W nawiązaniu do postu Marka na temat grywalizacji, poniżej znajdziesz króką ściągawkę na temat wpływu nowych technologii / trendów na nasze życie. Myślę, ze podobnie będzie z grywalizacją ;-).

źródlo: http://xkcd.com/1289/
W nawiązaniu do postu Marka na temat grywalizacji, poniżej znajdziesz króką ściągawkę na temat wpływu nowych technologii / trendów na nasze życie. Myślę, ze podobnie będzie z grywalizacją ;-).

źródlo: http://xkcd.com/1289/
W listopadzie 2012 zacząłem studia Executive MBA na SGH. Dość długo, bo kilka lat zastanawiałem się, czy podjąć się tego wyzwania. W decyzji o tym że jednak aplikuję pomogła mi rozmowa z bliską mi osobą i zdanie, że w życiu żałuje się zwykle tego, czego się nie zrobiło, nie tego, co się zrobiło (nawet jeśli nie jest super-udane). Postanowiłem zatem w tempie błyskawicznym (bo w sierpniu 2012 kończyła się rekrutacja…a był właśnie sierpień 2012), że aplikuję.
O ile decyzję o aplikowaniu podjąłem błyskawicznie, o tyle zagadnieniem wyboru „które MBA” miałem przerobione dość dokładnie dużo wcześniej. Po pierwsze odpowiedziałem sobie na pytanie: czy MBA za granicą, czy w Polsce. Różnice są znaczące, zasadnicze, ale też ważne z punktu widzenia finansów oraz tego, gdzie pracujesz i gdzie siebie widzisz w przyszłości.
Dla menedżerów korporacji międzynarodowych dużo ciekawszą będzie opcja studiów na najlepszych uczelniach za granicą, najlepiej w USA, lub Londynie, ewentualnie w Hiszpanii czy Francji. Pisze o tym szeroko mój kolega, Łukasz Garbowski, który skończył Harvard w trybie dziennym. Więcej na stronie www.omba.pl. Strona jednak nie działa, mam nadzieję że chwilowo, bo była doskonałym źródłem wiedzy o MBA.
Jeśli realizujesz / planujesz swoją karierę w strukturach korporacji, to wartość dobrego MBA za granicą jest wielokrotnie wyższa, niż wartość naszego. Jeśli jednak nie (a ja nie planuję ani korporacji, ani struktur, przynajmniej na dzisiaj ;)), to warto rozważyć nasze kursy. Drugi czynnik jest prozaiczny: pieniądze. Mieszkając w tym samym mieście w którym jest kurs w Polsce (czyli: mieszkam w Warszawie / studiuję w Warszawie), różnica w kosztach pomiędzy zaocznymi studiami Executive MBA tutaj, a w Londynie / USA jest x 10. Czyli 10 razy tyle, zakładając nie-głodowe warunki zakwaterowanie / wyżywienia w Londynie / USA. To wartość przybliżona, ale bliska realnej – policzyłem to rok temu dość dokładnie i właśnie tyle mi wyszło, biorąc pod uwagę czesne, przeloty na każde zajęcia, hotel, jedzenie, podręczniki… O ile najlepsze studia u nas kosztują ok. 60 000 – 70 000 PLN, to pomnożenie tej kwoty przez dziesięć pokazuje skalę dylematu. Czy też wyzwania.
Jeśli Polska – to pytanie „który kurs MBA?”. Tu podzielam zdanie wspominanego Łukasza Garbowskiego, który twierdzi że jeśli MBA u nas, to tylko i wyłącznie jeden z tych topowych. A to oznacza wybór pomiedzy 2-3, w porywie 4 programami. Nie będę wchodził tu w szczegóły, bo po to aby wydać wymierną opinię, trzeba by zaliczyć wszystkie kursy, a to jest niemożliwe. Napiszę co wpłynęło na moją decyzję:
Jeśli planujesz tego typu studia, to warto dobrze przemyśleć co wybrać. Jako, że inwestycja czasowa jest duża, nie warto pakować się w byle co. Mnie, o tym, że nie warto wybrać Politechniki Warszawskiej przekonały dni otwarte. Nie chcę się pastwić, ale po wieczornej wizycie na Politechnice i jej dniach otwartych wyszedłem dość przygnębiony. Potwierdziły to relacje studentów, którzy przerzucili się w trakcie studiów na SGH, które wybrałem.
Pozytywną motywacją były dla mnie opinie innych studentów, którzy ukończyli MBA w poprzednich edycjach. Koniecznie porozmawiaj z nimi. Jeśli nie znasz nikogo – pójdź na zajęcia i porozmawiaj. Zobacz jak wyglądają zajęcia. Naprawdę warto. Mam może dziwną definicję dobrego programu, ale dla mnie dobry to taki, gdzie na egzaminach z poszczególnych przedmiotów część studentów po prostu nie zdaje. Pokazuje to, że szkoła podchodzi poważnie do tematu i że trzeba się napocić. A, że napocić się trzeba, nieziemsko… o tym będzie w kolejnych wpisach o tym co daje MBA. Bo to w sumie pytanie najważniejsze. Nie który MBA, ale po co…
Kolejny ważny element w procesie decyzyjnym to język. IMHO nie ma sensu podejmowania studiów, które nie są po angielsku i które co najmniej w dużej części nie są prowadzone przez obcokrajowców. Oczywiście o ile czujesz się swobodnie w angielskim. Kaleczony angielski w wykonaniu naszych rodzimych profesorów czasem męczy. Tych z płynnym jest jednak całkiem sporo, ale zupełnie dodatkowy wymiar dają native speakerzy, którzy poza językiem dają odmienną (bo nie-naszą, zagraniczną) perspektywę na zagadnienia, których uczą.
Co do rankingów – to co roku najpopularniejszy w Polsce publikują Perspektywy. Aktualny jest tutaj. Szukając programów najlepszych, poza podium bym nie wyszedł.
Jest jeszcze jedno kryterium, które dla mnie było krytyczne, a może oczywiste nie jest. To rozkład zajęć, czyli kiedy będziesz chodziła na zajęcia. Bezsprzecznie wygrała tu SGH. Zajęcia są tu co tydzień (tydzień w tydzień od listopada do stycznia za półtora roku), z wyłączeniem świąt i 6-tygodniowej przerwy na wakacje. Układ jest prosty: piątek 13-17 oraz sobota 9-17. Co tydzień. To bardzo intensywne (ale MBA powinien być intensywny), ale ma to dla mnie taką zaletę, że wpada się w rytm, który nie jest zakłócony przerwami i wyrwami w kalendarzu co jakiś czas. Nie wyobrażam sobie np. zajęć co kilkanaście dni, które trwają kilka dni. Nie pogodziłbym intensywnej pracy z zajęciami które co kilka tygodni wyrywają mnie na 4-5 dni. Zobacz jak pracujesz, zobacz na rozkład zajęć poszczególnych studiów. Jako, że ewentualnie piszesz się na coś, co trwa dobre ponad-12-miesięcy, to powinnaś znaleźć coś, co maksymalnie będzie odpowiadać Twoim preferencjom kalendarzowym oraz preferencjom Twojej pracy / pracodawcy.
Tyle, tytułem wstępu technicznego, dotyczącego wyboru studiów. O tym, co moim zdaniem daje MBA i co oznacza robienie tych studiów w praktyce – o tym wkrótce. Ewentualne pytania – piszcie, chętnie odpowiem.
Jestem złym blogerem. Po pierwsze, nie czuję się blogerem. Nie śledzę wyników konkursów na bloga roku. Nie biorę udziału w żadnych konkursach. Piszę za rzadko. Za rzadko. Nie chcę zarobić na pisaniu bloga. Nie umieszczam reklam z prawej strony na belce, ani na dole. Z lewej też nie.
Nie chcę Ci niczego sprzedać. Nie chcę, abyś kliknęła gdziekolwiek. Nie umieszczam wyskakujących okienek z promocjami czegoś tam. Nie chcę Cię namówić na spotkanie, randkę, rozmowę o tym jak mogę Ci pomóc. Nie mogę Ci pomóc. Nie chcę Ci wcisnąć swojej książki. Piszę, bo lubię, a głównym wyznacznikiem mojej efektywności jest dostępny czas. Mam go ostatnio mało. Powód głównie jeden: studia Executive MBA, które zabierają mi większość czasu. Do tego praca, rodzina, takie tam.
Zatem same kiepskie wiadomości. Jest jednak i dobra. Nawet wyśmienita. Do grona autorów bloga dołącza mój serdeczny przyjaciel z pracy, Marek Hyla. Marek jest autorem dwóch książek, licznych artykułów i raportów, poświęconych e-learningowi i rozwojowi w miejscu pracy i nie tylko. Jestem pewien, że blog zyskuje niniejszym duży zastrzyk pozytywnej energii i wartościowych treści. Pierwszy wpis Marka – za chwilę. Aha. Marek też prawdopodobnie nie chce Ci nic sprzedać. Ani pomóc… ;)
Kiedy byłem na studiach, poza studiowaniem, zajmowałem się działaniem w SKN PZ, czyli Studenckim Kole Naukowym Psychologii Zarządzania. Nie miało to wiele wspólnego z nauką, ale z nauką organizowania eventów, zarządzania projektami i poznawaniem wielu ciekawych ludzi – już tak. Pozwoliło mi to zdobyć wielu przyjaciół, z którymi jestem w dobrym kontakcie do dzisiaj. Poznałem też wtedy firmy i ludzi, z którymi dzisiaj pracuję. Razem z przyjaciółmi organizowaliśmy rzeczy, które wtedy wydawały nam się duże, wychodzące poza strefę komfortu, a to najlepszy sposób na poszerzanie swojego spojrzenia na świat i rozwój umiejętności wszelakich.
Podczas jednej z organizowanych przez nas konferencji mieliśmy okazję poznać pana Jacka Walkiewicza, który wtedy od relatywnie niedawna działał na rynku jako mówca i trener. Odkopałem niedawno zdjęcie z jednego ze spotkań z panem Jackiem, z roku 2000.

Z tym większą przyjemnością natknąłem się ostatnio na jego wystąpienie na TEDx. Jacek Walkiewicz mówi niezmiennie ciekawie, dowcipnie i nie-powierzchownie. Polecam poniższy film, którego tytuł to „Pełna moc możliwości”. Naprawdę świetne.
Zapraszam do przeczytania wpisu gościnnego, napisanego przez mojego przyjaciela, Marka Hylę. Marek jest autorem doskonałego bloga, pisanego w latach 2008 – 2011, o nazwie Szkolenia XXI wieku.
—
Od półtora roku w gronie kilku pasjonatów (nieformalnego zespołu przyjaciół, ale i konkurentów z branży szkoleniowej – patrz: www.xylearningteam.pl) pracujemy nad opisaniem bogactwa i różnorodności form wspierających rozwój ludzi. Jedną z naszych inspiracji był świat gier [?G ? Game? w talii kart LBC] ? pomysł realizujemy więc w innowacyjnej postaci odwołując się do idei tzw. kart bitewnych. Formę tę nazwaliśmy ?Learning Battle Cards? (LBC).
Learning Battle Cards to z kilku powodów wyjątkowe przedsięwzięcie:

Z założenia LBC ma być produktem funkcjonującym w sieci (za kilka miesięcy uruchomimy praktyczną, integrującą środowisko witrynę), oraz w „realu”. Już dziś mamy opracowaną talię kart (wspaniale zaprojektowana, inspiracyjna talia składająca się z ponad 100 elementów) przedstawiającą bogactwo metod wspierających rozwój ludzi. Rozpoczęliśmy również pracę nad książką [?B ? Book? w talii LBC] pod tytułem: „Learning Battle Cards: Projektowanie efektywnych procesów szkoleniowych w oczach praktyków”.
Z książką związana jest prośbą, z którą zwracamy się do wszystkich profesjonalistów angażujących się w rozwój ludzi (zwiemy ich ?edukatorami?).
Elementem książki będzie kompendium wiedzy na temat różnych form wspierających rozwój. Są to bardzo różne mechanizmy ? od ?drobnych? i tradycyjnych form jak refleksja [?Rf ? Reflection?] i metafora [?Mp ? Metaphor?], po duże ?produkty rozwojowe? oparte o nowe technologie jak rzeczywistość rozszerzona [?Ar ? Augmented reality?] i wirtualni agentci [?Va ? Virtual agents?]. Każdej z tych form chcemy w książce poświęcić 2 strony. Chcemy by znalazły się na nich jak najpraktyczniejsze, jak najciekawsze i jak najwartościowsze treści. W związku z tym chcę Cię prosić o podzielenie się z nami swoimi doświadczeniami, przemyśleniami i poradami dotyczącymi poszczególnych form wspierania rozwoju (poszczególnych kart talii LBC).
Czasem jedno, mądre zdanie jest w stanie pomóc innym w doskonalszej realizacji powierzonych im zadań. Szukamy takich pojedynczych myśli i drobnych refleksji; szukamy dłuższych wypowiedzi (limitem jest 500 znaków); szukamy porad, inspiracji, opisów własnych doświadczeń – słowem wszystkiego, co może być wartościowe dla czytelników książki (którymi ma być szeroko rozumiane grono edukatorów).
Co oferujemy w zamian? Niewiele – i sporo zarazem:

Zachęcam do sięgnięcia na tę witrynę: http://www.learningbattlecards.com/. Znajdziesz tam więcej informacji, zapoznasz się z pełną listą skatalogowanych w postaci kart metod rozwojowych oraz skorzystasz z mechanizmów, które pozwolą Ci wesprzeć swoją wiedzą naszą inicjatywę.
Zachęcam Cię również do podzielenia się tym linkiem i tym apelem z Twoimi znajomymi z branży. Każda osoba, która ma coś ciekawego do powiedzenia na temat każdej z form jest dla nas cenna, a każde, nawet najkrótsze, mądre zdanie, które znajdzie się w książce stanowi dla nas wyjątkową wartość.
Akcja zbierania porad trwać będzie kilka tygodni. Sięgnij już dziś na witrynę i podziel się z nami swoim doświadczeniem. Pamiętaj również o niej zawsze wtedy, kiedy przyjdzie Ci do głowa warta opublikowania myśl.
Z chęcią odpowiem na wszelkie Twoje pytania i odniosę się do sugestii i pomysłów. Niech tę ideę niesie kreatywność społeczności (crowdsourcing) oraz niech wypełni ją mądrość tłumów (wisdom of the crowd).
Z serdecznymi pozdrowieniami
Marek Hyla, współzałożyciel XY Learning Team

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)