HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Archive
HR•Zespoły i praca zespołowa

86. Ricardo Vargas o zespołach zarządzających

18 października 2010 Michał Zaborek 3 komentarze

Kilkanaście dni temu miałem okazję obejrzeć wystąpienie Ricardo Vargasa podczas Konwentu HR. Ricardo jest jednym z najbardziej znanych konsultantów biznesowych w obszarze przywództwa i HR w Portugalii. Napisał kilka książek, otrzymał tytuł konsultanta roku w swoim kraju. Jest też bardzo inteligentnym i przyjemnym człowiekiem, o czym miałem okazję przekonać się już wielokrotnie.

Wystąpienie poświęcone było głównej specjalizacji Ricardo ? pracy z zespołami zarządzającymi. Kilka niezwykle ciekawych spostrzeżeń dotyczących zespołów zarządzających, na bazie tego wystąpienia, poniżej.

  • XX wiek był czasem tworzenia i wdrażania w życie strategii. Wywodziła się ona zwykle z głowy i z wizji CEO. Zwykle jednej osoby. Tworzenie było czasochłonne, wdrażanie jeszcze bardziej. (To czas gwiazd, takich jak np. Jack Welch).
  • Lata 2000-2010 to czas egzekucji. Dokładna długoterminowa strategia nadal miała znaczenie, ale ważniejsze zaczęło być jej szybkie wdrożenie, implementacja do działań firm. (Słynne ?execution? wspomnianego J. Welcha).
  • Od 2010 mówimy bardziej o ciągłym i bieżącym tworzeniu strategii (crafting strategy). CEO jest powinien być nadal iskrą zapalną, ale w stosunku do XX w. zmieniają się dwie rzeczy. Po pierwsze ? wszystko wokół dzieje się tak szybko, że nie ma jednej długoterminowej drogi. Jest dzierganie i dostosowywanie się na bieżąco. Nie wyklucza to zdefiniowanego długoterminowego kierunku, ale momenty zastanowienia się i weryfikacji są częstsze niż dawniej. To co sprawdza się dzisiaj, może stać się bezużyteczne jutro. Prowadzi to wymogu drugiego: ważny zaczyna być zespół zarządzający, nie tylko sam CEO.
  • Dla zarządów ma to fundamentalne znaczenie. W związku z szybkimi zmianami, istotne jest patrzenie na świat z różnych perspektyw. Spolegliwe przytakiwanie prezesowi niekoniecznie jest najlepszą opcją dla firmy. Bardziej konstruktywna będzie różnica opinii. I brak zgody. Twórcza dyskusja, merytoryczny konflikt. A zatem wskazana jest różnorodność i odmienność ludzi na szczytach hierarchii firmy.
  • Wszystko to wymaga dojrzałości zespołu zarządzającego. Na poziomie jednostek, ale też całości. Umiejętności wspólnego podejmowania decyzji, zarządzania konfliktem, radzenia sobie z trudnościami.
  • Potwierdzają to badania, które wskazują, że charakterystyki dojrzałych zespołów, czyli: umiejętność komunikacji i współpracy, są bezpośrednio powiązane z finansowymi rezultatami organizacji.

Jak jest zwykle na ?górze? organizacji? Różnie. Często jednoosobowo, nawet gdy jest zarząd. To CEO jest i tak ostatnią instancją. I ma rację. Często mówi się o tym, że decyzje są podejmowane wspólnie. Oznacza to w praktyce dyskusję i? potem nie zawsze wiadomo kto jest za co odpowiedzialny. Albo wracamy do punktu pierwszego ? CEO podejmuje decyzję / ma rację. Zwłaszcza w Polsce, gdzie mamy do czynienia z dużym dystansem władzy (to nasza cecha kulturowa). Zarząd firmy jest zwykle najgorzej pracującym zespołem w firmie. Często dotykają go dysfunkcje zespołowe o których pisze Lencioni. Śmiałe twierdzenie ? ale? to zwykle w ogóle nie jest zespół. Grupa silnych osobowości, z których każdy jest odpowiedzialny za swój kawałek. Dojście tak wysoko w organizacji wymaga zwykle nastawienia na siebie. Liczy się „ja”, nie „my”.

Przy podejmowaniu decyzji każdy patrzy przede wszystkim na wpływ rozwiązania na siebie i swój obszar. Spory są ? jak najbardziej. Daleko im jednak do efektywnych sporów o których mówił Ricardo. W popularnej klasyfikacji faz tworzenia zespołu (więcej choćby tutaj), zespół zarządzający nie wychodzi często poza fazę stormingu. Czyli burzy na drodze do efektywnej współpracy. Ta burza nie musi być wcale nawałnicą z piorunami, za to skutecznie uniemożliwia na dotarcie do ostatniej fazy (efektywna współpraca). Burza z fazy stormingu może być lekkim zachmurzeniem, ?nauczeniem? się siebie nawzajem, gdzie tak jak w rodzinie ? wiemy jak nie nacisnąć sobie na odcisk. I jakoś to będzie. I jakoś jest.

Ricardo słusznie zauważył, że efektywność i jakość pracy zespołu zarządzającego jest kluczowa dla organizacji i jej powodzenia. Pytanie ? na ile zarząd czy zespół zarządzający jest gotowy do pracy nad sobą. Na ile rozwiązania doradcze, szkoleniowe są aplikowane wszędzie, tylko nie na górze. No bo przecież? na górze nie ma czasu. ;)

Udostępnij:
Badania

83. Stres vs. kariera. Niespodziewany wynik

27 września 2010 Michał Zaborek 4 komentarze

Nadmiar stresu jest zły. Tak? No tak. Nie ma na razie bezpośrednich wskazań badań o tym, że stres jest bezpośrednią przyczyną chorób. Ale, w wersji przewlekłej, jest niezwykle ważnym czynnikiem wspomagającym wszelkie chroniczne problemy ze zdrowiem, zaczynając od depresji, a kończąc na raku. Badania wskazują, że jest też najistotniejszym pojedynczym czynnikiem determinującym długość życia ludzi i zwierząt.

Dzisiejsze miejsca pracy oferują nam całą baterię bodźców wspomagających poczucie stresu. Napięte terminy, rosnące cele, absurdalne raporty , dodatkowe aktywności zabierające czas (jak np. ocena 360). Menedżerów denerwują pracownicy, a tych, menedżerowie. Do tego dochodzą klienci. Jest stresująco, zjawiska takie jak kryzys tylko to wspomagają. Znacie wzór ? x 2 x 3? Połowa pracowników w porównaniu do ?kiedyś?, ma wytworzyć w dwukrotnie większym tempie pracy trzy razy takie wyniki.

Naturalną cechą społeczeństw, a co za tym idzie, organizacji, jest hierarchia. Szczeble organizacyjne, nazwy stanowisk, podległości, miejsca na parkingu, dodatkowe benefity. Im jesteś bliższej szczytu tej piramidy, tym teoretycznie lepiej. A jak ze stresem? Intuicyjnie wydaje się, że im wyższe stanowisko, tym jest on większy. Zarządzający kilkunastoosobowym zespołem, czy wreszcie całą firmą ma znacznie więcej ?na głowie?, niż asystent czy specjalista. Ma też większą odpowiedzialność. Jeśli posłuchać menedżerów i prezesów, poczytać wywiady z nimi, łatwo dojść do wniosku, że im wyżej w organizacji, tym stres i jego destrukcyjny wpływ na ludzi jest większy.

Czy na pewno? Jednak nie do końca. Udowadniają to wnioski z ponad 25 lat pracy badawczej profesora Michaela Marmot?a z University College London, guru w temacie stresu i jego wpływu na organizmy żywe, w tym ludzi. Otóż, okazuje się, że negatywny wpływ stresu na zdrowie człowieka jest wprost zależny od możliwości kontrolowania naszych reakcji na sytuację stresową i możliwość podejmowania decyzji. Jeśli spędzasz od czasu do czasu kilkadziesiąt minut w korkach, to dobrze znasz ten mechanizm. Ile razy zdecydowałeś się jechać dłuższą drogą, byle tylko jechać, a nie tkwić bezczynnie wśród innych samochodów? Często wychodzę z założenia, że lepiej jechać, nawet jeśli dojadę do celu później niż w korku. Od razu robi się lepiej na sercu.

Wróćmy do pracy. Im wyższa pozycja w firmie, tym więcej zależy od Ciebie. W uproszczeniu: w większym stopniu to Ty podejmujesz decyzje, a w mniejszym jesteś biernym wykonawcą, nie mającym wpływu na swoją rzeczywistość. Napisałem, że w uproszczeniu, bo spore znaczenie będą miały inne czynniki otoczenia pracy, takie jak np. wygląd biura, czy kultura organizacyjna. Mimo dużego poziomu stresu idącego z rosnącą odpowiedzialnością, długich godzin pracy, przy możliwości decydowania, ma on na nas znacznie mniej niekorzystny wpływ. Tak pokazują badania Marmot?a, więcej o nich między innymi tutaj. Znacznie bardziej destrukcyjne będą nerwy przy których nie mamy możliwości zmiany rzeczywistości – a tych znacznie więcej jest na niższych stanowiskach.

Morał? W wersji korporacyjnej: wspinanie się po szczeblach kariery wydłuża nasze życie. Redukuje paradoksalnie poziom stresu, nie znosząc go całkowicie, ale powodując że jest bardziej strawny i mniej destrukcyjny. W wersji dla pozostałych: im wyższy Twój status (materialny, społeczny, poziom prestiżu), tym lepiej dla Twojego zdrowia. A zatem wspinajmy się. I rozwijajmy. A niekiedy nawet róbmy to jednocześnie ;)

Udostępnij:
Książki

82. The 4-Hour Workweek, Tim Ferris – recenzja

19 września 2010 Michał Zaborek 5 komentarzy

Uff. Przemordowałem się. Przeczytałem. Pisałem o tej książce i jej autorze przy okazji listy ?19 blogów, które warto dodać do ulubionych?.

Moim głównym motywatorem w ostatnich dniach aby skończyć tą książkę była chęć rozpoczęcia Linchpin, Setha Godina, która czeka na mnie od dość dawna już. Wydaje się że to kiepski impuls do czytania i marna rekomendacja. Niemniej jednak, tak nie jest. To użyteczna lektura, dzięki niej odkryłem:

  • Crowdspring ? niezwykle przydatny serwis służący do realizacji projektów graficznych tanim kosztem na zasadzie konkursów otwartych skierowanych do społeczności webowej. Pisałem o nim w teorii tutaj i w praktyce, tutaj.
  • Stronę www.evernote.com ? którą używam do robienia notatek, przechowywania skanów paszportu, ubezpieczeń, etc. ? co przydaje się szczególnie podczas podróży.
  • Nauczyłem się wprowadzić w praktyce opcję ?wyślij z opóźnieniem w Outlook?. To mała sztuczka, dostępna z menu programu, która powoduje, że napisaną wiadomość wysyłasz o określonej porze w danym dniu. Znasz na pewno zależność: więcej wysłanych maili = więcej maili otrzymanych = mamy mniej czasu na realną pracę. Proste i genialne. Nie oznacza to wcale odwlekania rzeczy, ale mam dni gdy wysyłam ponad 120 maili jednego dnia? opóźnienie bardzo się przydaje.

To dużo. To nawet bardzo dużo, jak na dowolną książkę, biorąc pod uwagę zaimplementowanie w życie wyżej wymienionego. Takich małych perełek, odnośników i nitek do dużych i małych pomysłów jest w dziele Ferrisa bez liku.

„The 4-Hour Workweek: Escape 9-5, Live Anywhere, and Join the New Rich” (dostępna w Polsce pod tytułem ?4-godzinny tydzień pracy?) występuje w dwóch wersjach: pierwotnej i rozszerzonej-uaktualnionej. Przeczytałem tą drugą. Ma dodatkowe 100 stron i komentarze od czytelników. Traktuje o zmianie polegającej na odejściu od chodzenia (wolę nazywać to chadzaniem ;)) do pracy ?na etat?, by w zamian zautomatyzować większość nieproduktywnych działań, wyeliminować rzeczy nieistotne, wyjechać do kraju o niskich kosztach życia i pracować zdalnie, bez przychodzenia do biura / pracy. To duży skrót, ale w uproszczeniu o to chodzi. Pracuj mądrze, zostań przedsiębiorcą w wydaniu ekstremalnym, zautomatyzowanym. W zamian będziesz miał dużo czasu i świętego spokoju. Czy to możliwe? W pojedynczych przypadkach na pewno tak. W większej ilości nie ? bo wtedy w wersji makro ogólny system gospodarczy by padł (choć raczej ?New rich? by po prostu nie wyżyli z takiej metody ;)). Po drugie ? niewielu jest śmiałków, którym się chce tego spróbować (podobnie jak ze swoją firmą, a tu mamy naprawdę opcję niestandardowego działania).

Książka do czytania jest nierówna i chwilami bardzo trudna w odbiorze dla mnie, jako że:

  • Jest mega-przeładowana informacjami.
  • Mimo powyższego skrótu, książka jest praktycznie o wszystkim, głównie o efektywności osobistej, będąc jednocześnie tytułem o zmianie filozoficznego podejścia do życia (pracy). Chwilami można odnieść wrażenie, że będąc o wszystkim, jest o niczym. Ale te chwile mijają dość szybko (o ile się na nich nie wykoleisz i nie odłożysz książki na półkę).

Czy to jest łatwa lektura? Nie, jest chwilami upierdliwa, a chwilami nieznośna z punktu widzenia absurdu niektórych porad i bezczelności i cwaniactwa autora. Ale ? jak to mówią ? lepiej wywoływać skrajne emocje, niż być przeciętnym. Tim Ferris przeciętny na pewno nie jest.

—

Jak wspomniałem, Tim Ferris prowadzi bloga: www.fourhourblog.com. To zarówno kopalnia inspiracji, jak i mistrzostwo marketingu osobistego / blogowania.

—

Walk the talk, to anglosaski frazes oznaczający ?robisz to co mówisz / wyznajesz?. Czyli jesteś spójny. Tim Ferris pisze o 4-godzinnym tygodniu pracy. Jak jest (może być?) naprawdę? Genialny wpis Penelope Trunk pt. ?5 Time management tricks I learned from years of hating Tim Ferris?. Dla fanów 4hrs workweek oraz tych, którzy przeczytali książkę ? lektura obowiązkowa.

Udostępnij:
HR•Marketing

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010 Michał Zaborek 9 komentarzy

Kilka  miesięcy temu pisałem o serwisie Crowdspring.com, który umożliwia realizację projektów graficznych poprzez otwarte konkursy z nagrodą określonej wysokości. Na konkurs może zgłosić się każdy (grafik) zarejestrowany w serwisie.

Rozwiązanie tak mnie zaciekawiło, że postanowiłem spróbować jak działa w praktyce. Przy okazji projektu szkoleń otwartych związanych z innowacją (Instytut Rozwoju Innowacji ? btw. polecam dobre i tanie markowe szkolenia z mocnym dofinansowaniem UE;)). Wraz z zespołem pracującym nad projektem ogłosiliśmy konkurs na logo projektu właśnie poprzez Crowdspring.

Ustanowiliśmy nagrodę na poziomie $430. To mniej niż zapłacilibyśmy najprawdopodobniej grafikowi pracującemu w Polsce, bo jak na logo kwota wygórowana nie jest. Czas trwania projektu, 2 tygodnie ? przez tyle można było rejestrować swoje propozycje. Otrzymaliśmy?  190 zgłoszeń. 190 różnych prac. Różnej jakości, co przy tej ilości jest naturalne. Niektóre z nich, tak jak te poniżej, niezwykle ciekawe:


Wybór logo to nie tylko zgłoszenie nagrody i dokładnego opisu ?o co nam chodzi?, a potem czekanie na wynik. W miarę jak pojawiają się zgłoszenia, można komunikować się z ich autorami, w celu przekazania informacji zwrotnej, sugestii, próśb o poprawki. Na bieżąco można oceniać napływające prace. Nie ma problemu z wystawieniem faktury przez serwis, wszystko zatem można bezproblemowo rozliczyć / wrzucić w koszty.

Z serwisu będziemy na pewno korzystać jeszcze nie raz. Coraz więcej inicjatyw rozwoju kapitału ludzkiego bywa obrandowianda. Tworzone są grafiki, wzory prezentacji, dokumentów. Potrzeba dobrych projektów graficznych. Dla mnie Crowdspring to doskonały i sprawdzony sposób na logo. Polecam.

p.s.

Który projekt wygrał? Sprawdź tutaj.

Udostępnij:
Książki•Zespoły i praca zespołowa

79. Sacred Hoops – recenzja

24 sierpnia 2010 Michał Zaborek 2 komentarze

Sacred Hoops: Spiritual Lessons of a Hardwood Warrior ? Phil Jackson, Hugh Delehanty

W wakacje nadrabiam zaległości czytelnicze. Przy okazji, naszła mnie myśl, że gdy już możesz bez większych problemów mieć każdą książkę, którą zapragniesz, to z dużym prawdopodobieństwem, nie masz czasu aby ją czytać. No ale do rzeczy?

Phil Jackson to legendarny trener koszykówki NBA, który zyskał sławę prowadząc Chicago Bulls z czasów Michaela Jordana do 6 tytułów mistrzowskich. Sacred Hoops to bardzo spokojnie napisana mieszanka trzech tematów: autobiografii Phila Jacksona do czasu zanim został trenerem NBA, przemyśleń filozoficznych na temat podejścia do trenowania i życia w ogóle związanych z nurtem buddyzmu zen, oraz wspomnień z prowadzenia Chicago Bulls do pierwszych trzech tytułów mistrzowskich.

Książka nie jest żadnym poradnikiem (uff!), nie jest też napisana w pompastyczny, pretensjonalny sposób. Mimo, iż dotyczy głównie koszykówki, jest książką z refleksjami o życiu, przywództwie, byciu coachem / szefem trudnej grupy ludzi. Jest też o samym Philu Jacksonie, który w tym co robi, jest człowiekiem niezwykłym, szukającym nowych rozwiązań, nie zamykającym się w wypracowanych wcześniej schematach.

Czytając, przypomniał mi się świetny cytat: większość menedżerów (pracowników, ludzi…?) mówi o tym, że ma 10-15 (podstaw dowolną liczbę) lat doświadczenia, podczas gdy jest to zwykle jeden rok doświadczenia powtarzany wielokrotnie. Piękne. Phil Jackson opowiada o tym, jak łamał schematy, pracował z zespołami poszukując ciągle nowych sposobów trenowania, dotarcia do zawodników, pokonania przeciwnika. Czerpał bogato ze źródeł ?out of the box? dla świata koszykówki: buddyzmu zen oraz tradycji Indian.

W czasach dominacji Chicago Bulls (lata 1990 ? 1998) miałem hopla na punkcie Bulls i Michaela Jordana. Pewno nie ja jeden. Książka ma dla mnie dodatkową wartość, jako że opowiada o zdarzeniach „zza kurtyny” w meczach, seriach play-off, które pamiętam sprzed prawie 20 laty.

Przemyślenia i wnioski wypływają z opowiedzianych historii, nie są ?rzucone? jako prawdy objawione. Dobrze się to czyta. Kolejny plus dla tytułu to cytaty na początku rozdziałów ? prawie wszystkie mało znane.

Dla kogo jest ta książka? Dla każdego, z naciskiem na entuzjastów rozwoju osobistego, którzy nie szukają ?7 punktowej drogi do szczęścia?. Dla menedżerów i fanów koszykówki w szczególności. Dla trenerów sportowych ? zwłaszcza trenujących gwiazdy (nawet te na naszym lokalnym podwórku, które przegrywają 0-3 z Kamerunem) ? lektura obowiązkowa.

Podsumowanie? Proste: zamawiam pozostałe dwie książki Phila Jacksona:  More than a Game oraz The Last Season: A Team In Search of Its Soul.

Udostępnij:
Page 27 of 38« First...1020«26272829»30...Last »

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności