HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Inne
E-learning•Efektywność indywidualna•Inne

183. Lifesaver. Uratuj komuś życie.

21 sierpnia 2014 Michał Zaborek Brak komentarzy

Dawno, dawno temu… znalazłem się w sytuacji, w której przeprowadziłem resuscytację. Dziwne słowo resuscytacja oznacza działania mające na celu przywrócenie akcji serca / oddychania. Polega najczęściej na ucisku klatki piersiowej oraz oddychaniu usta-usta. Poza tym, że jest to bez wątpienia pamiętne doświadczenie samo w sobie, ciekawe jest również to, co najczęściej dzieje się w otoczeniu tego typu zdarzenia. A zwykle dzieje się tak, że ludzie nie reagują wcale, albo reagują niewłaściwie. Mieszanka paniki, strachu i braku umiejętności skutkuje bezczynnością, lub działaniami pozornymi (typu klepanie chorego po policzku), które mogą być fatalne w skutkach.

We wspomnianej sytuacji zareagowałem, gdyż relatywnie niedawno wtedy (kilka lat wstecz) odbyłem kurs ratowania życia w ramach zajęć z PO (przysposobienie obronne) w liceum oraz dlatego, że wszyscy wokół spanikowali. Umiejętności… no cóż, nie była to wzorowa akcja, ale co ważne, skończyła się powodzeniem. Mimo, iż dzisiaj w mediach temat wydaje się być dość mocno obecny, to mam spore wątpliwości, czy przeciętny Polak wie, jak należy postępować w sytuacji konieczności (chciałbym napisać „wewnętrznego obowiązku”) ratowania komuś życia. A nawet jeśli wiemy – to wiemy najczęściej „mniej więcej”.

A teraz trochę z innej strony. W ramach swoich wszystkich dwóch poważnych zajęć (moja była i obecna firma), odbywałem szkolenie BHP. Raz był to bardzo smutny wykład, a drugim razem… e-learning. E-learning w najgorszym wydaniu, gdzie dziesiątki ekranów zalane były tekstem, prymitywnymi obrazkami i trudnym testem na koniec. Masakra. O resuscytacji może tam było, ale nie pamiętam dokładnie, jako że… nic z tamtego kursu nie pamiętam, poza chwilowym zwątpieniem w tego typu formę nauki.

I tu dochodzę do sedna tego, o czym chciałem napisać. Kilka tygodni temu dostałem linka do absolutnie fenomenalnego kursu online, który moim zdaniem powinien być obowiązkowym prezentem każdego działu HR dla pracowników, dla każdego internauty… no i w ogóle dla każdego. To e-learning o nazwie Lifesaver, dedykowany resuscytacji. Kurs zrobiony jest w formie wręcz genialnej – interaktywnego filmu / gry / podręcznika, który w sposób wciągający / angażujący / efektowny i efektywny pokazuje i uczy co konkretnie robić i w jaki sposób działać w sytuacjach krytycznego narażenia życia.

Całość jest darmowa. Została przygotowana przez Radę Resuscytacji UK (Resuscitation Council UK), organizację promującą wiedzę na ten temat w Wielkiej Brytanii, a dzięki temu kursowi – na całym świecie.

Lifesaver znajduje się tutaj: https://life-saver.org.uk/

Wchodząc na stronę należy zaakceptować warunki oraz chwilę poczekać na załadowanie zawartości. Potem… zobaczcie sami. Warto. Nie tylko ze względu na doskonałe rozwiązanie technologiczne, ale też „w razie jakby co…” – warto wiedzieć co robić. Całość jest po angielsku; wystarczy zupełnie podstawowa znajomość języka. W środku znajdziesz trzy moduły (trzy interaktywne filmy, odmienne historie), w których będziesz podejmować krytyczne decyzje i… dzięki temu uczyć się. Jeśli zalogujesz się, możesz zachowywać swój postęp i odblokowywać kolejne moduły (na początku dostępny jest tylko pierwszy). Logowanie / rejestracja jest opcjonalna. Po przejściu kursu możesz zapisać / wydrukować nawet certyfikat jego ukończenia ;).

Lifesaver

Kurs dostępny jest także jako aplikacja na iOS, Android – zarówno w wersji dla telefonu, jak i tabletu. Lektura obowiązkowa, dla fanów e-learningu i dla tych, którzy mogą znaleźć się w sytuacji, w której trzeba ratować komuś życie. Czyli dla wszystkich.

 

Udostępnij:
Badania•Inne•Trendy

182. Ray Kurzweil. Wizjoner.

25 czerwca 2014 Michał Zaborek Brak komentarzy

Obejrzałem świetny film, pod tytułem Transcended Man, który opowiada o życiu, działaniu i przede wszystkim o ideach Raymonda Kurzweila. Związek filmu z HR jest dość luźny, ale o tym aby ten wpis napisać natchnął mnie wpis Marka Hyli o przełomowych technologiach HR. Bo to, co dzisiaj wydaje się niemożliwe, za jakiś czas okazuje się jednak całkiem możliwe i wszechobecne.

Przyszłość, jak wiadomo z wywiadu z Oksaną (kto nie widział – to w wolnej chwili polecam ;)), ważną rzeczą jest. I nieodgadnioną. A Ray Kurzweil w dużej mierze zajmuje się przyszłością. Nie tylko dumaniem o niej, ale także jej wymyślaniem. To, co mnie do niego przekonuje, to fakt, że nie jest tylko wizjonerem, ale także wynalazcą, przedsiębiorcą i milionerem. Wynalazł i skomercjalizował między innymi technologię do komputerowego odczytywania tekstu (OCR), programy do rozpoznawania mowy, urządzenia do czytania dla niewidomych.

Oto wybrane tezy (w dużym skrócie i uproszczeniu), których rozwinięcie znajdziesz w filmie, a które opierają się o analizie rozwoju technologii IT i przewidywaniach, gdzie nas to wszystko (wkrótce) zaprowadzi:

  • Nowe technologie rozwijają się coraz szybciej, postęp technologiczny przyspiesza, innowacje pojawiają się z rosnącą szybkością (w tempie wykładniczym – exponential growth)
  • Idąc tropem przyspieszonego rozwoju technologii, dochodzimy do wniosku, że w ciągu ok. 2 dekad dojdziemy do miejsca, w którym będziemy w stanie produkować komputery o dzisiejszej mocy, ale o rozmiarze… komórek. Nie telefonów, ale komórek, z których zbudowane są nasze organizmy.
  • Da to szerokie pole do leczenia wszelkich chorób, ale też do odtwarzania starzejących się organizmów, walki z wirusami (będziemy aktualizować w swoim ciele informacje o nowych wirusach tak, jak dzisiaj aktualizujemy oprogramowanie antywirusowe na komputerach).
  • Idąc krok dalej – będziemy w stanie zapisywać i odtwarzać świadomość, całą zawartość mózgu…
  • …czyli mamy nieśmiertelność.
  • Kurzweil jest prekursorem terminu singularity, który oznacza moment (za ok. 25-30 lat), gdy stworzymy maszyny tak inteligentne, że dalszy rozwój i postęp będzie już niezależny od ludzi. Czemu? Dlatego, że maszyny pociągną wszystko dalej i to w tempie błyskawicznym. Rozwiązany zostanie problem starzenia się i śmierci. Między wieloma innymi problemami.

Brzmi kosmicznie, wiem. Ale też logicznie. Kurzweil przewidział np. w roku 1970, o tym, że w 1995 komputer będzie w stanie wygrać z człowiekiem w szachy (oraz to, że wkrótce potem nie będzie to wyznacznikiem inteligencji maszyn). Wtedy wygrana z człowiekiem wydawała się niemożliwa (choć oczywiście kaliber przewidywań w porównaniu z koncepcją „singularity” jest inny, mniejszy).

Zaskakująco, film Transcended Man jest też o byciu zwykłym człowiekiem. O śmierci, tęsknocie Kurzweila za przedwcześnie zmarłym ojcem i dziadkiem, o własnej śmiertelności. O walce z  chorobą, która zaowocowała między innymi potężnymi, pogłębionymi studiami nad dietą i jej wpływem na organizm (patrz info o książkach, pod koniec wpisu). Nie wiem, czy było to zamierzone, ale wyszło naprawdę świetnie, bo przepowiednie technologiczne są tylko jedną z warstw filmu, które płynnie przenikają się z innymi, tymi bardziej przyziemnymi i ludzkimi.

Film w pełnej wersji możesz obejrzeć tutaj. Mam duże wątpliwości, czy to jest zgodne z prawami autorskimi, z drugiej strony, nikt tego nie usunął, a aby znaleźć ten materiał na YouTube wystarczy wpisać „Transcended Man”.

Na pewno zgodny z prawami autorskimi są filmiki z wystąpieniami Raya Kurzweila na konfrencji TED. Pierwsze wystąpienie, z roku 2005 traktuje o przyspieszającej sile technologii. Drugie (2009), to również odniesienie do przyspieszającego postępu oraz historia o projekcie Singular University.

Trzeci film, który możesz obejrzeć poniżej, jest z marca 2014. Jest to opowieść o rozwoju mózgu i naszej drodze do osobliwości (singularity), ale głównie o tym, gdzie jesteśmy na tej drodze dzisiaj, w roku 2014. Polecam wszystkie trzy.
 

 
Ray Kurzwiel to także bestsellerowy autor. Jego książka o koncepcji singularity, po polsku jest tutaj. Walka z chorobą oraz o zgłębianie tematu przedłużenia życia przyniosły dwie niezwykle ciekawe książki: The 10% solution for a healthy life oraz Transcend: Nine Steps to Living Well Forever. Już się nie mogę doczekać, aż je przeczytam.

Niezależnie od trafności przepowiedni dotyczących osobliwości, Kurzweil wygrał ze swoimi genami. Urodził się w 1946, zatem w roku 2014 ma 68 lat i żyje nadal.

Dla zainteresowanych tymi tematami polecam newsletter strony The Kurzweil Accelerating Intelligence newsletter – co tydzień pełen niezwykle ciekawych treści z różnych dziedzin związanych z opisywanymi tu tematami.

p.s.

Obecny niedawno w kinach film z Johnym Deppem „Transcendencja” w warstwie historii technologicznej jest oparty o w/w teorie. Sam film jest moim zdaniem nudny, kiepski, trudny do strawienia. Zatem tego tytułu akurat nie polecam.
 

Udostępnij:
Inne

170. Wyrywkowo o Chinach

7 grudnia 2013 Michał Zaborek 4 komentarze
Kilka tygodni temu przebywałem przez 2 tygodnie w Chinach. Zajmowałem się zwiedzaniem, szwendaniem się po 3 miastach (Szanghaj, Xuzhou, Pekin) oraz uczestniczeniem w 8-dniowym tzw. 'study tour’ w ramach moich studiów MBA. To była moja pierwsza wizyta w tym kraju. Nie był to w pełni urlop, jako, że zawierał szereg spotkań z ludźmi z biznesu, studentami i tzw. „normalnymi ludźmi”. Poniżej przedstawiam robocze i luźne zapiski z tego wyjazdu. Nie stanowią one pełnego obrazu (ani nawet ćwierć-pełnego) na temat Chin i jakiegokolwiek aspektu ich funkcjonowania. Są stop-klatkami, wymieszanymi z moją ich percepcją.

  • Chiny to kraj paradoksów. Jest ich pełno i gdy wydaje Ci się, że po kilku dniach rozumiesz co i jak, okazuje się, że niekoniecznie. Kultura jest zupełnie inna, widać to na każdym kroku, również kultura w biznesie jest bardzo daleka od naszej / europejskiej / amerykańskiej. Na pierwszy rzut oka może to wydać się ciekawe i interesujące, ale w praktyce oznacza duże trudności np. w prowadzeniu własnej działalności tam, na miejscu.
  • W związku z powyższym, (bardzo) trudno jest naszym firmom zawojować rynek Chiński. Nawet, jeśli są jakieś przykłady, to są one narażone np. na skopiowanie wszystkiego przez lokalną firmę Chińską i sprzedaż tego samego, ale taniej, przez kogoś innego. W związku z tym, najprostszy wymiar współpracy, to import z Chin do Polski. Czegokolwiek.
  • Jakakolwiek współpraca międzynarodowa powinna mieć sygnaturę poparcia rządowego. W pierwszej kolejności rządu Chin, ale bardzo dobrze widziane jest dla Chińczyków, jeśli jakieś działania zagranicznych firm wspiera lokalna ambasada, a na spotkaniach obecny jest przedstawiciel Twojej ambasady. Widziane jest to jako znak poparcia danego rządu i sprzyja szybszemu (nie oznacza, że szybkiemu) załatwieniu spraw.
  • A propos załatwiania spraw – nie można być niczego pewnym. Papierowa umowa jest oczywiście ogólną intencją działania i nie należy się nią zbytnio przejmować. Ważniejsze są bezpośrednie kontakty, budowanie relacji. Długie budowanie relacji. I cierpliwość. Nawet, gdy wszystko masz już załatwione, a towary, które chcesz eksportować do Chin są na miejscu, to coś może się wydarzyć. I wtedy trzeba być cierpliwym. Słowem klucz jest Guanxi – sieć relacji, wpływów i znajomości.
  • Dwa terminy, które bezwzględnie warto sobie przyswoić brzmią: „maybe” oraz „time will tell”. Jeśli chcesz robić biznes z Chińczykami i masz wizję, że pojedziesz tam i załatwisz coś podczas pierwszej wizyty, to najlepiej zostań w domu. Wszystko ma swój czas i potrzebuje czasu. Biznes robi się długo, cierpliwie, więzi nawiązuje się oczywiście podczas suto zakrapianych kolacji. I wszystko to trwa. Aczkolwiek prezydent Xi Jinping powiedział „drink less, eat less” i sprzedaż alkoholu spadła znacznie ostatnio.
  • W największych miastach funkcjonuje dość bogata infrastruktura, która wspiera firmy chcące robić interesy w Chinach. Firmy prawnicze i konsultingowe chętnie pomogą w załatwieniu niezbędnych formalności, polecą kogo trzeba, doradzą, etc. Jest ich sporo, a ludzie w nich mówią po angielsku, czego nie można powiedzieć o tzw. „zwykłych” pracownikach / menedżerach / właścicielach firm.
  • Jest to kraj zarządzany / rozwijany i rządzony przez inżynierów. W jednej z książek przeczytałem niedawno, że w USA na 1 inżyniera przypada 40 prawników. W Chinach, na 1 prawnika przypada 40 inżynierów. Kierunki techniczne są najpopularniejsze na studiach.
  • A propos studiów i młodych ludzi – największym marzeniem jest zwykle praca w sektorze rządowym. Niestety jest to związane z niezwykle dużym poziomem korupcji, zwłaszcza na szczeblach lokalnych. To istotny hamulec wzrostu, rozwoju i przejrzystości działania dla firm i zwykłych ludzi. Jednocześnie młodzi ludzie przyjmują zwyczaje i wzorce myślenia z zachodu (np. najpierw praca, potem może dziecko). Więcej o westernizacji, tutaj.
  • To, co przebija przez kontrasty, paradoksy i różnice kulturowe, to… kapitalizm. I to w twardym, pierwotnym, bardzo mocno przyziemnym słowa znaczeniu. Widać to od pojedynczych sprzedawców czegokolwiek, po większe stragany, restauracje, markety z jedzeniem, po fabryki. Kapitalizm, jak wszystko, ma swoje plusy i minusy i te też widać.
  • Jest bezpiecznie. Chińczycy w wielu miejscach podkreślają, że jako kraj, nigdy na nikogo nie napadli i mają w sobie brak agresji. O ile w pierwszej chwili dominuje poczucie tłoku, przepychania się, to po kilku dniach ten brak agresji jest dość mocno widoczny.
  • Tematem nr 1 dla nowego rządu i prezydenta, o którym mówi się non-stop, jest zanieczyszczenie środowiska. Aby zrozumieć o co chodzi, wystarczy pobyć trochę na miejscu. Smog jest wszędzie, przynajmniej tam gdzie ja byłem. I to smog, który w niektóre dni można prawie kroić nożem, jak gęstą mgłę. Najbardziej przygnębiająca była dla mnie podróż pociągiem z Szanghaju do Xuzhou. 700 km, 2,5 godziny jazdy w nieprzerwanym, niekończącym się smogu. Za oknem szaro-buro i słońce próbujące nieskutecznie przedrzeć się przez smog. Lecąc na miejsce przeczytałem, że w Pekinie diagnozuje się 8-letnie dzieci  z rakiem płuc. Podobno poza Chinami rak płuc u dzieci nie występuje… Skażenie środowiska to nie tylko smog, ale też krajobraz, woda. Temat jest niezwykle poważny. Co więcej, jest szansa, że w długim okresie Chiny poradzą sobie z tym gigantycznym problemem. Dlaczego? Patrz dwa punkty poniżej.
  • Tematem nr 2, równie ważnym jest starzenie się społeczeństwa. Dziesiątki lat polityki jednego potomka skutkuje nadchodzącymi poważnymi problemami społecznymi. Po pierwsze, jest ok. 20% więcej mężczyzn niż kobiet, wśród grupy wiekowej do 25 lat. Po drugie – miliony starszych ludzi (małżeństw) będzie musiało polegać na opiece jedynego dziecka. Oba te zjawiska są  mocno negatywne.
  • Z całości wizyty wyłania mi się obraz, w którym Chiny są zdolne do realizacji ogromnych projektów, których ukończenie wymaga czasu, nie jest łatwe, a zyski przychodzą z czasem. Najlepszym przykładem jest Wielki Mur. Tu oczywiście zyski przyszły dopiero po paru tysiącach lat.;). Co jakiś czas stawiają sobie (w tej chwili partia / rząd) giga-temat, który potem realizują. Widać to na przykładzie Olimpiady, sieci supernowoczesnych szybkich kolei (jadących z prędkością nieco ponad 300 km na godzinę), imponującego lotniska w Pekinie, mostów, takich jak np. Donghai Bridge czy Jiaozhou Bay Bridge (most o długości 42 km!). Kolejny przykład: do roku 2020 ma powstać 97 zupełnie nowych lotnisk. Aktualnym tematem jest… ochrona środowiska.
  • Powyższe nastawienie wcale nie dziwi – biorąc pod uwagę wspomnianych inżynierów oraz przede wszystkim wymiar kultury narodowej modelu Hofstede, LTO, czyli „long term orientation”. Kultura chińska charakteryzuje się ekstremalnie wysokim wynikiem LTO (118). Dla porównania, Polska ma wynik niski (32), czyli wolimy zjeść jedno ciastko dzisiaj, niż dostać trzy jutro.
  • Chiny to nadal jednak dziwna mieszanka kapitalizmu i czegoś innego. Wraz ze straganami i indywidualną przedsiębiorczością widać też np. miasta widma, w których stoją dziesiątki tysięcy pustych mieszkań w blokach. Dlaczego? Ano, bo w kraju potrzeba bardzo dużo nowych mieszkań. No to się buduje, zgodnie z planem. A że potem w danej okolicy poza mieszkaniami nie ma nic, a ludzie nie chcą się tam sprowadzać, a ceny są wysokie i napompowane? No cóż… co rusz słyszę tu i ówdzie o chińskiej bańce nieruchomości; teraz mogę powiedzieć, że widziałem ją na własne oczy.
  • Wydaje się, że wzrost ekonomiczny przyhamował. Nadal jest, ale nie jest to już kilkanaście procent rocznie. Imponujące jest, jeśli popatrzy się jak wiele setek milionów ludzi wyrwało się z biedy w ostatnich kilkudziesięciu latach. Można wpaść w zadumę, jak popatrzy się, ile jeszcze setek milionów Chińczyków w tej biedzie tkwi.
  • Dla zainteresowanych tematami wschodnimi, polecam blog Hong-Kong Dreaming mojej znajomej, Katarzyny Urbaniak, która przeprowadziła się jakiś czas do Hong-Kongu. Hongkong to nie są zwykłe Chiny, ale politycznie, to jedno państwo (choć aby się tam dostać potrzebny jest paszport – nawet dla Chińczyków).
  • Podsumowanie? Hmm… zakochałem się w Japonii, w której byłem tydzień wcześniej. No ale tam głównie zwiedzałem, a to już temat na jakiegoś innego bloga ;-).
  • Na koniec trochę liczb:
    • Ludność w tej chwili o tok 1 347 mln.
    • W 2012 średni PKB według parytetu siły nabywczej to 9 055 USD. Polska ma ok. 20 500 USD / osobę. USA: 51 704 USD / osobę.
    • W Chinach jest ponad milion milionerów. To ogromny rynek zbytu dla dóbr ekskluzywnych.
    • Klasa średnia to ok. 200 milionów ludzi. Dużo. Według przewidywań, w 2020 ta liczba sięgnie ok. 630 mln.
    • Szacuje się, że  wciągu ostatnich 30 lat z biedy wyrwało się ok. 600 mln ludzi. To naprawdę dużo. Jednak jeszcze więcej w tej biedzie pozostaje nadal – wieś chińska to często powrót kilkaset lat wstecz, bez maszyny do podróży w czasie – wystarczy zjechać z utartych szlaków turystycznych.
    • Turystyka kwitnie i rośnie. Rocznie Chiny odwiedza ok. 132 mln turystów (dane za 2012). Widzą najczęściej nowoczesny wycinek kraju. Przyjeżdżają najczęściej z Korei Płd., Japonii, Rosji.
Udostępnij:
Inne

155. Jestem złym blogerem.

9 czerwca 2013 Michał Zaborek 4 komentarze

Jestem złym blogerem. Po pierwsze, nie czuję się blogerem. Nie śledzę wyników konkursów na bloga roku. Nie biorę udziału w żadnych konkursach. Piszę za rzadko. Za rzadko. Nie chcę zarobić na pisaniu bloga. Nie umieszczam reklam z prawej strony na belce, ani na dole. Z lewej też nie.

Nie chcę Ci niczego sprzedać. Nie chcę, abyś kliknęła gdziekolwiek. Nie umieszczam wyskakujących okienek z promocjami czegoś tam. Nie chcę Cię namówić na spotkanie, randkę, rozmowę o tym jak mogę Ci pomóc. Nie mogę Ci pomóc. Nie chcę Ci wcisnąć swojej książki. Piszę, bo lubię, a głównym wyznacznikiem mojej efektywności jest dostępny czas. Mam go ostatnio mało. Powód głównie jeden: studia Executive MBA, które zabierają mi większość czasu. Do tego praca, rodzina, takie tam.

Zatem same kiepskie wiadomości. Jest jednak i dobra. Nawet wyśmienita. Do grona autorów bloga dołącza mój serdeczny przyjaciel z pracy, Marek Hyla. Marek jest autorem dwóch książek, licznych artykułów i raportów, poświęconych e-learningowi i rozwojowi w miejscu pracy i nie tylko. Jestem pewien, że blog zyskuje niniejszym duży zastrzyk pozytywnej energii i wartościowych treści. Pierwszy wpis Marka – za chwilę. Aha. Marek też prawdopodobnie nie chce Ci nic sprzedać. Ani pomóc… ;)

Udostępnij:
Efektywność indywidualna•Inne

154. Jacek Walkiewicz na TEDx. Świetne.

26 kwietnia 2013 Michał Zaborek Jeden komentarz

Kiedy byłem na studiach, poza studiowaniem, zajmowałem się działaniem w SKN PZ, czyli Studenckim Kole Naukowym Psychologii Zarządzania. Nie miało to wiele wspólnego z nauką, ale z nauką organizowania eventów, zarządzania projektami i poznawaniem wielu ciekawych ludzi – już tak. Pozwoliło mi to zdobyć wielu przyjaciół, z którymi jestem w dobrym kontakcie do dzisiaj. Poznałem też wtedy firmy i ludzi, z którymi dzisiaj pracuję. Razem z przyjaciółmi organizowaliśmy rzeczy, które wtedy wydawały nam się duże, wychodzące poza strefę komfortu, a to najlepszy sposób na poszerzanie swojego spojrzenia na świat i rozwój umiejętności wszelakich.

Podczas jednej z organizowanych przez nas konferencji mieliśmy okazję poznać pana Jacka Walkiewicza, który wtedy od relatywnie niedawna działał na rynku jako mówca i trener. Odkopałem niedawno zdjęcie z jednego ze spotkań z panem Jackiem, z roku 2000.


Z tym większą przyjemnością natknąłem się ostatnio na jego wystąpienie na TEDx. Jacek Walkiewicz mówi niezmiennie ciekawie, dowcipnie i nie-powierzchownie. Polecam poniższy film, którego tytuł to „Pełna moc możliwości”. Naprawdę świetne.

 

Udostępnij:
Page 3 of 7« First...«2345»...Last »

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności