HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Archive
Trendy

91. E-learning. Post zamiast zajęć

30 listopada 2010 Michał Zaborek 2 komentarze

Miałem dzisiaj poprowadzić gościnnie zajęcia na UW, na Wydziale Psychologii o e-learningu. Roboczy tytuł tych zajęć to ?e-HR?, pełna nazwa to: ?Technologie informacyjne i komunikacyjne w  zarządzaniu zasobami ludzkimi?. Zajęcia prowadzi mój serdeczny przyjaciel, Janek Zając, współwłaściciel firmy SmartNet Research & Solutions. Napisałem że miałem, bo złapało mnie przeziębienie i nie ma mnie tam, gdzie być powinienem.

Zajęcia te prowadzę gościnnie co jakiś czas ? głównie właśnie z tematu e-learningu i systemów ocen. W tym roku odświeżałem prezentację i materiał na zajęcia… i praktycznie zrobiłem wszystko na nowo. Przy okazji mojej nieobecności, garść informacji na temat co ciekawszych wiadomości związanych z e-learningiem. Są na bazie badań (ostatnie 3-4 lata), oraz wizyt na konferencjach w USA (ASTD, Learning 2010). Część inspiracji czerpałem z doskonałego bloga Marka Hyli ? eksperta i guru tego tematu w Polsce.

A zatem co ciekawsze kawałki:

  • W e-learningu 4-5 lat to epoka. Z wersji prezentacji, którą robiłem na pierwsze zajęcia w okolicach roku 2006 zostało bardzo niewiele. Zmieniają się trendy, liczby, zawartość.
  • Według badań firmy SkillSoft (z roku 2009) e-learningu w Polsce używa ok. 10% dużych firm. Dla porównania inne kraje UE: Wlk. Brytania (22%), Hiszpania (18%), Włochy (9%), Francja (7%). Nie jest źle.
  • O ile kilka lat temu e-learning kojarzył się z kursami na płytach / na internecie, to dzisiaj jest to zjawisko niezwykle szerokie. Web 2.0 rządzi. Dochodzą blogi, webinary, portale społecznościowe, twittery i setki innych opcji, które ma do wykorzystania dział HR / uczący się.
  • Wieści z konferencji Leraning 2010 w Orlando wskazują, że spada zaangażowanie firm w tradycyjny e-learning (owy kurs), co jest naturalne w świetle poprzedniego punktu.
  • Według firmy Way2Learn w roku 2008 na e-learning wydano w Polsce ok. 250 mln. zł, z szacunkiem na 2009 na poziomie 300 mln. Bardzo trudno jest zweryfikować te dane. Szacunkowo słyszy się, że e-learning to około 10% rynku szkoleń tradycyjnych, mi wydaje się że to optymistyczne założenie.
  • E-learning dawno już wszedł do szkoleń miękkich, mając swoje źródła w szkoleniach twardych (technicznych, produktowych, BHP, etc.).
  • Branża przeżywa mocne parcie ze stron dających darmową treść edukacyjną. Przy odrobinie chęci i sprawnym moderatorze, uczestnicy sieci / kanałów e-learningowych mogą mieć dostęp do zasobów darmowych. Takich jak choćby TED.com
  • Jak może wyglądać nowoczesny kurs e-learningowy z tematów miękkich, możesz zobaczyć choćby tutaj.

Nie będę pisał o tym czy e-learning jest dobry czy zły, bo to nie ma sensu. W jednych sytuacjach, czy kulturach organizacyjnych sprawdzi się. W innych nie. Największą barierą w jego wprowadzeniu bywa… budżet. Zbyt mały (lub okrajany) prowadzi często do rozwiązań które są (mówiąc delikatnie) sub-optymalne. I potem następuje zdziwienie, że ludzie mając dostęp… nie chcą korzystać. To nie jedyna bariera, bo tą numer dwa bywa brak wsparcia menedżerów do jego wykorzystania. Ale to już zupełnie inna bajka…

p.s.

Pozdrawiam wszystkich studentów, którzy spotkali się dzisiaj tradycyjnie z Jankiem, zamiast ze mną.

Udostępnij:
HR•Inne

90. Samolot, hotel i spełnianie obietnic

21 listopada 2010 Michał Zaborek 2 komentarze

To będzie post o HR. Naprawdę.

Przyleciałem do Birmingham. Wczoraj. To dość nagły wyjazd związany z testowaniem nowego produktu szkoleniowego. Zawsze, gdy gdzieś wyjeżdżam, sprawdzam co dzieje się na miejscu, z naciskiem na wydarzenia sportowe. Tym razem okazało się, że mogę przyjechać 2 dni wcześniej i dzięki temu obejrzeć mecz Birmingham FC z Chelsea. Doskonale.

Zatem przelot przez Amsterdam i jestem na miejscu. Teoretycznie. Przy logowaniu się do samolotu w Warszawie okazuje się że lotnisko w Birmigham zamknięte. Rozbił się prywatny samolot. Lot z Amsterdamu odwołany.  Przebukują mnie na 15.20. Jest tylko jeden problem. Mam bilet na mecz o 16…

Druga i trzecia próba przekonania pana z obsługi okazuje się skuteczna ? znajdujemy inne rozwiązanie ? lecę do Bristolu i stamtąd jakoś się dostanę do Birmingham. Czasu wystarczy, bo w Bristolu wyląduję ok. 10.30 czasu lokalnego ? sporo przestrzeni do 15.

Wylądowałem, bagaż też o dziwo jest (ostatnio przez Amsterdam zgubili). Pytam o autobus, którym chcę się dostać do miejsca docelowego. Niespodzianka. KLM, którym leciałem podstawił dla pasażerów takich jak ja taksówki. Wow. Zatem jadę do celu swojej podróży taksówką, mimo iż czekam na dodatkowych 2 pasażerów 30 minut, to i tak jestem cały w skowronkach. Przejazd oczywiście na koszt KLM.

Przy okazji tak długiej i dłuższej niż zakładałem podróży udaje mi się przeczytać kilka zaległych artykułów, materiałów i umieścić w skrzynce nadawczej 27 maili. W odbiorczej mam 15 i daje mi to niezwykłą satysfakcję. Mam małą obsesję na punkcie ilości maili w odbiorczej. Jeśli nie mieszczą się na jednej stronie ekranu (ok. 27-30 wiadomości), to mam poczucie że moje projekty wymykają mi się z rąk. Przeczytałem też całą masę zaległych wpisów na blogach ? między innymi jeden Bena Casnochy o tym, czego żałują ludzie na łożu śmierci. Niezły. Drugim najczęściej podnoszonym tematem jest ?I wish I didn?t work so hard?. Biorąc pod uwagę że całą drogę pracowałem, trochę mi on nie pasuje na koniec podróży. No ale trudno, na szczęście z pozostałymi 4 punktami nie jest tak źle.

Jestem w hotelu Ibis Bordesley, który mieści się nieopodal stadionu. Wyobraźcie sobie najgorszą obsługę klienta w hotelu, jaką kiedykolwiek dostaliście.  To nic w porównaniu z sytuacją, którą zastałem. Przez 15 minut nie mogłem się zalogować do hotelu (check-in), bo recepcja połączona była z barem, w którym było chyba ze 100 fanów lokalnej drużyny, którzy bez przerwy zamawiali piwo. 4 osoby obsługujące recepcję nie były zainteresowane klientami, którzy chcieli się dostać do swoich pokoi (ja i 2 Anglików). Odpowiedzi, które dostawaliśmy na nasze prośby były między innymi takie:

  • Zaraz podejdę
  • Wracam za 2 minuty
  • Ja teraz nie pracuję na recepcji
  • Ja pracuję w barze, nie mogę was zalogować

Na początku się śmialiśmy. Potem niedowierzaliśmy. A potem, po kilku prośbach, wszedłem za bar i chyba w moich oczach było pragnienie mordu, bo w końcu się udało ściągnąć jedną osobę, która zarejestrowała mój pobyt. Wrażenie lepsze, niż podczas podróży PKP.

Oglądając mecz zanotowałem w głowie najważniejsze różnice pomiędzy Premiership (liga angielska) a Ekstraklasą (liga polska). Oto one. W Premiership:

  1. nikt nie sprawdza co wnosisz na stadion, nie ma obmacywania przy wejściu – mogłem wnieść na stadion 5 kg granatów
  2. nie ma palenia papierosów
  3. brak jest zorganizowanego dopingu ? wielka strata
  4. jest mniejsze boisko i znacznie większe tempo gry – gra przypomina bardziej hokeja, niż to co znamy z naszych boisk
  5. stadiony wcale nie są o niebo lepsze (poza kilkoma, ten w Birmingham jest np. gorszy do oglądania widowiska, niż stadion w Kielcach)

Podstawowe podobieństwa:

  1. Sędzia ****
  2. Dookoła wrzeszczący w niebogłosy kibice

Po meczu jadłem w tym samym (prawie pustym) lokalu kolację. Zaserwował mi ją Polak tam pracujący, przyjemnie ze mną rozmawiając przy zamawianiu. Dowiedziałem się, które dania najlepiej zamówić, które z menu są świeże, a nie przywiezione w plastikowych pudełkach (3 pozycje na ok. 20). Dostałem ekstra warzywa i porcję bekonu do wybranego mega-hamburgera (nie jadłem nic od samego rana). Jakość obsługi ? rewelacyjna.

Mam z tego dnia trzy refleksje:

  1. Warto próbować znaleźć rozwiązanie, które nie jest pierwsze i które niekoniecznie jest najłatwiejsze dla osoby dla której efekt nie ma znaczenia (wcześniejszy lot, za to gdzie indziej)
  2. Brawa dla KLM ? standardowe w sumie zachowanie linii lotniczych, które nie jest wcześniej komunikowane, może okazać się dużą niespodzianką i przynieść wiele radości.
  3. Liczy się powtarzalność i spełnianie kreowanych obietnic. Co z tego, jeśli na całokształt odbioru obsługi mocno wpływa pierwsza, absurdalna sytuacja, gdy nie można wejść do hotelu? W obsłudze klienta, ale też w jakości świadczonych usług chodzi przede wszystkim o powtarzalność i spełnianie oczekiwań. Jeśli idę do z wizytą do urzędu (np. do ZUS) ? i muszę czekać, nie jestem zaskoczony. Jeśli wchodzę do hotelu Ibis ? i zostaję potraktowany niezgodnie ze swoimi oczekiwaniami (budowanymi przez markę hotelu, jego reklamy, przekazy marketingowe, etc.) ? to  kiepsko. Kto odpowiada w firmie za stworzenie obietnicy marki, która jest potem dostarczana klientom? Na pewno jednym z ważnych graczy jest HR i ich programy, zasady, działania, które mają skutek. Albo go nie mają. A zawsze – na końcu tworzą kulturę organizacyjną. Mówiłem że będzie o HR? I jest. ;)

p.s.

Chelsea przegrała 1-0. Co z tego, jeśli Arsenal któremu kibicuje nie wykorzystał szansy i stracił 3 punkty z Tottenhamem…

Udostępnij:
Książki

89. Książka: My start-up life. Ben Casnocha

15 listopada 2010 Michał Zaborek 2 komentarze

Ben Casnocha to przypadek niezwykły. Jest przedsiębiorcą z Doliny Krzemowej, który w wieku… 14 lat założył firmę, którą nazwał Comcate – dostawcę rozwiązań informatycznych dla sektora publicznego. Produkty Comcate pozwalały przekazywać zgłoszenia o usterkach (od mieszkanców do miasta) oraz lepiej zarządzać zgłoszeniami i uwagami mieszkańców przez miasta i gminy. W roku 2000, w którym powstała firma, był to pomysł mocno innowacyjny. Dzisiaj Comcate to dojrzałe przedsiębiorstwo, oferujące znacznie więcej produktów, z podobnego obszaru ? systemów IT ułatwiających życie sektorowi publicznemu w USA.

Książka ?MY START UP LIFE. What a (very) young CEO learned on his journey through silicon valley? jest dokładnie o tym, o czym mówi dość długi tytuł. To wspomnienia Bena z doświadczeń prowadzących od ogólnej idei, poprzez pierwsze próby, po poważne podejście do pomysłu stworzenia firmy oferującej innowacyjne produkty, dla niezwykle trudnego klienta. Autor przedstawia dwie równoległe historie. W około 3/4 jest to opowieść o zakładaniu start-upu, jego rozwoju i wyzwań, które za tym idą. Czytamy o tworzeniu produktów, pierwszych klientach, pierwszych zatrudnianych pracownikach. Około 1/4 tekstu, to biegnący równolegle zapis niecodziennej codzienności Bena i jego walki z próbami życia na dwóch frontach: przedsiębiorcy i tzw. ?przeciętnego nastolatka?, który uczęszcza do tradycyjnej szkoły, gra w koszykówkę, chodzi na imprezy… Niezwykła jest w tym przypadku (choć w sumie przedstawiona jako naturalna) postawa rodziców młodego przedsiębiorcy, którzy na pomysł syna o założeniu firmy bynajmniej nie popukali się w głowę. Jak zareagowali… to już odsyłam do książki.

My Start up-life czyta się świetnie. Na szczęście nie jest to poradnik. To zapis przeżyć, upadków i wzlotów, wzbogacony o dodatkowe perspektywy znajomych i znanych ludzi z biznesu, którzy uzupełniają tekst książki o swoje krótkie, zwykle jedno- lub dwustronne eseje. Tekst jest pełen przestrzeni i oddechu ? dają go niezbyt długie rozdziały, tabelki, gościnne teksty i dobrze dobrane cytaty.

Ben Casnocha jest niezwykle inteligentnym człowiekiem, który dużo czyta, jeździ po świecie, dużo pisze. Poza opisywaną książką, jest też autorem znakomitego bloga, który znajdziesz pod adresem: http://www.casnocha.com/

Poza książką, polecam kwartalny newsletter, The Casnocha Beat, na który możecie zapisać się z w/w strony. Strona książki – tutaj.

 

Ben Casnocha to przypadek niezwykły. Jest przedsiębiorcą z Doliny Krzemowej, który w wieku… 14 lat założył firmę, którą nazwał Comcate – dostawcę rozwiązań informatycznych dla miast. Produkty Comcate pozwalały lepiej przekazywać zgłoszenia o usterkach (od mieszkanców do miasta) oraz lepiej zarządzać zgłoszeniami i uwagami mieszkańców przez miasta. W roku 2000, w którym powstała Comcate, był to pomysł mocno innowacyjny. Dzisiaj Comcate to dojrzałe przedsiębiorstwo, oferujące znacznie więcej produktów, z podobnego obszaru ? systemów IT ułatwiających życie sektorowi publicznemu w USA.

Udostępnij:
Inne•Trendy

88. Next Restaurant. Niebieski ocean?

4 listopada 2010 Michał Zaborek Brak komentarzy

Jeśli czytałeś kultową dla wielu książkę Blue Ocean Strategy, to pamiętasz zapewne dwa przykłady firm, które znalazły swój niebieski ocean, który dał im pole do niebotycznego rozwoju i wzrostów i na którym nie było konkurencji. Pierwsza firma to Yellow Tail, producent wina z USA. Druga to Cirque de Solei, firma która zredefiniowała granicę, definicję i wrażenia związane z wizytą w cyrku.

Przypomniało mi się o tym z dwóch powodów. Po pierwsze, byłem niedawno w Seattle i na jednej ze stacji benzynowych zauważyłem półkę z winem. 3 rodzaje wina, wszystkie Yellow Tail, żadnego innego. Do tego, przy okazji poprzedniej wizyty miałem okazję być na przedstawieniu la Nouba, Cirque de Solei. Trudno pisać o czymś, co jest nie-do-opisania, zatem poprzestanę na tym, że jest to fenomenalne przedstawienie i przeżycie, które jest trudne do porównania z czymkolwiek innym. Nic dziwnego, że o Cirque de Solei pisze się kejsy biznesowe.

Drugi powód, dla którego pomyślałem wczoraj o książce o niebieskim oceanie, to restauracja Next w Chicago. Tam nie byłem, ale natknąłem się w sieci na informacje o planowanym otwarciu tego nowego lokalu, który będzie… no cóż, trochę nietypowy. Dlaczego? Między innymi dlatego:

  • Menu w restauracji będzie sezonowe. Przygotowywane podobnie tak jak poszczególne sezony np. w teatrach muzycznych, pod dany okres, bazując na krajach, regionach, okresach z historii, czy porach roku. To akurat samo w sobie nie jest jeszcze bardzo nietypowe, bo wiele restauracji menu zmienia. Może nie wiele, ale niektóre.
  • Będą stałe ceny za kilka opcji menu. Płacisz określoną cenę, która jest zależna od aktualnie ?wystawianego? menu oraz od pory dnia. To też znajome, choć zwykle dotyczy napojów i zestawów lunchowych.
  • Do restauracji będzie kupowało się… bilety. Tak jak na mecze, czy do teatru. W zależności od pory dnia, od samego dnia tygodnia i od zajmowanego miejsca ceny będą różne. Cena będzie zawierała wszystko w danym menu, czyli takie ?all inclusive?, łącznie z napiwkami.
  • Podobnie jak np. na stadionach, do nabycia będzie karnet całoroczny. Na wszystkie wystawiane menu w określonym ulubionym miejscu. Karnet jest oczywiście tańszy niż bilety na poszczególne „show” zsumowane razem.
  • Bilety będą do nabycia online. Dokładnie tak jak do teatru czy kina.

To nie wszystkie charakterystyki, więcej znajdziesz na stronie restauracji, która planuje swoje otwarcie na dniach. Trailer (!) dotyczący nowego przedsięwzięcia, poniżej:

Każdy z wymienionych wyżej czynników sam w sobie niekoniecznie jest innowacyjny. Część z nich pojedynczo spotkasz w niektórych jadłodajniach. Najbardziej kuszące wydaje mi się sezonowe menu oraz bilet all-inclusive, kupowany online, z wyborem miejsca do siedzenia. Oczywiście, że na koniec dnia bardzo ważna będzie jakość jedzenia. Można założyć, że będzie ona wysoka – restaurację rozkręcają właściciele jednego z najlepszych lokalów w mieście.

Dla mnie restauracja Next, to doskonały przykład błękitnego oceanu, zmiany krzywej wartości oferowanej klientom. Wydaje mi się, że do Next będą waliły tłumy, sam bym tam chętnie poszedł, gdyby była bliżej. Poza interesującym pomysłem biznesowym, to przy okazji dobry przykład nowoczesnego marketingu, który nie koncentruje się na reklamach telewizyjnych, czy prasowych, ale prowadzi do tego… że o restauracji Next piszą na blogach ;).

Jeśli będziesz w Chicago, odwiedź Next i napisz o swoich wrażeniach w komentarzach, ciekawe jak to wygląda w praktyce.

Udostępnij:
Badania•HR•Zarządzanie ludźmi

87. Daniel Pink i niespodziewane wnioski na temat motywacji

1 listopada 2010 Michał Zaborek 5 komentarzy

Dan Pink napisał książkę pt. „Drive: The Surprising Truth About What Motivates Us„. Książkę o motywacji, która stała się hitem, od prawie roku utrzymuje się w czubie na liście bestsellerów Amazon.com. Książkę tę kupiłem kilka miesięcy temu, czeka w kolejce na półce.

Tymczasem – obejrzyjcie poniższy film. Jest fascynujący na dwóch poziomach: przekazu i (chyba jeszcze bardziej) – formy.

Przekazu, który traktuje między innymi o tym:

  • że przy pracach bardziej skomplikowanych niż praca fizyczna, wyższe nagrody prowadzą do gorszych wyników,
  • jak bardzo motywują nas pieniądze i jaki powinien być poziom wynagrodzenia, aby nie wpływał negatywnie na pracę,
  • jakie są 3 kluczowe wskaźniki, które mają największy wpływ na naszą motywację i co za tym idzie – jak motywować pracowników, jaka kultura organizacyjna będzie wspierała motywację i wysoką efektywność.

Formy, jako że takie połączenie grafiki, słowa pisanego i mówionego daje potężny przekaz, dodatkowo wzmocniony wysoką jakością realizacji. Przekaz o wiele mocniejszy, niż jednokanałowy.

Film (patrząc choćby na ilość wyświetleń na youtube), jest doskonałą reklamą książki. Jest tylko jedno ale… jako, że mam teraz sporą zagwozdkę: czy czytać książkę? Bo przecież na tym filmie tak pięknie widać „o co chodzi”… ;)

Udostępnij:
Page 26 of 38« First...1020«25262728»30...Last »

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności