz podnieść zaangażowanie głównie szkoleniem integracyjnym – to ja nie rozumiem.
  • Podawaj źródła. Nie jest wstydem powoływać się na innych. Pisząc Zespoły po polsku, sporą część naszych spostrzeżeń odnosiliśmy do modelu kultury folwarcznej, zaproponowanego i propagowanego przez prof. J. Hryniewicza. Nie udawaliśmy, że to nasz pomysł, co wcale nie umniejszało siły przekazu. Powoływanie się na modele i koncepcje bez źródeł rodzi znak zapytania po kątem tego, co wymyśliłaś sama w pracy, co jest rozwinięciem myśli innych, a co wreszcie swoją własną twórczością.
  • Nie bądź zbyt ogólna. Nie bądź zbyt szczegółowa. W najlepszych pracach znalazłem balans pomiędzy ogółem a szczegółem, co dotyczy także mieszanki teorii i praktyki. Warto jest w pracy pokazać konkretne opcje rozwiązań sytuacji – jeśli jednak poświęcisz całe 20 stron prezentacji na opis jednego z możliwych pomysłów – (jak np. rzeczony wyjazd integracyjny), to nie dajesz szans na dostrzeżenie Twojego procesu myślenia i łączenia faktów – przynajmniej w szerszej perspektywie. Wiele zadań GoS jest na tyle ogólna, że daje pole do popisu wykazania się szeroką paletą rozwiązań. Pójście w szczegół odbiera te możliwości.
  • Najczęściej zadania z obszaru HR i ogólno-biznesowe nie mają jednej, właściwej odpowiedzi. O ile przypadek opisany w tekście zadania jest bliski rzeczywistości, o tyle już interwencji, których można zastosować jest bez liku. W odpowiedziach na to konkretne zadania, szukałem przede wszystkim:
    • rozumienia sytuacji i rozumienia biznesu. Zastosowanie w sytuacji spadku zaangażowania 20 rodzajów interwencji nie będzie pewno możliwe – nie starczy środków, czasu, energii a przede wszystkim – kto z Was jeśli ma zapalenie oskrzeli, aplikuje sobie 5 antybiotyków na raz? ;)
    • pokazania potencjalnego projektu, jako procesu – co pomaga zobaczyć sposób myślenia kandydata i co wiąże się ze…
    • …wskazywaniem praktycznych działań, możliwych do realizacji. Teoria zaangażowania to bardzo ciekawa nauka. Jednak – od samej teorii zaangażowanie nie wzrośnie, nawet jeśli teoria jest najlepsza.
    • myślenia systemowego – przejawiającego się głównie w propozycji rozwiązań wykraczających poza wyjazd integracyjny, podwyżki i przemalowanie ścian na inny kolor. Tu ważne są przede wszystkim działania dotyczące systemów działających w firmie (przede wszystkim systemów motywacyjnych) oraz działania nakierowane na kompetencje menedżerów – bo jak mówi stara prawda, ludzie przychodzą do firm, a odchodzą od przełożonych.
    • w przypadku możliwych proponowania interwencji i propozycji rozwiązań, kluczowy jest etap diagnozy i analizy sytuacji, która wykracza poza to, co jest napisane w zadaniu (i co czasem w realnym życiu mówi Ci klient). Mniej więcej 1/5 prac zawierała w sobie element diagnozy sytuacji. W tym wypadku jest to duży plus.

Wybranie kilku osób, które zostaną zaproszone na spotkanie nie było trudne. Wymagało jedynie czasu. Wśród tak dużej ilości prac zdarzają się prace doskonałe, które wybijają się z tłumu. Pokazują przede wszystkim rozumienie biznesu i procesów zachodzących w firmie, mają równowagę pomiędzy ogólnością a detalami i są mocno nastawione na praktykę. Mają także coś jeszcze – co trudno opisać. Błysk. Dobrze jest proponować ciekawą formę, nietuzinkowe pomysły, zadając sobie pytanie o odbiorcę danego zadania – o firmę i branżę, w której pracuje. Granica między genialnością a szaleństwem jest jednak bardzo cienka i warto o tym pamiętać.

Jeśli macie jakieś przemyślenia, wnioski, braliście udział w GoS jako uczestnicy, albo autorzy zadań – zapraszam do komentowania.

Udostępnij:
Efektywność indywidualna

134. Wiek dekoncentracji

2 kwietnia 2012 Michał Zaborek Brak komentarzy

Obejrzyj dowolny film sprzed 50, czy nawet 20 lat. Na przykład znany western, Dobry, zły i brzydki, z roku 1966. Akcja dzieje się jakby wolniej. Ujęcia są dłuższe. Jest spora szansa, na to, że film sprzed kilku dziesięcioleci nie przypomina teledysku. Dzisiaj jest jakby szybciej – zarówno sceny, jak i akcja jest bardziej wartka. Podobnie jest z telewizją – włącz TV… często jest sieczka – więc najlepiej go wyłącz.

Nie jest łatwo utrzymać uwagę przez dłuższy czas. Nie tylko na filmach, ale też w wielu innych aspektach codziennego funkcjonowania. Pracodawcom jest coraz trudniej wysłać na 2-dniowe szkolenie swoich ludzi. Trendy wskazują, że coraz częściej poszukuje się rozwiązań, które opisać można słowami: szybciej, krócej, (taniej). Popularny staje się nano-learning, dotyczacy już nie tylko form e-learningowych, ale też nawet szkoleń w klasie. Spotkajmy się na jeden dzień, albo lepiej na kilka godzin i rozwiążmy nasze problemy. Chodźmy na skróty, bo nie ma czasu. Bo trudniej wysiedzieć i się skoncentrować.

Pozostawiając nano-learning w spokoju, całym tym wstępem nawiązuję do zjawiska braku koncentracji, czy też, inaczej to ujmując – nieumiejętności koncentracji na jednym zadaniu przez dłużej niż chwilę. Siedząc przed komputerem mam świat na wyciągnięcie ręki. To wyciągnięcie ręki trwa jednak zazwyczaj krótko, bo zaraz zmieniam to, co robię, oglądam i szukam czegoś nowego. Otwarta przeglądarka z: Facebookiem, wiadomościami, prywatną pocztą, wynikami meczów na żywo – jednocześnie, nie jest niczym dziwnym. Dodaj do tego wyskakujące powiadomienia poczty, komunikator, Twittera. Kociokwik? E tam, zwykły pulpit niejednego z nas. Ciągłe zmiany dostarczają bodźców, ale też pozwalają umilić (odroczyć…) trudne / nielubiane / duże zadania.

Wydaje mi się, że większość z nas czuje (przynajmniej czasami ;)), że świat nas przerasta. A jednocześnie, każdy chce być efektywny. Koncentracja bywa tu pomocna. Jednak sami wcale jej nie pomagamy – choćby takim pulpitem, jak ten opisany powyżej. Warto spojrzeć co się dzieje gdy ciągle przełączamy się pomiędzy zadaniami. Mózg podejmuje decyzję o tym czym się zająć – i jest to proces wymagający energii i czasu; następnie koncentruje się na tym, co robisz. Każda przerwa i zmiana aktywności, tak częsta w robieniu wielu rzeczy na raz, czyli multitaskingu, powoduje przerwanie działania i powrót do pierwszej fazy podejmowania decyzji o tym, czym się zająć. Szerzej o tym procesie w artykule 8 things everybody ought to know about concentrating.

Multitasking wpływa silnie na obniżenie efektów wykonywanej pracy. Tony Schwartz mówi o wydłużaniu czasu realizacji zadań o średnio ok. 25%, wtedy gdy jednocześnie coś sprawdzasz i robisz inne rzeczy, choć, co może być zaskakujące, badania wspokazują, że na poziomie zarządu, multitasking może być skorelowany z dobrymi wynikami finansowymi firmy. W praktyce, wielu z nas żyje w stanie ciągłej gotowości do sprawdzania i przeglądania napływających informacji („emergency stan mode”), który z koncentracją ma na bakier.

Dobrą wiadomością w tym wszystkim jest to, że koncentracji możesz się nauczyć (choćby grając w Lumosity, praktykując medytację, czy w pierwszej kolejności ograniczając to, co przeszkadza i wyskakuje, wydaje dźwięki, etc.). Zła wiadomość – z wiekiem coraz wolniej przełączamy się pomiędzy różnymi zadaniami i coraz mocniej tkwimy w starych nawykach (np. robienia kilku rzeczy na raz) – trudniej jest nam się zmienić (ludzie się nie zmieniają – ale to inny wątek ;-)).

Wspomniany powyżej artykuł wskazuje na jeszcze jedną istotną rzecz. Koncentracja nie jest pochodną inteligencji, genów, pojemności pamięci. Jest bezpośrednim następstwem zainteresowania jakimś tematem. Zainteresowanie pochodzi zaś z nastawienia. Jeśli robiąc coś, jesteś do tego pozytywnie nastawiona, zaintrygowana i pasjonuje Cię to – prawie na pewno nie będziesz miała problemów z koncentracją. I przy okazji będziesz mieć szansę na odczucie stanu przepływu (flow), o którym świetnie pisze Mihaly Csikszentmihalyi (nazwisko czytaj: chick-sent-me-high ;-)) w swojej książce Przepływ.

W tym momencie powinienem napisać pewno o kilku technikach podnoszenia efektywności, typu rozpoczęcie dnia od rzeczy najważniejszej, robieniu przerw co 90 minut, czy budowaniu nawyków przez 21 (lub 30) dni. Tyle że internet jest pełen takich porad i z łatwością je znajdziesz. Na przykład na blogu Steva Pavliny, który świetnie pisał o efektywności osobistej, zanim nie poszedł w bardziej zwariowane i absurdalne tematy.

OK. Jedna, mała, niewinna rada. Z własnego doświadczenia wiem, że dobrym sposobem na koncentrację jest kombinacja trzech czynników: dużo pracy + mało czasu + odpowiedzialność za to co robisz, na Twoich barkach. Jeśli masz dużo do zrobienia, goni Cię termin i czujesz presję – jest spora szansa, że Facebook będzie przerwą w pracy, a nie na odwrót. ;-)

Udostępnij:
Page 19 of 38« First...10«18192021»30...Last »

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności