117. Czego możesz nauczyć się od Steve’a Jobsa
Tutaj możesz przeczytać obszerny i bardzo-strawnie podzielony artykuł na temat lekcji biznesowych, jakie można czerpać od najbardziej-podziwianego-CEO-na-świecie z najbardziej-podziwianej-firmy-na-świecie. Czyli od Steve?a Jobsa z Apple.
Wybrane ciekawostki na temat tego jak działa Jobs i jego firma:
- Apple wychodzi z założenia: ?Nie pytaj ludzi (klientów) co jest im potrzebne. I tak nie wiedzą.?
- Umieść najważniejsze elementy biura w centrum, aby ludzie mogli spotykać się jak najczęściej. Zaprojektuj miejsce pracy w taki sposób, by wspomagało przypadkowe spotkania i interakcje. W siedzibie Apple Jobs przeniósł do centralnego punktu traye (skrzynki na dokumenty i pocztę) oraz pokoje spotkań i kantynę, tak aby pracownicy spotykali się i ?wpadali na siebie? jak najczęściej. Biuro ma znaczenie; z jednej strony, co raz więcej firm zaczyna to dostrzegać, z drugiej? sami wiecie jak jest. Wystarczy rozejrzeć się dokoła.
- Jeśli produkt nie jest piękny ? nie twórz go.
- Jobs sam odpowiada na część maili od klientów. Pokazując tym samym jak ważne są wartości w praktyce. Nie w mowie i piśmie, bo zmiany nie dokonuje się mailem od prezesa, ale działaniem i przykładem.
- Jak sam wskazuje szef Apple, innowacja nie ma nic wspólnego z budżetem działu R&D, a jest raczej pochodną kultury firmy i tego jakich masz ludzi i jakim jesteś przywódcą. W chwili gdy Apple stworzyło pierwszego Maca, IBM wydawał co najmniej 100 razy tyle na ?badania i rozwój?.
- Dobry jest fragment mówiący o tym, że po powrocie do firmy, w roku 1997, Jobs dokonał głębokich cięć w zatrudnieniu, zostawiając tylko niezbędnych ludzi. Jak głosi legenda ? jeśli spotkasz szefa Applea na korytarzu, bądź gotowy na odpowiedź ?Co konkretnie robisz w tej firmie??
Jednym z elementów sukcesu marketingowego Apple jest sposób prezentacji produktów i umiejętności prezentacyjne samego Jobsa. Trzy kluczowe wskazówki: przygotuj główne przesłanie nie dłuższe niż długość jednego Twitt’a (140 znaków); stwórz prezentację składającą się głównie ze zdjęć i gdzieniegdzie ze słów oraz trzymaj się ?reguły trzech?. Trzy kluczowe rzeczy, trzy przymiotniki, trzy główne przesłania. Nie więcej. Tak lepiej zapamiętujemy.
Absolutnie najlepsza lekcja, płynie z fragmentu napisanego przez przedsiębiorcę i pisarza, Guy?a Kawasaki. To trzy (a jakże) punkty, które na pierwszy rzut oka są anty-wskazówkami:
- Korelacja nie rodzi automatycznych skutków. Pisząc po ludzku: naśladowanie stylu bycia Jobsa (choćby jego maksymalnie nieformalnego wyglądu i zachowania) nie przełoży się na efekty biznesowe. To, co widać na zewnątrz nie jest źródłem przewagi.
- Idąc dalej tym tropem: to, co firma robi po tym, gdy osiągnie sukces nie jest zwykle przyczyną tego sukcesu. Zatem naśladowanie Apple z poziomu tego, co widać z pozycji widza, klienta, fana, czytelnika artykułów o sukcesie tej firmy ? nie uczyni z Ciebie drugiego Jobsa a z Twojej firmy Apple 2 ;)
- Elementy układanki, które działają u Jobsa i w Apple nie będą prawdopodobnie działać dla Ciebie i Twojej organizacji. Nie da się skopiować. Można próbować tak robić, ale to nie będzie działało. Kultury nie da się przenieść ot tak. Można ją zmieniać, ale jest to bardzo powolny proces. Najlepiej, zamiast kopiowania, iść swoją drogą, tak jak np. Disney, a inspiracji szukać u innych, selektywnie i wybiórczo.
Cały wspominany tu artykuł The Steve Jobs MBA jest też dobrą historią firmy i przykładem sukcesu wizji i uporu niezwykłego człowieka, który mimo mega-sukcesów i potężnych problemów ze zdrowiem, jest wciąż głodny rozwoju i nowych pomysłów. Oraz działania.
Jak mówi Steve Jobs, na zakończenie świetnego wystąpienia dla absolwentów uczelni Stanford w 2005 roku: Stay hungry. Stay foolish. Przemowę do studentów Stanforda możesz obejrzeć poniżej (zaczyna się po 7 minucie filmu). Jest o czymś innym niż powyższe wskazówki i ciekawostki, polecam ją zwłaszcza jeśli jesteś na rozdrożu kariery, albo zastanawiasz się, czy to, co robisz ma sens. Wystąpienie przed studentami jest również kolejnym przykładem doskonałych umiejętności opowiadania historii przez Jobsa. Enjoy.


Widziałem ten film jakiś czas temu, nawet zamieszczałem go na swoim blogu. Historie są dobrze opowiedziane i ciekawe, ale nie zgodzę się ze słowami Kawasakiego.
Mocne naśladowanie, czy kopiowanie nie jest receptą na sukces, to jasne – może nawet zniszczyć to, o co firma się stara. Są jednak elementy, które powtórzyć warto, jak np strategia Apple mówiąca, że nie będą oni robić produktów „dla mas” i nie mają zamiaru schodzić jakością i ceną do poziomu np Nokii, czy innych „masówek”. Nie dla każdej firmy ta strategia jest przydatna, jednak w momencie gdy mamy zamiar specjalizować się w danej dziedzinie na bardzo wysokim poziomie jakości i ekskluzywności, często nie ma sensu brać się za niższe partie. Uważam, że w tej kwestii można śmiało brać przykład z Apple.
„Najlepiej, zamiast kopiowania, iść swoją drogą”
Niestety, tą drogę jeszcze trzeba mieć i dobrze nią podążać. Gdyby powtarzanie strategii biznesowych, czy jakichkolwiek innych nie działało, to nie mielibyśmy tylu szkoleń biznesowych, guru marketingu nie spaliby na pieniądzach, bo ich rady nie działały by na innych i tak dalej :)
Czepiam się słówek, ale „inspiracja” to zdecydowanie zbyt mało, by dobrze czerpać wiedzę od innych – nie wystarczy się zainspirować, trzeba dołożyć do tego wiedzę, doświadczenie innych, obserwacje i najlepiej osobiste konsultacje.
Pozdrawiam :)
Cześć, dzięki za komentarz.
Strategia naśladowania jest jak najbardziej jedną z opcji, zwłaszcza jeśli chodzi o percepcję klientów / produkt, etc. Natomiast wewnętrznie (a pisałem o kulturze, która jest wewnętrzna) – jest często próbą skazaną na porażkę. Najlepsze są np. przykłady wprowadzania wartości globalnych korporacji w polskich firmach (oddziałach lokalnych), wartości przywożonych często w teczce i wdrażanych prezentacjami i spotkaniami. ;)
Zgadzam się, że inspiracje są oczywiście tylko inspiracjami, trzeba do nich dodać wiele dodatkowych składników, aby na coś się zdały.
pozdrawiam!
Naprawdę świetna seria w Wired (’The Steve Jobs MBA’). Dla mnie najlepszy jest ten fragment:
„You can’t connect the dots looking forward; you can only connect them looking backwards. So you have to trust that the dots will somehow connect in your future. You have to trust in something — your gut, destiny, life, karma, whatever. Because believing that the dots will connect down the road will give you the confidence to follow your heart, even when it leads you off the well-worn path, and that will make all the difference.”
Czyli w skrócie – rób to co czujesz i co wydaje ci się ciekawe (w kontekście rozwoju), nawet jeśli na razie nie dostrzegasz związku. Związek może kiedyś zaistnieć i powstanie coś unikalnego.
Ten fragment, który cytujesz jest też przedstawiony na tym filmiku. Do mnie też to bardzo przemawiało. :)