HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Trendy
HR
Ciekawe miejsca
HR

12. Moje 3 typy motywacji do pracy

12 maja 2009 Paweł Wydymus 4 komentarze

Zdarzyła mi się ostatnio inspirująca rozmowa o motywacji pracowników. I pewnie przeszła by bez echa, gdyby nie fakt, że odbyła się na rynku w Toruniu (przy okazji zareklamuję ?Manekina? i ich niesamowite naleśniki). Ustaliliśmy tam, sporo upraszczając, że pracowników ? ze względu na ich stosunek do pracy ? można podzielić na trzy główne grupy.

Pierwsza grupa to ci, którym delikatnie mówiąc, nie bardzo chce się pracować. Robią to, co naprawdę muszą, czekają na wskazanie zadań przez szefa, a samą pracę traktują raczej jako zło konieczne, bez którego nie da się żyć. Ta grupa to jednak nie więcej niż 10-15% całości populacji. Różne mogą być przyczyny ich niechęci do pracy. Trudno mi uwierzyć, że takie negatywne nastawienie może być wyssane z mlekiem matki. Jako przyczyny upatrywałbym raczej złych doświadczeń w przeszłości, znużenia pracą, niezadowolenia pracownika (z otoczenia, stawianych mu celów czy choćby wynagrodzenia). Kwestią otwartą pozostaje pytanie ? czy da się to jeszcze naprawić. Wg mnie jest szansa na zmianę, ale w nowym miejscu pracy… Jeśli ktoś zna sposób na długoterminowe przywrócenie motywacji pracownikowi z tej grupy, to czekam na info.

Druga grupa, też licząca ok. 10-15% całości, to ci z drugiego końca skali. Sami z siebie są zmotywowani do pracy. Często ku zdziwieniu innych, podejmują się co rusz to nowych wyzwań, samodzielnie wymyślając część z nich. To ta grupa, której przedstawiciele mają spore zadatki na pracoholików. O ile coś (ktoś) ich nie powstrzyma, prawdopodobieństwo przekształcenia w ?nałogowca? jest bliskie 100%. Zastanawiając się nad przyczynami ich stosunku do pracy, byłbym skłonny postawić na: wrodzoną bądź wyuczoną sumienność/uczciwość oraz chęć osiągnięcia sukcesu i wykonania swojej roboty najlepiej jak się da.

Co ciekawe, w swoim życiu spotkałem sporo osób, które mogę zakwalifikować do tej grupy, a które przez wiele lat uczęszczały do szkół muzycznych. Jestem skłonny stwierdzić, że wieloletnia sumienna nauka gry na instrumencie wykształca w ludziach kilka cech bardzo przydatnych w pracy zawodowej.

Główne niebezpieczeństwo zdemotywowania takich pracowników leży w… złym szefie. Szefowie obawiający się, że podwładny będzie lepszy od niego, są już chyba na wymarciu, jednak niewiele mniejszym grzechem we współpracy z taką hiperaktywną osobą jest nie dawanie jej wystarczająco ambitnych zadań ? lub mówiąc kolokwialnie ? pozwalanie jej się nudzić.

I trzecia grupa, w której zawiera się cały środek, czyli pozostałe 70-80% populacji. Można powiedzieć, że to wyznawcy reguły ?złotego środka?, czyli po prostu normalni, przeciętni pracownicy. Równie często zmotywowani ?bardziej? co ?mniej?. Myślę, że w ich przypadku rola przełożonego jest największa ? można najwięcej osiągnąć nawet poprzez nieznaczne poprawienie motywacji tak dużej grupy pracowników.

Udostępnij:
Efektywność indywidualna•Książki

11. Jak pełne jest Twoje wiadro, czyli pozytywna strategia na życie

11 maja 2009 Michał Zaborek Jeden komentarz

Czytać warto. Bo człowiek się rozwija, inspiruje, czy też w niektórych przypadkach, miło spędza czas. Zatem od czasu do czasu będzie pojawiać się tu krótka recenzja wartościowych książek. Oto pierwsza z nich.

—

Tom Rath, Donald O. Clifton ? ?How ful lis your bucket?.


Dla kogo: zdecydowanie dla wszystkich, od 15 do 115 lat.

O czym? Każdy z nas ma niewidzialne wiadro, do którego inni ludzie dorzucają, lub z którego drenują energię. Odbywa się to poprzez interakcje i poprzez wymianę bodźców, które są albo pozytywne, albo negatywne. Autorzy pokazują wyniki badań, praktyczne historie, jasno obrazujące wpływ pozytywnych i negatywnych interakcji z ludźmi na produktywność, karierę, czy nawet zdrowie. Porównują pozytywne przykłady z naszą kulturą, która mocno przesiąknięta jest nastawieniem na bodźce negatywne (wynajdywanie błędów, krytyka, koncentracja na słabych stronach).

Jedna z ciekawostek: według badań, zdrowe związki charakteryzują się relacją interakcji pozytywnych do negatywnych na poziomie 5:1. Jeśli ta relacja spadnie to 1:1, to związek nie ma wielkich szans na przetrwanie.

Książka opisuje kilka strategii zwiększenia pozytywnego nastawienia w swoim życiu prywatnym i w pracy.Temat i przesłanie, niby oczywiste, ale podane w sposób bardzo przyjemny. Prosty, ale nie prostacki. Książkę czyta się błyskawicznie, można ją ?połknąć? za jednym razem.

Dlaczego warto przeczytać: nie, nie dla tego, że to światowy bestseller ;), ale choćby po to, aby odświeżyć spojrzenie na swoje znajomości i na swoje interakcje z ludźmi. Ilu z naszych znajomych (w pracy i poza nią) ?dorzuca? do naszego wiadra, a ilu z niego ?wybiera? pozytywną energię? Ile dorzucamy my? Dodatkowa wartość to test do którego dostajemy dostęp wraz z książką – Clifton StrengthsFinder. 180 pytań, po których otrzymujemy informacje na temat swoich najmocniejszych 5 cech. Wypełnienie testu jest? wyzwaniem. Ale gra jest warta świeczki, bo badanie wygląda na bardzo rzetelne, Gallup zna się na rzeczy. Jest dobrze przygotowana wersja polska, pytania nie pozostawiają wątpliwości językowych, opisy 5 mocnych stron są bardzo konkretne i w moim przypadku mocno się pokrywają z innymi badaniami diagnozy indywidualnej. Sam teraz nie wiem, co bardziej wartościowe ? książka, czy test ;).

Słowo o autorach: Tom Rath jest jednym z liderów Instytutu Gallupa, autorem kilku bestsellerów (m. In. StrenghtsFinder 2.0, Vital Friends). Donald O. Clifton był dziadkiem Toma, szefem Gallupa, jednym z pionierów tzw. pozytywnej psychologii.

Udostępnij:
Efektywność indywidualna•Prezentacje

10. O prezentowaniu słów kilka

7 maja 2009 Paweł Wydymus Jeden komentarz

Natrafiłem ostatnio na radę – o tyle prostą, co inspirującą – że prezentować wcale nie musi szef ani osoba prowadząca projekt, a raczej najlepszy ?prezenter” w zespole. Jest to odmienne od sytuacji spotykanych w większości polskich firm, gdzie możliwość zrobienia prezentacji jest niejako przywilejem, uzyskiwanym wraz z pozycją w organizacji. Przypominając sobie swoje przeżycia jako słuchacza, gdy zastanawiałem się, czy nie wyjść z sali i zrobić coś bardziej pożytecznego, zdecydowanie się zgadzam z tym nowym podejściem. Może nawet warto pójść dalej i wyznaczyć kogoś z firmy (działu), kto ma cechy dobrego prezentera, i to jego wysyłać z zasady na pierwszą linię frontu? Wtedy to on robiłby show, a przy bardziej szczegółowych pytaniach można go przecież wesprzeć z sali…

W szkoleniach z prezentacji, które miałem okazję przejść, wyróżniłbym dwie szkoły. Jedną nazywam amerykańską i według niej osoba prezentująca wciela się poniekąd w rolę showmana, którego głównym celem jest przyciągnięcie i utrzymanie uwagi widzów. Częściej w polskich biurach spotyka się szkołę … – nazwijmy ją niemiecką, która stawia bardziej na niezakłócony, logiczny przekaz całej treści. Osobiście wyznaję zasadę złotego środka, natomiast – jeśli sytuacja na to pozwala – wolę zrobić nawet mały show niż zwykłą, logiczną i sensowną prezentację.

Niezależnie od poziomu doświadczenia praktycznego w prezentowaniu czy liczbie przebytych szkoleń, dobrze jest na etapie przygotowania się do występu przejść przez kilka punktów, aby zwiększyć swoje szanse na przeprowadzenie skutecznej prezentacji. Moim zdaniem podstawowe punkty w procesie przygotowania to:

1. zadać sobie pytanie (i szczerze na nie odpowiedzieć) – dlaczego słuchacze mają być zainteresowani tym, co mam do powiedzenia? Jeśli uda się znaleźć dobrą i przekonywującą odpowiedź, warto od niej zacząć wystąpienie. Jeśli się nie udało, może lepiej zrezygnować – szkoda czasu waszego i słuchaczy.

2. dostosować sposób prezentowania i zawartość slajdów do odbiorców; zrobienie takiej samej prezentacji (np. nowego produktu) dla zarządu swojej firmy oraz dla potencjalnych klientów najprawdopodobniej da kiepskie efekty w obu grupach.

3. przygotować sobie na początek występu tzw. kotwicę. Jej główne zadanie to przykucie uwagi widzów do tego, co mówi prezenter. Najczęściej stosowane kotwice to anegdoty dotyczące okoliczności (lub daty) prezentacji, ostatnich wydarzeń, szybkie konkursy lub pytania do widowni. Te ostatnie są o tyle dobre, że wymagają aktywności widza i przez to budzą go z letargu.

4. uśmiech przed samym rozpoczęciem. Uśmiechniętych ludzi łatwiej polubić, no i przyjemniej się ich słucha. Sympatia dla prezentującego łatwo może się przełożyć na sympatię dla przedstawianego zagadnienia.

Nie chciałem ani słowem wspominać o technicznej stronie prezentowania, ale właśnie przypomniało mi się traumatyczne przeżycie z zeszłego tygodnia. Dlatego proszę czytelników płci męskiej – nie zakładajcie koszulek polo do eleganckiej marynarki. I w ogóle, jeśli będziecie coś prezentować poza własną firmą i nie macie 100% pewności co do obowiązującego tam dress code’u, lepiej ubierzcie się zbyt elegancko niż zbyt casual’owo.

Udostępnij:
Ciekawe miejsca•Humor

9. Absurdy korporacyjne

4 maja 2009 Michał Zaborek Brak komentarzy

Wyobraźcie sobie firmę, która zatrudnia informatyków, którzy pracują jako administratorzy systemu (jakiegokolwiek). Praca specjalistyczna, skomplikowana o tyle, że ?trzeba znać system?. Pewnego dnia obok takiego informatyka pojawia się audytor, którego zadaniem przez 2 tygodnie jest obserwować jak pracuje dany delikwent. Jak zachowuje się obserwowany? (jak Ty byś się zachował?). Pracuje na 120% wydajności, jest dokładny,  poprawny politycznie, daje z siebie wszystko, chętnie odpowiada na wszystkie pytania. W końcu? audytor patrzy na ręce.

Po 2 tygodniach delikwent dostaje wypowiedzenie, czyli jest zwalniany z pracy. Okazuje się, że rzekomy audytor to nowy informatyk, który ma zastąpić na stanowisku ?starego?.

Jaki jest lepszy sposób na bezproblemowe przekazanie wiedzy, niż takie małe oszustwo? Zwalniany pracownik jest chętny na podzielenie się wszystkim co wie, nowy przez 2 tygodnie obserwowania pracy wchodzi w swoją nową rolę szybko i efektywnie. Zwolniony informatyk mógłby też narobić wiele szkód w systemie, a tak?
Absurd. Ale prawdziwe. Więcej absurdalnie nieprawdopodobnych historii z życia korporacji* na stronie Tales of Corporate Opression.  Można też wysłać swoją historię.

* – Absurdy występują nie tylko w korporacjach, ale te korporacyjne bywają bardziej subtelne.

Udostępnij:
Sprzedaż

8. Kluczowe pytanie na spotkaniu sprzedażowym

29 kwietnia 2009 Michał Zaborek Brak komentarzy

Wczoraj miałem okazję wziąć udział w seminarium on-line Toma Santa, specjalisty od sprzedaży, (z naciskiem na pisanie ofert i ich prezentację).

Według badań (niestety nie zapamiętałem źródła, ale powołanie się na badanie było wyraźne), pytanie numer jeden, które decyduje o powodzeniu sprzedaży podczas prezentacji handlowej dla potencjalnych kupujących, brzmi: „Czy osoba po drugiej stronie rozumie mój biznes?” Ma ono największe znaczenie w przypadku usług, gdzie sprzedajemy mniej lub bardziej „powietrze”. Takie pytanie mają w głowie osoby odpowiedzialne za firmę – czyli raczej kluczowi menedżerowie / zarząd, niekoniecznie HR (tak sobie myślę…). Wszystko inne jest drugoplanowe. Tymczasem, najczęściej obserwuje się pajacyki i gimnastykę pod tytułem „jak to my, jako dostawcy, jesteśmy fajni, jakie mamy licencje, jacy jesteśmy wspaniali, najlepsi”.

Powstaje zatem rozbieżność tego, czego szuka decydent (na poziomie executive) i tego, co przedstawia oferujący.

Udostępnij:
Page 50 of 52« First...102030«49505152»

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności