HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Trendy
HR
Ciekawe miejsca
Humor•Zespoły i praca zespołowa

50. Praca zespołowa w praktyce. Battle at Kruger.

1 stycznia 2010 Michał Zaborek Brak komentarzy

Najbardziej zjawiskowym filmem, który zobaczyłem w zeszłym roku był amatorski zapis walki pomiędzy stadem bawołów a lwami, sfilmowany podczas afrykańskiego safari.

Film jest dla mnie genialnym przykładem na efektywną pracę zespołową, z którą bardzo często współczesne organizacje mają problemy. Wynikają one między innymi z naszej wrodzonej (czy jak kto woli – wyuczonej) skłonności do rywalizacji (wysoki poziom indywidualizmu). Są też wspaniale „wspomagane” przez systemy motywacyjne/premiowe, które promują indywidualne osiągnięcia, (przy jednoczesnym gloryfikowaniu pracy zespołowej w wartościach, misjach, wizjach i komunikatach – która przy nacisku na wyniki indywidualne, powiązane np. z premią jest wtedy dużo trudniejsza do zaistnienia).

Zespół, aby był zespołem, powinien mieć wspólny cel, jednostki winny być połączone wspólną odpowiedzialnością, która pociąga za sobą współzależności i konieczność działania razem. Dużo częściej w firmach mamy do czynienia z grupami roboczymi, które nazywane są zespołami. Grupy robocze charakteryzuje zwykle wspólne miejsce pracy, wspólny szef, podobny zakres obowiązków. Jeśli nie ma zależności od siebie, wspólnej odpowiedzialności i celu – to departamentowi, działowi, czy „zespołowi” bliżej jest do grupy roboczej, niż do podręcznikowego zespołu.

Wróćmy do lwów i bawołów. Patrząc na licznik odwiedzin na youtube, mam wrażenie, że każdy widział ten film. Może jednak nie. Jeśli nie – obejrzyj bez przewijania (wtedy wrażenie jest największe) poniższe 8 minut. Mnie totalnie zamurowało i spadłem z krzesła.

I oby było jak najwięcej takich pozytywnych wrażeń w 2010. Do Siego Roku!

Udostępnij:
Badania•Innowacyjność

49. DNA innowatora

19 grudnia 2009 Michał Zaborek Jeden komentarz

W grudniowym HBR znajduje się artykuł na wdzięcznie brzmiący temat ?The Innovator?s DNA?, który próbuje odpowiedzieć na pytanie ?czym charakteryzują się najbardziej innowacyjni ludzie??. Podstawą jest mocne, prowadzone przez sześć lat badanie, które przeprowadzone zostało przez zespół profesorów Harvard, Insead oraz BrighamYoung University.

Próba, to 3000 menedżerów oraz 500 przedsiębiorców ? tych najbardziej innowacyjnych, wyróżniających się w praktyce kreatywnością.

Ważniejsze wnioski, w skrócie telegraficznym, to:

  • Wspólną cechą innowatorów jest umiejętność unikalnego łączenia informacji i pomysłów, w kombinacje, w jakich do tej pory nie występowały razem. Czyli biorę to, co znane, i tak konfiguruję, łączę, modyfikuję, że powstaje nowe-nieznane-lepsze-inne.
  • Innowatorzy wyróżniają się zdolnością do zadawania prowokacyjnych, pytań, podważających status quo otaczającej ich rzeczywistości.
  • Oprócz pytań, kluczowe ma być rozmawianie i kontaktowanie się (networking) z ludźmi, którzy myślą inaczej, którzy zajmują się czymś zupełnie innym, niż my. Kontakty te owocują interesującymi rozmowami, wymianami punktów widzenia, czy po prostu prowokacją do myślenia w odmienny sposób.
  • W artykule znajduje się niezwykle krzepiący wniosek: każdy może zostać innowatorem. Czyli i Ty i ja. Kreatywność jest w 20% ?dziedziczona?, w ok. 80% rozwijana poprzez ćwiczenie i stosowanie odpowiednich technik. Innymi słowy ? kreatywności można się nauczyć. Wspomagać ją będzie działanie w odpowiedni sposób, próbowanie nowych rzeczy, rozmawianie z nowymi ludźmi.

Badanie konkluduje zestaw pięciu umiejętności ?innowatora / odkrywcy?. Są to, po części już wspomniane: umiejętność tworzenia powiązań, zadawania pytań, obserwacji, eksperymentowania i networkingu. Przebadani zostali innowatorzy?praktycy, a zatem ci, którzy poza tym, że wpadli na doskonały pomysł, wstali z kanapy i wdrożyli go w życie. Lub myślę sobie, że często z innowatorami jest trochę inaczej ? pomysły nie przychodzą na kanapie, a właśnie w praktyce.

Publikacja powołuje się na kilka znanych przykładów ? między innymi Michael’a Della i Steve?a Jobsa. I tu trochę mi zgrzyta, bo Malcom Gladwell, w swojej ostatniej, znakomitej skądinąd książce, Outliers, wskazuje na inne źródła sukcesu ludzi sukcesu, w tym między innymi Jobsa i Della. Te źródła sprowadzają się w dużej mierze do znalezienia się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie ? tam, gdzie rodzi się nowe zjawisko, nowa technologia, w połączeniu  z praktyką, praktyką, praktyką. I jeszcze raz praktyką. (I tu przypomniało mi się powiedzenie, które gdzieś słyszałem: „after all is said and done, much more is said than done” ;))

Oczywiście nie oznacza to, że wymienione w badaniu innowatorów czynniki są naciągane, na pewno jednak, nie są złotym zestawem zapewniającym odkrycie Wielkiej Innowacji. To, co łączy obie teorie to implementacja. To, jak wygląda implementacja (i czy w ogóle…) zależne będzie często od chęci do podejmowania ryzyka ? bo nowe, inne, ?inaczej?, to zwykle mniejsze, lub większe ryzyko. W świecie firmowym (i HR-owym), będzie to także oznaczać nie tylko to, że chcę i wiem jak próbować z czymś nowym ? np. z wprowadzeniem Web 2.0 w firmie . Musi pojawić się jeszcze upełnomocnienie do prób, do robienia czegoś inaczej. Im mniejsza firma, tym szanse, że możesz coś zrobić inaczej są większe. Im większa ? tym gorset może być (ale nie musi) ciaśniejszy. Nie ma kreatywności bez pewnej dozy (kontrolowanego) luzu. No ale o tym już chyba innym razem?

Artykuł o badaniu i artykule w HBR możesz przeczytać pod tym linkiem, na stronach CNN.

Udostępnij:
Trendy

48. I feel twitterrific

6 grudnia 2009 Michał Zaborek Brak komentarzy

Twitter ? co to takiego?

Kilka tygodni temu zostałem poproszony o wyjaśnienie co to jest Twitter i ?na czym to polega?? W pierwszych chwilach po usłyszeniu tej prośby myślałem, że jest ona nie do końca na serio. Tego samego dnia później przeczytałem, że Twitter funkcjonuje w sieci od roku 2006, czyli dopiero od mniej więcej 3 lat. Oznacza to, że ze mną coś nie tak, i trochę mi się rachuba czasu pomyliła. To relatywnie nowe zjawisko. A zatem do czego służy?

Najprościej mówiąc ? Twitter to narzędzie do mikroblogingu. Czyli nie wiadomo o co chodzi. ;-) Twitter to strona www / program, który umożliwia wysyłanie tekstów z limitem do 140 znaków (w tym hyperlinki, które są automatycznie skracane). Każdy tekst zapisywany jest na stronie www (miniblog), odbierany jest także przez wszystkich, którzy są ?znajomymi? piszącego. W praktyce, Twittera używa się najczęściej przez oddzielne programy, wtyczki do przeglądarek (np. Echelon do Firefoxa), przez aplikacje na komórkę, lub po prostu poprzez wejście na stronę czy wysłanie e-maila. To taki sms przez internet. O czym? O wszystkim, co Ci przychodzi do głowy ? tu nie ma ograniczeń.

Czyli: jeśli napiszesz cokolwiek (do 140 znaków) ? zobaczą to wszyscy, którzy Cię ?śledzą?, w momencie włączenia przeglądarki, zalogowania się do programu, włączenia aplikacji w komórce, itd. Twittują (czyli piszą Twitty ? krótkie wiadomości) najczęściej ludzie młodzi, ale może to być też mocna broń komunikacyjna i marketingowa firm i wszelkich organizacji.

W jakim celu biznesowym?

Mikroblogging jest jedną z najszybciej rozwijających się gałęzi Web 2.0, w ciągu ostatnich lat ilość użytkowników Twittera multiplikuje się w tempie geometrycznym, również wśród firm. Przykłady obecności na Twitterze: Apple, Newsweek Polska, HP Polska.

W badaniu McKinsey Quarterly z połowy roku 2009, 1700 respondentów ? menedżerów korporacji wskazało, że od 18 do 22% respondentów (firm) używa mikroblogingu do jednego z trzech relacji biznesowych: kontaktów wewnętrznych, z klientami i z zewnętrznymi partnerami. A zatem co piąta firma (na razie to dane w dużej mierze z rynku USA) używa Twittera, lub podobnego narzędzia, do celów związanych z biznesem.

Twitter, tak jak pozostałe narzędzia Web 2.0 pozwala między innymi na to, aby:

  • Zbierać informacje o poziomie obsługi / produktach
  • Szybko rozprzestrzeniać informacje o nowym produkcie
  • Włączać klientów i partnerów biznesowych w proces projektowania produktów
  • Budować relacje z przyszłymi kandydatami do pracy, też aby zwiększyć efektywność rekrutacji (popatrzcie na przykład na Sodexo)
  • Szybko i efektywnie dzielić się wiedzą z grupą zainteresowaną tematem (np. wszyscy pracownicy firmy).

Powyżej to tylko przykłady, lista ta mogłaby liczyć ze spokojem kilka stron. Siła Twittera to: tanio, szybko, krótko, konkretnie i  do wszystkich na raz. Dochodzi do tego duża prostota działania i założenia konta.

Kto tego używa?

Poza celami prywatnymi – w pierwszej kolejności ? firmy IT i firmy telekomunikacyjne, a zatem naturalnie związane z internetem i nowymi technologiami (75% firm z tej branży raportuje mierzalne korzyści użycia tych narzędzi ? źródło to wspomniane już badanie). I uwaga – na drugim miejscu są firmy oferujące usługi biznesowe i prawne ? a zatem firmy w przypadku usług biznesowych – świadczące usługi dla sektora HR. Na Twitterze znajdziemy na przykład Kena Blancharda, czy na przykład znany z filmu o marketingu wirusowym – Sandlera.

Czy Twitter to święty graal albo klucz wytrych? Nie :-) Tak samo jak wszystkie inne tego typu ustrojstwa ? rzecz nie w posiadaniu i odhaczeniu ?jestem na Twitterze jako firma?, ale na używaniu i zbudowaniu społeczności wokół organizacji. W wirtualnej rzeczywistości, która jest niezwykle wyczulona na nachalny marketing i przysłowiową ?ściemę? liczy się przede wszystkim dostarczanie rzetelnej treści i bycie autentycznym. Jeśli więc firma myśli np. o Twitterze jako o tubie reklamowej, albo o pięciominutowej inwestycji bez sensownych zasobów dedykowanych do obsługi narzędzia ? to o ile nie ma rzeszy oddanych fanów (jak np. Apple) ? to lepiej darować sobie energię i czas. Efekty co prawda na pewno będą, ale z wektorem ujemnym.

Udostępnij:
Badania•Trendy

47. Web 2.0 w firmie

26 listopada 2009 Michał Zaborek Jeden komentarz

W połowie roku 2009, magazyn McKinsey Quarterly przeprowadził badanie dotyczące wykorzystania narzędzi Web 2.0 na próbie 1 700 menedżerów z całego świata. Grupa liczebnie imponująca. 69 procent respondentów powiedziało ?tak ? mamy widoczne korzyści biznesowe z używania Web 2.0?. Korzyści te, to między innymi:

  • Bardziej innowacyjne produkty i usługi
  • Efektywniejszy marketing
  • Lepszy dostęp do wiedzy
  • Mniejsze koszty
  • Większe zyski

Podobnie jak z wieloma interwencjami HR, bardzo trudno jest zmierzyć tego typu inicjatywy i przełożyć je precyzyjnie na twarde cyfry. Niemniej jednak powyższa lista brzmi imponująco.

Web 2.0 pozwala na przekształcenie firmy w sieć społeczną, ale co ważniejsze ? włączenie do tej sieci (niekoniecznie w jednej podgrupie) współpracowników firmy i klientów. Pozwala to na dwustronną komunikację, której efektami mogą być zjawiska z powyższej listy.

Jak to się dzieje? Narzędziami są między innymi: kanały RSS, blogi, portale firmowe, podcasty, filmy wideo, mikrobloging (głównie Twitter). Jak może to wyglądać w praktyce, poza ogólnymi hasłami? Między innymi tak:

  • Firma komunikuje się do / z potencjalnymi kandydatami do pracy ? buduje swój image jako dobre miejsce do pracy, jednocześnie mając dostęp do ludzi zainteresowanych obszarem działalności organizacji.
  • Następuje płynna wymiana informacji z klientami ? o jakości, funkcjonalności, zakresie oferowanych usług, niezależnie praktycznie od oferowanego produktu. Równie dobrze może to być telewizor, program informatyczny, czy poziom obsługi klienta w samolocie, czy jakość pracy trenera na szkoleniu.
  • Komunikacja z dostawcami ? wzajemne oczekiwania / obowiązujące procedury / bieżące problemy operacyjne.
  • Wymiana wiedzy między pracownikami ? nawet siedzącymi w jednym biurze, ale tak naprawdę wgapionych w swoje laptopy. Zamiast spotykać się w kuchni i omawiać najnowsze trendy (tak, wiem, takie rzeczy się nie zdarzają, w kuchni omawia się co innego? ;)), wszyscy pracownicy podpięci są do jednego, zamkniętego konta Twittera. (Zamkniętego ? czyli musisz zostać zaproszony, szeroka publiczność nie widzi pisanych treści).
  • Wzrost satysfakcji klientów ? poprzez lepszy, szybszy i bardziej ?trafiony w punkt? serwis, odpowiedzi na pytania, wsparcie techniczne.

Powyższe przykłady można mnożyć w nieskończoność. Najważniejsza przewaga, jaką daje Web 2.0 ? to: szybciej i taniej. I poniekąd więcej.

Pod tym linkiem znajdziecie świetny przykład obecności firmy (Sodexo) w rzeczywistości Web 2.0.

W połowie roku 2009, magazyn McKinsey Quarterly przeprowadził badanie dotyczące wykorzystania narzędzi Web 2.0 na próbie 1 700 menedżerów z całego świata. Grupa liczebnie imponująca. 69 procent respondentów powiedziało ?tak ? mamy widoczne korzyści biznesowe z używania Web 2.0?. Korzyści te, to między innymi:

? Bardziej innowacyjne produkty i usługi

? Efektywniejszy marketing

? Lepszy dostęp do wiedzy

? Mniejsze koszty

? Większe zyski

Podobnie jak z wieloma interwencjami HR, bardzo trudno jest zmierzyć tego typu inicjatywy i przełożyć je precyzyjnie na twarde cyfry. Niemniej jednak powyższa lista brzmi imponująco.

Web 2.0 pozwala na przekształcenie firmy w sieć społeczną, ale co ważniejsze ? włączenie do tej sieci (niekoniecznie w jednej podgrupie) współpracowników firmy i klientów. Pozwala to na dwustronną komunikację, której efektami mogą być zjawiska z powyższej listy.

Jak to się dzieje? Narzędziami są między innymi: kanały RSS, blogi, portale firmowe, podcasty, filmy wideo, mikrobloging (głównie Twitter). Jak może to wyglądać w praktyce, poza ogólnymi hasłami? Między innymi tak:

? Firma komunikuje się do / z potencjalnymi kandydatami do pracy ? buduje swój image jako dobre miejsce do pracy, jednocześnie mając dostęp do ludzi zainteresowanych obszarem działalności organizacji.

? Następuje płynna wymiana informacji z klientami ? o jakości, funkcjonalności, zakresie oferowanych usług, niezależnie praktycznie od oferowanego produktu. Równie dobrze może to być telewizor, program informatyczny, czy poziom obsługi klienta w samolocie, czy jakość pracy trenera na szkoleniu.

? Komunikacja z dostawcami ? wzajemne oczekiwania / obowiązujące procedury / bieżące problemy operacyjne.

? Wymiana wiedzy między pracownikami ? nawet siedzącymi w jednym biurze, ale tak naprawdę wgapionych w swoje laptopy. Zamiast spotykać się w kuchni i omawiać najnowsze trendy (tak, wiem, takie rzeczy się nie zdarzają, w kuchni omawia się co innego? ;)), wszyscy pracownicy podpięci są do jednego, zamkniętego konta Twittera. (Zamkniętego ? czyli musisz zostać zaproszony, szeroka publiczność nie widzi pisanych treści).

? Wzrost satysfakcji klientów ? poprzez lepszy, szybszy i bardziej ?trafiony w punkt? serwis, odpowiedzi na pytania, wsparcie techniczne.

Powyższe przykłady można mnożyć w nieskończoność. Najważniejsza przewaga, jaką daje Web 2.0 ? to: szybciej i taniej. I poniekąd więcej.

http://hr20.pl/2009/06/bierz-przyklad-z-najlepszych-%E2%80%93-sodexo-20/ – Bardzo dobry przykład tego, jak firma może być obecna w kanałach komunikacji internetowej.

Udostępnij:
Kariera

46. Błędy w cv

24 listopada 2009 Paweł Wydymus 3 komentarze

Czytałem w ostatnim czasie trochę życiorysów i zauważyłem kilka rzeczy wymagających zwrócenia uwagi. No więc zwracam!

Czcionka. Naprawdę trudno zrozumieć zmniejszanie przez piszących czcionki do granic rozsądku. Uważam, że rozmiar 10 to absolutne minimum, aby czytając nie trzeba było trzymać glowy przy monitorze lub kartce.

Zdjęcie. Główna uwaga jest taka, że powinno być. Jeśli go nie dołączysz, może pojawić się podejrzenie, że jesteś potworem. To znaczy – na pewno ja tak pomyślę. Jestem jednak pewien, że inni czytający życiorysy też nie pomyślą sobie nic dobrego. W najlepszym przypadku po prostu nic sobie nie pomyślą. A nie o to przecież chodzi.
Nie trzeba mieć szczególnie pięknej twarzy, aby dołączyć fotkę. Celem jest to, że czytający twój życiorys chce wiedzieć z kim ma do czynienia. Wstawiając zdjęcie stwarzasz wrażenie, że z kartki przemawia twoja twarz. Co się z tym łączy, ta twarz powinna być możliwie profesjonalna, a przy tym lekko uśmiechnięta. Zbędna powaga naprawdę nie jest wskazana…
Zdjęcie najlepiej zrobić u profesjonalnego fotografa! Jeśli jednak bierzesz fotkę z prywatnego archiwum, proszę unikaj zdjęć z ciemnym tłem czy ?artystycznymi? ramkami wokół twarzy. Te bardziej nadadzą się naszą-klasę. Ostatnio widziałem też zdjęcie zrobione chyba komórką ? wnioskuję po jakości i wielkości.
Z ciekawostek, czytałem niedawno cv ze zdjęciem mężczyzny, który w wystylizowanej pozie oparł głowę na pięści. Poza miało chyba komunikować zamyślenie? nie wyszło najlepiej. Żeby nie było, że uwziąłem się na facetów, widziałem również zdjęcie kobiety z ciemnymi okularami na włosach, na tle plaży. Tak – w życiorysie! Pozwolę sobie nie komentować.

Wpisywanie doświadczeń. Zawsze wpisuj na górze to, co było ostatnio. Chyba dla każdego rekrutującego to właśnie Twoje ostatnie doświadczenia będą bardziej interesujące niż te sprzed kilku(nastu) lat, dlatego nie utrudniaj im pracy. Tak samo z wykształceniem. Umieszczone na górze liceum odczytałem jako wybieg kandydata mający na celu zmylenie mojej czujności i odwrócenie uwagi od szkoły wyższej i ew. studiów podyplomowych.
Przy doświadczeniu, oprócz dat, firmy i nazwy stanowiska konieczne jest napisanie, co się na tym stanowisku robiło. Z wpisu ?Firma X, referent? dla czytającego nie wynika prawie nic. Tobie wydaje się oczywiste, ale ja mam prawo nie zdawać sobie sprawy, jakie były twoje zadania na tym stanowisku.

Szkolenia. Jeśli dane ci było uczestniczyć w wielu szkoleniach, to na pewno bardzo pozytywnie wpłynęło na twoją karierę. Mimo wszystko jako potencjalny przełożony jestem zainteresowany tylko tymi treningami, które choćby w najmniejszym stopniu mogą być przydatne w pracy na stanowisku, o które chodzi. Resztę możesz bez żalu pominąć.

Poprawność językowa. Już nawet nie piszę o ortografii, ale interpunkcja też jest ważna. Trudno właśniciwie zinterpretować nawet krótki równoważnik zdania, jakich często używa się w cv, gdy autor postawił przecinki w losowo wybranych miejscach.
Jeśli zdecydujesz się też w życiorysie napisać obywatelstwo, to pozwolę sobie przypomnieć, że będzie to przymiotnik, wobec czego piszemy je z małej litery. Nawet ?Patrioci? powinni się do tego przemóc.

Imiona dzieci. Rozumiem, że samo podanie liczby dzieci, obok stanu cywilnego, może mieć sens, bo ewentualnie wskazuje, że mamy do czynienia z osobą odpowiedzialną i godną zaufania. Natomiast podawanie ich imion jest już zdecydowanie zbędne. Intencji piszącego mogę się tylko domyślać, natomiast szansa na zarobienie kilku punktów jest chyba tylko wtedy, gdy osoba rekrutująca dała swoim dzieciom takie same imiona.

Rekomendacja. Przyznaję, że niemal spadłem z krzesła, gdy w dokumentach jednego z kandydatów odnalazłem ostatnio list polecający. Nie byłoby w nim nic dziwnego, gdyby nie jeden drobny szczegół. Dotyczył on pracy tego człowieka na stanowisko, którego nie było w życiorysie. Kandydat zaczął listować swoje doświadczenia w cv od następnego piastowanego stanowiska, a zapomniał o tym, z którego dołączył rekomendację.

Język. Jeśli pracodawca nie precyzuje, w jakim języku życzy sobie otrzymać aplikację, polecałbym je przesłać w takim samym języku, w jakim było ogłoszenie. Ostatnio zdziwiłem się, gdy od jednego kandydata przeczytałem 2 życiorysy, po polsku i angielsku. W dodatku oba były różne.

Na koniec dwa przykłady, jak nie zaczynać listów motywacyjnych: ?niniejszym zgłaszam swą kandydaturę? oraz ?Wyrażam chęć podjęcia pracy?. Zarówno pierwszy, jak i drugi wskazują, że to pracodawca powinien czuć się szczęśliwy mogąc czytać aplikację przesłaną przez autorów tychże sformułowań.

Udostępnij:
Page 42 of 52« First...102030«41424344»50...Last »

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności