HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Trendy
HR
Ciekawe miejsca
Ciekawe miejsca•Trendy

41. Zamiast wiadomości i telewizora ? TED.com

8 listopada 2009 Michał Zaborek Jeden komentarz

Jeśli jesteś znudzony wiadomościami w telewizji, lub telewizją jako taką w ogóle, to doskonałą alternatywą jest strona www.ted.com

TED ? to skrót od słów: technology, entertainment, design. Za skrótem stoi organizacja non-profit, która od 1984 organizuje konferencje, a także prowadzi stronę internetową. Konferencje na dzień dzisiejszy są trzy: Long Beach (Kalifornia), Oxford, oraz najnowszy projekt (zakończona wczoraj): Indie. Założeniem konferencji jest zgromadzić w jednym miejscu najznakomitsze umysły prezentujące idee warte zaprezentowania, podważające status quo, inspirujące. Lub po prostu ? ciekawe. Reguła: maksymalnie 18 minut (większość prezentacji jest zwykle krótsza, 18 minut jest umowne, czasem jest to trochę więcej). Tematyka wyszła już dawno poza technologię, rozrywkę i design. Dziś to także między innymi polityka, kultura, sztuka, globalizacja i inne „palące” zagadnienia (pełna lista tematów tutaj). Jak najbardziej częstym  gościem jest temat biznesu, głównie poprzez elementy związane z HR. Na konferencję dostać się można poprzez zaproszenie, po wpłaceniu rocznej składki członkowskiej (kilka lat temu było to 6.000 USD).

Czterodniowe spotkanie w Kalifornii jest wyprzedana na rok do przodu. Przełomem dla TED (jak zwykle?? ;)) okazał się internet. Na stronie znajduje się aktualnie ponad 450 wystąpień, wiele z nich fascynujących i inspirujących. Każdy film ma napisy w języku angielskim, część także w języku polskim. Tłumaczenia są robione ? a jakże ? przez ochotników, za darmo. Wideo można swobodnie dystrybuować i dzielić się nimi ? np. poprzez wrzucanie na swoją stronę www.

Misja TED jest prosta: sharing ideas. Czyli, w wolnym tłumaczeniu, ?dzielimy się pomysłami?. I co niezwykle istotne ? za darmo, z dostępem dla każdego, kto ma łącze internetowe.

?Kariera? ted.com pokazuje zarówno siłę idei, jak i internetu. Strona zrobiła zawrotną karierę, jest źródłem inspiracji dla setek tysięcy ludzi szukających pomysłów, inspiracji, czy po prostu zmęczonych powierzchownymi i bełkotliwymi mediami serwującymi kolejne bzdurne seriale, czy reality show.

Na konferencji TED (i na filmach) występują zwykli, przeciętni śmiertelnicy, którzy dzielą się swoimi pomysłami, a także gwiazdy ? ludzie, którzy w swoich dziedzinach osiągnęli szczyt. Ot, tak jak na przykład prof. Zimbardo (wywiad na tym blogu), który opowiada o tym jak zwykły człowiek w pewnych okolicznościach może przemienić się w prawdziwe monstrum. Albo bohatera.

Wyłącz TV. Włącz TED.com. Blog z najnowszymi wiadomościami z serwisu: http://blog.ted.com/

Enjoy.

Udostępnij:
HR•Kultura

40. Szczęście jest zaraźliwe. (Tak jak kultura organizacyjna)

26 października 2009 Michał Zaborek 2 komentarze

Pod koniec studiów (co z każdym rokiem jest za mną coraz dalej?) mieliśmy ze znajomymi następujące powiedzenie: ?nic tak nie motywuje jak sukcesy kolegów?. Dotyczyło to wtedy w zasadzie jednej kwestii – znalezienia pracy. Mało kto z nas czekał na koniec formalnych 5 lat edukacji, większość przy odbiorze dyplomu miała już podpisaną umowę z przyszłym pierwszym pracodawcą (wtedy mogliśmy zastanawiać się co zrobić pierwszego dnia w pracy? ;)). Poszukując pracy porównywaliśmy się między sobą: kto już ją ma, kto jeszcze nie. Ci którzy zaczęli pracować ? czym się zajmują, jaka jest wysokość pensji, jakie są szanse na rozwój, etc.
Przy niemalże pełnej wymianie informacji, do poszukiwań pierwszego płatnego zajęcia na pełny etat motywował nas najbardziej fakt znalezienia dobrego pracodawcy przez kogoś dobrze nam znanego, kogoś z naszego grona znajomych. Z dużym prawdopodobieństwem mogę powiedzieć, że każdy z nas chciał być co najmniej tak dobry, jak pozostali.

Przypomniałem sobie o tym wszystkim, czytając październikowy magazyn Wired. W jednym z artykułów opisany jest przebieg i wnioski z fascynującego badania, którego źródła sięgają do lat 40 XX wieku. W uproszczeniu, badanie polegało na monitorowaniu dużej grupy (ponad 5 tysięcy) ludzi, mieszkającej w jednej okolicy: mieście Framingham, w stanie Massachusetts. Cel badania był związany z identyfikacją wpływu czynników ryzyka na kondycję kardiologiczną (choroby serca, etc.). W roku 2003 dwóch naukowców (N. Christstakis z Harvardu oraz J. Fowler z UC San Diego) wykorzystało to badanie i przeanalizowało dostępne dane  budując mapę znajomości każdego ze śledzonych uczestników. Pozwoliło to na sporządzenie obrazu sieci powiązań, z wyodrębnieniem różnych cech uczestników tej sieci społecznej, takich jak np. otyłość, czy palenie papierosów. Innymi słowy ? sprawdzono, jak dużo osób otyłych występuje obok innych otyłych, czy występują jakieś zależności, wzory, powiązania. Dodając taką samą analizę na przestrzeni czasu (30 lat), widać jest już o wiele więcej ? jak obraz danych charakterystyk zmieniał się w analizowanej grupie z upływem czasu.

Wnioski, jakie się pojawiają, według autorów badania dają odpowiedź na pytanie o to, co w największym stopniu może wpłynąć na to, że jako jednostka: ja, ty, dowolny/a z naszych znajomych, zmieni się, przestanie lub zacznie coś robić. Na przykład rzuci palenie, nauczy się języka, schudnie, etc.

Okazuje się, że analogicznie jak do historii ze studiów z początku wpisu, największy wpływ na nas ma nasze najbliższe otoczenie: rodzina, znajomi, koledzy z pracy. Ludzie, z którymi dużo przebywamy, z którymi mamy relacje, którzy są w jakiś sposób z nami związani codzienną rzeczywistością w której funkcjonujemy.  To znajomi przekazują nam informacje o tym co jest ?normalne?. W analizowanym  badaniu otyłość pojawiała się w grupach i była niejako zaraźliwa. Podobnie rzucanie palenia. Szansa na to, że dany osobnik pozbędzie się tego nałogu, była wprost proporcjonalna do ilości palaczy, czy tych, którzy rzucili palenie w otoczeniu danego delikwenta. Większa ilość rzucających palenie sprzyjała oczywiście szansy na porzucenie nałogu przez człowieka ?otoczonego? niepalącymi znajomymi.

Mieszkańcy Framingham zaznaczali także na przestrzeni lat subiektywny poziom swojego szczęścia. Ponownie: jest ono zaraźliwe, kumuluje się w klastry. ?Nieszczęśliwi? otoczeni przez ?szczęśliwych? z biegiem lat mieli znacznie większe szanse na zmianę poziomu odczuwanego szczęścia niż ci, którzy mieli niewiele połączeń ze ?szczęściarzami?. Analogicznie, uśmiechnięci użytkownicy Facebooka mają więcej uśmiechniętych znajomych na zamieszczonych w serwisie zdjęciach.

Schemat sieci społecznej, z wyszczególnieniem poziomu szczęścia za Wired:

Framingham-1

Wnioski z tego badania nie są może bardzo odkrywcze, ale potwierdzenie na bazie twardych danych jest zawsze mocniejsze niż intuicja. Ludzie przebywający ze sobą dużo czasu tworzą kulturę organizacyjną danej grupy, która z biegiem czasu definiuje to, co dla nich ?normalne?, mają też kolosalny wpływ swoim zachowaniem, na niepisane normy,  które zaczynają obowiązywać w grupie, wpływać na nią.

Na poziomie firmy będzie miało to równie duże znaczenie, jak w przypadku sieci znajomych i otyłości, poczucia szczęścia, czy rzuceniu palenia, bo działać tu będą te same prawidłowości. Żaden mail od prezesa, nawoływanie do zmiany praktyk, czy zachowania nie zadziała, jeśli nie będzie wsparcia na poziomie najniższym, wsparcia do zmiany zachowań kierowanego nie punktowo (np. poprzez pojedyncze szkolenia), ale przez konkretnie długi czas, niemalże stale. Źródłem takiego wsparcia powinien być zawsze przełożony ludzi, którzy mieliby zacząć działać inaczej, co także oznacza konieczność wsparcia dla niego.
W pracy patrzymy na to co robią nasi najbliżsi koledzy, zachowujemy się podobnie, nie zważając na dłuższą metę na oficjalne potrzeby organizacji, jeśli są one jedynie deklaratywne, prezentowane jako wymogi, komunikaty, czy nakazy. Nie powinno zatem dziwić, że bardzo duża część programów zmian  w korporacjach najzwyczajniej w świecie nie udaje się.

Fakt, że każdy z nas odnosi się do swego najbliższego otoczenia tak mocno oznacza, że dla wydajności organizacji niezwykle istotne jest sposób zarządzania ludźmi, który jest pochodną roli HR w organizacji, tego czy działania rozwojowe są traktowane jako przemyślana strategia, czy raczej jako koszt.  O trendach związanych z działaniami rozwojowymi, pisałem między innymi tutaj oraz tutaj.

Wracając do badania na populacji Framingham, prawdziwe wydaje się zatem powiedzenie, że ?stajemy się średnią pięciu najbliższych osób, z którymi przebywamy?.

Pełna wersja artykułu z Wired, w wersji .pdf znajduje się tutaj.

Udostępnij:
Inne•Trendy

39. Brand Obama

9 października 2009 Michał Zaborek Brak komentarzy

Jako że w związku z przyznaniem Nobla Obamie, dzisiaj wszyscy piszą o jednym, to czemu by i nie. ;)

Kilkanaście miesięcy temu magazyn F@st Company napisał artykuł pod tytułem ?The Brand Called Obama?. Artykuł jest tutaj i jest cholernie ciekawy.

Główne przesłanie tekstu: polityka to w dużej mierze (w baaaardzo dużej? ;)) marketing, a Obama, wpisał się doskonale w nowe trendy marketingowe. Ma trzy cechy, które mają zastosowanie zarówno jeśli chodzi o produkt, jak i o politykę: nowe, inne, atrakcyjne. Najwięcej wyborców Obama miał wśród ludzi młodych, którzy nie reagują pytającym wyrazem twarzy na słowa takie jak Twitter, Facebook, Flickr. W doskonały sposób wpisał się w trendy budowania sieci społecznych przy pomocy Web 2.0, używając ich narzędzi zarówno podczas kampanii jak i już jako prezydent ? do zyskania poparcia dla swoich inicjatyw, co widać m. in. na stronie http://www.barackobama.com/

Idąc dalej tropami tematu Obamy: około miesiąc przed ostatnimi wyborami na prezydenta USA miałem okazję wysłuchać wystąpienia jednej z kluczowych osób w kampanii Obamy ? Betsy Myers. (Betsy Myers to była COO kampanii Obama for America oraz doradcą Baracka Obamy. Pracuje przy kampaniach prezydenckich od ponad 20 lat.)
Betsy mówiła o przywództwie i zmianie ? w dużej mierze na bazie swoich doświadczeń w przygotowaniu i prowadzeniu kampanii wyborczych.

Kilka ciekawostek na temat kampanii wyborczych, z tego wystąpienia:

  • kampanie prezydenckie w USA wydłużają się ? w czasach Billa Clintona kampania trwała rok, teraz jest to 2 lata,
  • lawinowo rosną wydatki na kampanię,
  • rzecz o której pisze F@st Company – kluczowe staje się użycie nowych technologii ? np. kampania Clintona nie tak dawno temu nie miała swojej strony WWW (nie mogę sobie tego wyobrazić?),
  • w wyborach na kandydata demokratów, Barack pokonał Hilary, ponieważ, jak powiedziała Betsy Myers, ?pani Clinton prowadziła kampanię roku 1996 w roku 2008?. Barack ? co było przełomowe ? użył na duża skalę Web 2.0 i ?social networking? oraz zbierał fundusze na kampanię od zwykłych ludzi ? przy pomocy strony WWW. Udało mu się zgromadzić dzięki temu bardzo duże środki finansowe, co w końcu bywa ważne.

Ciekawe jak na tym tle wypadnie nasz kraj, niekoniecznie teraz, ale przy np. następnych wyborach prezydenckich. Na ile kandydaci będą używać internetu do organizowania spotkań, do zbierania funduszy? Biorąc pod uwagę, że niektórzy politycy nie mają konta bankowego, chyba powszechnego pędu ku nowym technologiom nie będziemy obserwować, z drugiej strony może to oznaczać, że użycie tych środków może zbudować dodatkową przewagę.

Nobel dla Obamy może być z jednej strony antycypacją nakierowaną na nadanie „bardziej pokojowego” kierunku jego prezydenturze (bo np. trudniej będzie teraz USA zaatakować Iran). Z drugiej strony dla mnie jest trochę rozpaczliwym potwierdzeniem braku autentycznego przywództwa, autorytetów. To widać zarówno w polityce, jak i – jeśli dobrze się rozejrzeć, w większości firm, w których pracujemy.

Udostępnij:
Trendy•Wywiady

38. Profesor Bauman o kryzysie po raz kolejny

7 października 2009 Michał Zaborek Brak komentarzy

Kilka miesięcy temu urzekł mnie wywiad z prof. Zygmuntem Baumanem, na temat upadku stylu życia wiedzionego przez świat zachodu, na okoliczność tzw. kryzysu finansowego. Kolejną bardzo ciekawą rozmowę z profesorem prezentuje dzisiejsze wydanie Dziennika – wywiad do przeczytania tutaj.
Znowu interesujące wnioski i obserwacje, tym razem z perspektywy nie tyle pierwszego szoku kryzysowego, ale rocznego doświadczenia i refleksji nad nim. Enjoy.

Udostępnij:
Psychologia•Wywiady

37. Psychologia jest moim życiem – wywiad z prof. Philipem Zimbardo

3 października 2009 Michał Zaborek Jeden komentarz

W roku 2000 (czyli… 9 lat temu) wraz z kolegą ze studiów przeprowadziłem wywiad z prof. Zimbardo, który gościł wtedy na UW z serią wykładów. Wywiad ukazał się w uczelnianej gazetce, a ja natrafiłem na niego dzisiaj porządkując stare pliki. Jako że rozmowa dotyczyła rzeczy raczej ponad-czasowych, to nadaje się w sam raz na bloga.

—

O prof. Philip Zimbardo możesz przeczytać tutaj. To jeden z najbardziej znanych psychologów społecznych, autor wielu książek i eksperymentów. Jeden z nich przeszedł do historii (nie tylko psychologii), doczekał się wielu powtórek, książek, czy nawet ekranizacji fabularnych. Znany jest pod popularną nazwą „Stanford prison experiment”, albo „Prison experiment”. Przeprowadzony został w 1971, w Kalifornii, polegał na symulacji warunków więziennych. Grupa przypadkowych, „normalnych” ludzi została podzielona na dwa obozy, które miały odgrywać rolę odpowiednio: strażników i więźniów.

Pierwotnie doświadczenie miało trwać 2 tygodnie, ale zostało przerwane po 6 dniach, gdy sytuacja wymknęła się spod konrtoli: grupa „strażników” (losowo wybrana) zaczęła znęcać się i poniżać grupę „więźniów”, bez wyraźnej zewnętrznej przyczyny. Stało się to na tyle brutalne i niebezpieczne, że naukowcy zdecydowali o wkroczeniu do akcji i przerwaniu eksperymentu.

Strona domowa Philipa Zimbardo znajduje się tutaj. Więcej o sławetnym eksperymencie: http://www.prisonexp.org

Jedna z najlepszych książek przekrojowych o psychologii społecznej, to tytuł autorstwa właśnie P. Zimbardo: „Psychologia i Życie” – wielokrotnie wydawana i aktualizowana.

Wersja angielska wywiadu (angielska, czyli oryginalna), do przeczytania tutaj.

—

Michał, Marek: Profesorze, czy w naszym życiu codziennym potrzebujemy psychologii?

Prof. Philip G. Zimbardo: O, tak! Myślę, że w chwili obecnej psychologia jest w miejscu, w którym psychologowie mają bardzo dużo istotnych rzeczy do powiedzenia. Rzeczy dla zwykłych ludzi, które pomagają im poprawić jakość życia. I co ważne – psychologia nie powinna być organiczna jedynie do książek, czy czasopism w bibliotekach, psychologia powinna być „rozdawana” publicznie, każdemu. Wciąż więcej i więcej, w każdym państwie, gdzie psychologia jest poważną gałęzią nauki.

Podczas jednego ze swoich wykładów wspomniał Pan, że w szkole biznesu w Stanford jest więcej psychologów społecznych, niż na wydziale psychologii Uniwersytetu Stanford. Dlaczego tak jest? Czy myśli Pan, iż psychologia jest aż tak ważna w pracy menedżera i w świecie biznesu?

Przyczyną tego zjawiska jest to, iż wielu liderów w szkole biznesu zdaje sobie sprawę, że jednym z najważniejszych aspektów biznesu są stosunki międzyludzkie. Biznes to nie tylko produkowanie i sprzedawanie produktu. To także rozumienie problemów lojalności do pracy, morale, tego jak sprawić by ludzie pracowali ze sobą jako zespół, etc. Bardzo wiele podstawowych problemów organizacji to problemy psychologiczne. Nawet na poziomie podejmowania decyzji psychologowie rozumieją bardzo dobrze, że zasady podejmowania decyzji, osądzania, negocjacji – to problemy psychologiczne. Fakt, że zwiększająca się liczba psychologów w Stanford University, i na innych uczelniach jest odzwierciedleniem świadomości, że psychologia i stosunki międzyludzkie są podstawową sprawą w biznesie. Myślę, że ten trend się nasili, i że uczelnie ekonomiczne będą polegały więcej na wiedzy psychologicznej.

Czy zjawisko „wyścigu szczurów” jest Panu znajome? Czy zauważył Pan ten fenomen na Uniwersytecie Stanford?

Jeden z aspektów uczestnictwa w wyścigu szczurów pochodzi z umieszczenia szczura w okrągłym kółku – karuzeli, gdzie szczur bezustannie biegnie, ale wciąż tkwi w miejscu. W ostatnich latach w Ameryce daje się odczuć presję czasu. Wszyscy, których znam, czują, że pracują ciężej niż kiedykolwiek przedtem. Ludzie mają coraz mniej czasu, pracują coraz więcej godzin, spędzają więcej czasu w pracy, są bardziej produktywni, mają mniej czasu na odpoczynek, wakacje, przebywanie w domu. Inwestują duże pieniądze w rzeczy mające oszczędzić im czas – jak na przykład kuchenki mikrofalowe, zakupy przez internet, etc., jednak, gdy mają już te wszystkie gadżety, okazuje się, że mają jeszcze mniej czasu.

Drugi aspekt, to powiązanie tego zagadnienia z globalizacją handlu. Każdy kraj konkuruje z pozostałymi krajami. Firmy mogą mieć bardzo zyskowny rok, ale zamiast nagradzać swoich pracowników – zwalniają część z nich. Przykładem jest Mobil Oil – rok czy dwa lata temu osiągnęli największe zyski w swej historii. Zamiast fety, nastąpiła redukcja zatrudnienia. Stwierdzono, że zysk powinien być jeszcze większy, gdyż konkurencję dla firmy stanowią nie tylko amerykańskie koncerny, ale także azjatyckie i europejskie.
„Aby być bardziej zyskownym, potrzebujemy mniej pracowników, pracujących dłużej i ciężej.” Tego typu presja w pracy jest wszędzie – aby pracować więcej, więcej godzin, lub by mieć tylko pracowników na część etatu, lub umowy-zlecenie – wtedy nie płaci się składek na ubezpieczenia, nie ma przejść na emeryturę.

Społeczeństwo amerykańskie jest obecnie bardzo bogate. Gospodarka jest wysoce produktywna, ale wciąż większość firm zmniejsza swe rozmiary. Bezrobocie jest niskie, gdyż pojawia się wiele nowych firm. Większość przedsiębiorstw próbuje teraz rozpracować, jaka jest najmniejsza liczba pracowników, na jaką mogą sobie pozwolić, aby produkować swe produkty z największą produktywnością i największym zyskiem. W wielu organizacjach istnieje rozkwitające jak nigdy przedtem lobby zysku, stawiające sobie za podstawowy cel wydajność. Ale wydajność oznacza zawsze wykorzystywanie pracowników – mniej pracowników wykonuje więcej pracy, ale w dłuższej perspektywie, organizacje muszą zmienić to podejście. Firmy muszą sobie powiedzieć: „Tak, pracownicy muszą być zyskowni, ale aby to osiągnąć, musimy ich zaangażować. Muszą lubić swoją pracę i być lojalni wobec swego pracodawcy.” W innej sytuacji, w długim okresie, pracownicy będą odchodzić. Będzie dużo przejść do innych firm, przejść do tych, którzy płacą więcej. Z drugiej strony, może pojawić się wypalenie zawodowe, co oznacza gorszą pracę i gorszy produkt.
W tej chwili mamy więc wyścig szczurów – w kategoriach pracy. Granica pomiędzy domem a pracą została wyeliminowana – za pomocą poczty elektronicznej i telefonów komórkowych. Ludzie czują, że są w pracy cały czas. Nawet jadąc na wakacje, zabierają laptopa i komórki.

Czy uważa Pan, że to zjawisko dotyczy także studentów?

Dla amerykańskiego studenta jest teraz dużo trudniej niż kiedykolwiek przedtem rozpocząć karierę, rozwijać się. Na przykład: aby opublikować artykuł student musi przeprowadzić przynajmniej dwa eksperymenty i je opracować. Kiedy ja byłem studentem, dwa eksperymenty oznaczały dwa artykuły. To oznacza, że teraz potrzeba więcej czasu aby opublikować artykuł, oraz więcej artykułów, aby dostać pracę czy promocję. Tak więc presja na studentów w Ameryce jest duża, ale myślę, że zjawisko to da się zaobserwować wśród studentów na całym świecie.

Czy sądzi Pan, że znając i używając zasady i prawa psychologii możemy stać się lepszymi ludźmi? Czy psychologia pomaga nam żyć lepiej?

To, co badania i teorie psychologiczne mogą zrobić, to pomóc nam zrozumieć lepiej, dlaczego robimy rzeczy, które są destrukcyjne i dlaczego nie robimy rzeczy które mogą pomóc nam, naszym dzieciom, społeczeństwu. Nadzieja jest w tym, że zrozumienie pewnych podstawowych aspektów natury ludzkiej może nam pomóc poprawić jakość życia, zarówno jednostek, jak i społeczeństwa.

Jak dużo jest jeszcze do odkrycia w kwestii zachowań ludzi? Jakie są Pana przewidywania na dalszy rozwój psychologii społecznej?

To naprawdę trudne pytanie. Mam odczucie, że ludzki umysł, oraz ludzkie zachowanie są bardzo, bardzo złożone. Jesteśmy dopiero na początku rozumienia relacji pomiędzy jednostkami a społeczeństwem. Psychologia jest bardzo młodą dziedziną nauki. Istnieje niewiele więcej ponad 100 lat. Psychologia społeczna ma tylko 50 lat, więc w porównaniu z ekonomią, fizyką, czy innymi gałęziami nauki, psychologia jest jeszcze niemowlakiem.

Nie jestem pewien, jakie będą nowe kierunki. To co jest pewne teraz, to że duża część psychologii społecznej jest zorientowana na bardzo praktyczne tematy. Zajmuje się tym jak poprawić zdrowie, funkcjonowanie organizacji, jak zredukować uprzedzenia, przemoc, wojny. Jest to naprawdę nowe podejście psychologii społecznej, mocno zogniskowane na używanie wiedzy w sposób pragmatyczny, używanie wiedzy do zmian na lepsze. Myślę, że ten proces będzie kontynuowany. Przedtem, psychologia była bardziej akademicką dyscypliną, w której prowadzono badania i tworzono teorie, tylko dlatego, że ludzie robiący to byli tym zainteresowani, albo z powodu wartości intelektualnej badań. Teraz, zwłaszcza wśród psychologów społecznych, podstawową wartością jest najlepszy sposób, w jaki możemy podzielić się psychologią z ludźmi i używać jej do poprawy naszego życia.

W kontekście psychologii zła – czy możemy przewidzieć przyszłość pod względem równowagi między dobrem a złem? Czy zjawiska typu Hitler, czy Stalin mogą się zdarzyć ponownie? Czy jest Pan pesymistą, czy optymistą co do tego?

To, co widzimy teraz, to rozwój małych wojen i lokalnych tyranów, ale z powodu tego czego nauczyliśmy się z lekcji nazizmu i stalinizmu, świat jest gotowy do wcześniejszych interwencji. Problemem ze Stalinem czy Hitlerem polegał na braku interwencji innych państw, na unikaniu zaangażowania. Teraz, po części dzięki ONZ, po części dzięki wiedzy, jak straszne konsekwencje może przynieść brak szybkich akcji, sytuacja może ulec poprawie. Nie będzie już tyranów pokroju Hitlera czy Stalina. Ale żądza władzy jest częścią natury ludzkiej. Widać to dziś doskonale – w samej Afryce toczy się 11 wojen domowych. Żądze władzy, terytorium i statutu są podstawowymi aspektami natury ludzkiej, i to się nie zmieni.

Nasze ostatnie pytanie dotyczy Pana osoby. Co psychologia oznacza dla Pana? Czy jest całym Pana życiem, czy tylko pracą?

Psychologia jest moim całym życiem. Myślę o niej cały czas. Jestem zarówno badaczem, jak i nauczycielem. Uczę duże klasy, małe klasy, absolwentów uczelni; zawszę myślę, co zrobić, aby moje lekcje były bardziej interesujące, jak mogę się lepiej komunikować. Do badań często wykorzystuję pomysły, które przychodzą mi do głowy w czasie nauki. Tak więc, próbuję połączyć nauczanie i badania. Dla mnie, wszystko to jest psychologią, jest częścią zrozumienia nowych rzeczy o psychologii. Pracuję ciężko tworząc pomoce audio-wizualne, nie tylko dla siebie, ale także dla innych ludzi. Stworzyłem serię slajdów do cyklu „Discover psychology”, kasety wideo z „prison experiment” (eksperyment ze strażnikami i więźniami), wszystko to po to, aby uczynić wykłady swoje i innych, bardziej interesującymi.

Piszę także książki dla studentów. Staram się dać z siebie wszystko, aby moi studenci mieli lepsze wprowadzenie do psychologii niż ja miałem. Gdy zaczynałem studiować psychologię, jedyną kiepską oceną, jaką miałem przez całe życie, była trója z „wprowadzenia do psychologii”, wszystkie moje inne oceny to piątki. Z „wprowadzenia do psychologii” książka była nudna, nauczyciel był nudny, wszystko co z tym związane było nudne. Częścią mego życia jest więc odpracowanie tej trói z psychologii, poprzez napisanie dobrej książki, poprzez dobre nauczanie, dobre wykłady. Robię to też dla siebie. Jestem psychologiem. To co robię, nie jest pracą, robiłbym to, nawet gdyby to nie przynosiło dochodów, ponieważ jest to fascynujące i ekscytujące, zawsze się zmienia i zawsze jesteś zaangażowany w nowe pomysły.

Dziękujemy za wywiad.

Dziękuję

Udostępnij:
Page 44 of 52« First...102030«43444546»50...Last »

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności