231. Raport o stanie świata

Przez lata całe Raport o stanie świata był moją ulubioną audycją w radiowej Trójce. Prawie nigdy nie słuchałem tej audycji na żywo – zawsze z odsłuchu z podcastów radia.

Zaletą było to, że było to radio na żywo, z kapitalnym prowadzeniem przez Dariusza Rosiaka. Audycja dawała szansę na spojrzenie na bieżące wydarzenia z pewnego metapoziomu, oderwania od codziennych szczegółów i polityki. Dawała głębię zrozumienia tego, co dzieje się na świecie – w formie rozmów z gośćmi na żywo. Goście ci byli zwykle autorytetami w swoich obszarach, co nadawało rozmowom kapitalnej głębi. Dzięki swobodnej dostępności online, nie przegapiłem chyba żadnego odcinka przez ostatnie pięć lat. Zaraziłem słuchaniem Raportu wielu z moich znajomych. No i…

No i buch. Żywot raportu w Trójce skończył się parę tygodni temu. Gwałtownie, bez zapowiedzi i wyartykułowanego powodu. Tak bywa, jak widzimy teraz, to co znamy potrafi skończyć się nagle

Natura nie znosi jednak próżni. Po krótkiej chwili przerwy Raport o stanie świata powrócił. Najpierw, jako spotkanie na żywo, na UW. To spotkanie jest dostępne na YT, link poniżej. Co ważne, ta audycja realizowana była tuż przed wybuchem epidemii koronawirusa w Europie, zatem większość poruszanych tematów jest “sprzed”.

Wkrótce po tym spotkaniu Raport powrócił i dziś dostępny jest dzięki wsparciu rzeszy fanów, za pośrednictwem serwisu Patronite. Jego stronę znajdziesz tutaj: https://patronite.pl/DariuszRosiak

W kilka dni Dariusz Rosiak stał się topowym autorem serwisu. I wcale mnie to nie dziwi. :-)

Jak to czasem bywa (czego i dzisiaj nam wszystkim życzę) to, co na początku wydaje się końcem i tragedią, po czasie niekiedy wychodzi na dobre.

Dziś raport, tradycyjnie ukazuje się w weekend, nie ma już limitu czasowego 55 minut, zwykle jest to około półtorej godziny. Audycja jest nadal niezwykle ciekawa i świetnie prowadzona. Do tego, w każdą środę ukazuje się “Raport na dziś” – krótka wersja, zawierająca zwykle jedną rozmowę, dotyczącą bieżących tematów.

W świecie czytania nagłówków, lapidarnych artykułów z niewielką głębią, facebookowych wpisów i LinkedIna, który coraz mocniej przypomina FB, warto szukać i sięgać po jakość powyżej średniej. Polecam zatem gorąco :-).

Udostępnij: