Kilka miesięcy temu urzekł mnie wywiad z prof. Zygmuntem Baumanem, na temat upadku stylu życia wiedzionego przez świat zachodu, na okoliczność tzw. kryzysu finansowego. Kolejną bardzo ciekawą rozmowę z profesorem prezentuje dzisiejsze wydanie Dziennika – wywiad do przeczytania tutaj.
Znowu interesujące wnioski i obserwacje, tym razem z perspektywy nie tyle pierwszego szoku kryzysowego, ale rocznego doświadczenia i refleksji nad nim. Enjoy.
Wywiady
W roku 2000 (czyli… 9 lat temu) wraz z kolegą ze studiów przeprowadziłem wywiad z prof. Zimbardo, który gościł wtedy na UW z serią wykładów. Wywiad ukazał się w uczelnianej gazetce, a ja natrafiłem na niego dzisiaj porządkując stare pliki. Jako że rozmowa dotyczyła rzeczy raczej ponad-czasowych, to nadaje się w sam raz na bloga.
—
O prof. Philip Zimbardo możesz przeczytać tutaj. To jeden z najbardziej znanych psychologów społecznych, autor wielu książek i eksperymentów. Jeden z nich przeszedł do historii (nie tylko psychologii), doczekał się wielu powtórek, książek, czy nawet ekranizacji fabularnych. Znany jest pod popularną nazwą „Stanford prison experiment”, albo „Prison experiment”. Przeprowadzony został w 1971, w Kalifornii, polegał na symulacji warunków więziennych. Grupa przypadkowych, „normalnych” ludzi została podzielona na dwa obozy, które miały odgrywać rolę odpowiednio: strażników i więźniów.
Pierwotnie doświadczenie miało trwać 2 tygodnie, ale zostało przerwane po 6 dniach, gdy sytuacja wymknęła się spod konrtoli: grupa „strażników” (losowo wybrana) zaczęła znęcać się i poniżać grupę „więźniów”, bez wyraźnej zewnętrznej przyczyny. Stało się to na tyle brutalne i niebezpieczne, że naukowcy zdecydowali o wkroczeniu do akcji i przerwaniu eksperymentu.
Strona domowa Philipa Zimbardo znajduje się tutaj. Więcej o sławetnym eksperymencie: http://www.prisonexp.org
Jedna z najlepszych książek przekrojowych o psychologii społecznej, to tytuł autorstwa właśnie P. Zimbardo: „Psychologia i Życie” – wielokrotnie wydawana i aktualizowana.
Wersja angielska wywiadu (angielska, czyli oryginalna), do przeczytania tutaj.
—
Michał, Marek: Profesorze, czy w naszym życiu codziennym potrzebujemy psychologii?
Prof. Philip G. Zimbardo: O, tak! Myślę, że w chwili obecnej psychologia jest w miejscu, w którym psychologowie mają bardzo dużo istotnych rzeczy do powiedzenia. Rzeczy dla zwykłych ludzi, które pomagają im poprawić jakość życia. I co ważne – psychologia nie powinna być organiczna jedynie do książek, czy czasopism w bibliotekach, psychologia powinna być „rozdawana” publicznie, każdemu. Wciąż więcej i więcej, w każdym państwie, gdzie psychologia jest poważną gałęzią nauki.
Podczas jednego ze swoich wykładów wspomniał Pan, że w szkole biznesu w Stanford jest więcej psychologów społecznych, niż na wydziale psychologii Uniwersytetu Stanford. Dlaczego tak jest? Czy myśli Pan, iż psychologia jest aż tak ważna w pracy menedżera i w świecie biznesu?
Przyczyną tego zjawiska jest to, iż wielu liderów w szkole biznesu zdaje sobie sprawę, że jednym z najważniejszych aspektów biznesu są stosunki międzyludzkie. Biznes to nie tylko produkowanie i sprzedawanie produktu. To także rozumienie problemów lojalności do pracy, morale, tego jak sprawić by ludzie pracowali ze sobą jako zespół, etc. Bardzo wiele podstawowych problemów organizacji to problemy psychologiczne. Nawet na poziomie podejmowania decyzji psychologowie rozumieją bardzo dobrze, że zasady podejmowania decyzji, osądzania, negocjacji – to problemy psychologiczne. Fakt, że zwiększająca się liczba psychologów w Stanford University, i na innych uczelniach jest odzwierciedleniem świadomości, że psychologia i stosunki międzyludzkie są podstawową sprawą w biznesie. Myślę, że ten trend się nasili, i że uczelnie ekonomiczne będą polegały więcej na wiedzy psychologicznej.
Czy zjawisko „wyścigu szczurów” jest Panu znajome? Czy zauważył Pan ten fenomen na Uniwersytecie Stanford?
Jeden z aspektów uczestnictwa w wyścigu szczurów pochodzi z umieszczenia szczura w okrągłym kółku – karuzeli, gdzie szczur bezustannie biegnie, ale wciąż tkwi w miejscu. W ostatnich latach w Ameryce daje się odczuć presję czasu. Wszyscy, których znam, czują, że pracują ciężej niż kiedykolwiek przedtem. Ludzie mają coraz mniej czasu, pracują coraz więcej godzin, spędzają więcej czasu w pracy, są bardziej produktywni, mają mniej czasu na odpoczynek, wakacje, przebywanie w domu. Inwestują duże pieniądze w rzeczy mające oszczędzić im czas – jak na przykład kuchenki mikrofalowe, zakupy przez internet, etc., jednak, gdy mają już te wszystkie gadżety, okazuje się, że mają jeszcze mniej czasu.
Drugi aspekt, to powiązanie tego zagadnienia z globalizacją handlu. Każdy kraj konkuruje z pozostałymi krajami. Firmy mogą mieć bardzo zyskowny rok, ale zamiast nagradzać swoich pracowników – zwalniają część z nich. Przykładem jest Mobil Oil – rok czy dwa lata temu osiągnęli największe zyski w swej historii. Zamiast fety, nastąpiła redukcja zatrudnienia. Stwierdzono, że zysk powinien być jeszcze większy, gdyż konkurencję dla firmy stanowią nie tylko amerykańskie koncerny, ale także azjatyckie i europejskie.
„Aby być bardziej zyskownym, potrzebujemy mniej pracowników, pracujących dłużej i ciężej.” Tego typu presja w pracy jest wszędzie – aby pracować więcej, więcej godzin, lub by mieć tylko pracowników na część etatu, lub umowy-zlecenie – wtedy nie płaci się składek na ubezpieczenia, nie ma przejść na emeryturę.
Społeczeństwo amerykańskie jest obecnie bardzo bogate. Gospodarka jest wysoce produktywna, ale wciąż większość firm zmniejsza swe rozmiary. Bezrobocie jest niskie, gdyż pojawia się wiele nowych firm. Większość przedsiębiorstw próbuje teraz rozpracować, jaka jest najmniejsza liczba pracowników, na jaką mogą sobie pozwolić, aby produkować swe produkty z największą produktywnością i największym zyskiem. W wielu organizacjach istnieje rozkwitające jak nigdy przedtem lobby zysku, stawiające sobie za podstawowy cel wydajność. Ale wydajność oznacza zawsze wykorzystywanie pracowników – mniej pracowników wykonuje więcej pracy, ale w dłuższej perspektywie, organizacje muszą zmienić to podejście. Firmy muszą sobie powiedzieć: „Tak, pracownicy muszą być zyskowni, ale aby to osiągnąć, musimy ich zaangażować. Muszą lubić swoją pracę i być lojalni wobec swego pracodawcy.” W innej sytuacji, w długim okresie, pracownicy będą odchodzić. Będzie dużo przejść do innych firm, przejść do tych, którzy płacą więcej. Z drugiej strony, może pojawić się wypalenie zawodowe, co oznacza gorszą pracę i gorszy produkt.
W tej chwili mamy więc wyścig szczurów – w kategoriach pracy. Granica pomiędzy domem a pracą została wyeliminowana – za pomocą poczty elektronicznej i telefonów komórkowych. Ludzie czują, że są w pracy cały czas. Nawet jadąc na wakacje, zabierają laptopa i komórki.
Czy uważa Pan, że to zjawisko dotyczy także studentów?
Dla amerykańskiego studenta jest teraz dużo trudniej niż kiedykolwiek przedtem rozpocząć karierę, rozwijać się. Na przykład: aby opublikować artykuł student musi przeprowadzić przynajmniej dwa eksperymenty i je opracować. Kiedy ja byłem studentem, dwa eksperymenty oznaczały dwa artykuły. To oznacza, że teraz potrzeba więcej czasu aby opublikować artykuł, oraz więcej artykułów, aby dostać pracę czy promocję. Tak więc presja na studentów w Ameryce jest duża, ale myślę, że zjawisko to da się zaobserwować wśród studentów na całym świecie.
Czy sądzi Pan, że znając i używając zasady i prawa psychologii możemy stać się lepszymi ludźmi? Czy psychologia pomaga nam żyć lepiej?
To, co badania i teorie psychologiczne mogą zrobić, to pomóc nam zrozumieć lepiej, dlaczego robimy rzeczy, które są destrukcyjne i dlaczego nie robimy rzeczy które mogą pomóc nam, naszym dzieciom, społeczeństwu. Nadzieja jest w tym, że zrozumienie pewnych podstawowych aspektów natury ludzkiej może nam pomóc poprawić jakość życia, zarówno jednostek, jak i społeczeństwa.
Jak dużo jest jeszcze do odkrycia w kwestii zachowań ludzi? Jakie są Pana przewidywania na dalszy rozwój psychologii społecznej?
To naprawdę trudne pytanie. Mam odczucie, że ludzki umysł, oraz ludzkie zachowanie są bardzo, bardzo złożone. Jesteśmy dopiero na początku rozumienia relacji pomiędzy jednostkami a społeczeństwem. Psychologia jest bardzo młodą dziedziną nauki. Istnieje niewiele więcej ponad 100 lat. Psychologia społeczna ma tylko 50 lat, więc w porównaniu z ekonomią, fizyką, czy innymi gałęziami nauki, psychologia jest jeszcze niemowlakiem.
Nie jestem pewien, jakie będą nowe kierunki. To co jest pewne teraz, to że duża część psychologii społecznej jest zorientowana na bardzo praktyczne tematy. Zajmuje się tym jak poprawić zdrowie, funkcjonowanie organizacji, jak zredukować uprzedzenia, przemoc, wojny. Jest to naprawdę nowe podejście psychologii społecznej, mocno zogniskowane na używanie wiedzy w sposób pragmatyczny, używanie wiedzy do zmian na lepsze. Myślę, że ten proces będzie kontynuowany. Przedtem, psychologia była bardziej akademicką dyscypliną, w której prowadzono badania i tworzono teorie, tylko dlatego, że ludzie robiący to byli tym zainteresowani, albo z powodu wartości intelektualnej badań. Teraz, zwłaszcza wśród psychologów społecznych, podstawową wartością jest najlepszy sposób, w jaki możemy podzielić się psychologią z ludźmi i używać jej do poprawy naszego życia.
W kontekście psychologii zła – czy możemy przewidzieć przyszłość pod względem równowagi między dobrem a złem? Czy zjawiska typu Hitler, czy Stalin mogą się zdarzyć ponownie? Czy jest Pan pesymistą, czy optymistą co do tego?
To, co widzimy teraz, to rozwój małych wojen i lokalnych tyranów, ale z powodu tego czego nauczyliśmy się z lekcji nazizmu i stalinizmu, świat jest gotowy do wcześniejszych interwencji. Problemem ze Stalinem czy Hitlerem polegał na braku interwencji innych państw, na unikaniu zaangażowania. Teraz, po części dzięki ONZ, po części dzięki wiedzy, jak straszne konsekwencje może przynieść brak szybkich akcji, sytuacja może ulec poprawie. Nie będzie już tyranów pokroju Hitlera czy Stalina. Ale żądza władzy jest częścią natury ludzkiej. Widać to dziś doskonale – w samej Afryce toczy się 11 wojen domowych. Żądze władzy, terytorium i statutu są podstawowymi aspektami natury ludzkiej, i to się nie zmieni.
Nasze ostatnie pytanie dotyczy Pana osoby. Co psychologia oznacza dla Pana? Czy jest całym Pana życiem, czy tylko pracą?
Psychologia jest moim całym życiem. Myślę o niej cały czas. Jestem zarówno badaczem, jak i nauczycielem. Uczę duże klasy, małe klasy, absolwentów uczelni; zawszę myślę, co zrobić, aby moje lekcje były bardziej interesujące, jak mogę się lepiej komunikować. Do badań często wykorzystuję pomysły, które przychodzą mi do głowy w czasie nauki. Tak więc, próbuję połączyć nauczanie i badania. Dla mnie, wszystko to jest psychologią, jest częścią zrozumienia nowych rzeczy o psychologii. Pracuję ciężko tworząc pomoce audio-wizualne, nie tylko dla siebie, ale także dla innych ludzi. Stworzyłem serię slajdów do cyklu „Discover psychology”, kasety wideo z „prison experiment” (eksperyment ze strażnikami i więźniami), wszystko to po to, aby uczynić wykłady swoje i innych, bardziej interesującymi.
Piszę także książki dla studentów. Staram się dać z siebie wszystko, aby moi studenci mieli lepsze wprowadzenie do psychologii niż ja miałem. Gdy zaczynałem studiować psychologię, jedyną kiepską oceną, jaką miałem przez całe życie, była trója z „wprowadzenia do psychologii”, wszystkie moje inne oceny to piątki. Z „wprowadzenia do psychologii” książka była nudna, nauczyciel był nudny, wszystko co z tym związane było nudne. Częścią mego życia jest więc odpracowanie tej trói z psychologii, poprzez napisanie dobrej książki, poprzez dobre nauczanie, dobre wykłady. Robię to też dla siebie. Jestem psychologiem. To co robię, nie jest pracą, robiłbym to, nawet gdyby to nie przynosiło dochodów, ponieważ jest to fascynujące i ekscytujące, zawsze się zmienia i zawsze jesteś zaangażowany w nowe pomysły.
Dziękujemy za wywiad.
Dziękuję
Michał, Marek: Professor Zimbardo, do we need psychology in everyday life?
Prof. Philip G. Zimbardo: Oh, absolutely! I think that psychology is now at a position where psychologists have a great deal to say, which is important for ordinary people as it helps them to improve the quality of everyday life. And psychology should not be limited to books or journals at the library, psychology should be given away to the public – more and more in every nation where psychology is an important scientific discipline.
During your lecture you mentioned that there were more social psychologists in Stanford Business School than in Stanford University Psychology Department. Why is that? Do you think psychology is so important in managerial work and business life?
The reason for that is that many leaders in business school are realizing that one of the most important aspects of business is human relationships. It is not simply producing and selling a product, but it is really understanding issues of loyalty to the job, morale, how you make people work together as a team and so on. A lot of basic problems of organizations are psychological problems. But even at the level of making a decision social psychologists and cognitive psychologists understand very well that principles of decision making, of judgement, of negotiating – those are all psychological issues. So I think that the fact that not only Stanford’s but many other business schools in America are increasing the number of psychologists on their staff is a reflection of the awareness in business, that psychology and human relationships are the central parts of business. I think it will be even a bigger trend that business schools will hopefully come to rely more on psychological knowledge.
Are you familiar with the phrase „rat race”? Have you noticed this phenomenon at Stanford University?
One aspect of being caught up in a rat race comes from the notion of the rat on an exercise wheel when a rat is constantly running but getting nowhere. In a last few years in America there is a perception of time-crunch, that everyone I know feel that they are working harder than they ever did. People have less and less time, they are working more hours, they are being more productive, they are spending more time at work, less time in pleasure, at home, at vacations, and they invest a lot of money in time-saving services and devices like microwaves, shopping on-line and many different services and products, that should save your time, but in fact after you have them, you feel like you have less time.
The other thing related to this is that because of worldwide globalization of commerce. Every nation is competing with each other. The company can have a very profitable year, for example one of two years ago Mobil Oil had the biggest profit they had ever had. But instead of rewarding their employees they fired many of them. They said: the profit has to be even bigger, because our competition is not necessarily other American companies, but it is European or Asian companies as well. In order to be more profitable we need fewer workers to work harder and longer. This new pressure on work is everywhere – to do more work, to work more hours, or to have workers who only work part-time, because you do not have to pay benefits, you have no retires.
American society is now very rich. The business is incredibly productive, but still most businesses keep downsizing. Unemployment is low because there are new companies starting. Most businesses now are trying to figure out what is the fewest number of workers we can have to produce our product most efficiently with the highest profit. In a lot of organizations there is a profit lobby, which is now thriving more than ever making efficiency the most important goal. But efficiency always means exploiting workers – fewer workers do more work, and in a long run organizations have to take different perspective. That is: „Yes, you must be profitable, but to do so you really have to engage workers. They have to like the work, they have to be loyal to the company. Otherwise in the long run they will leave. There will be a lot of turnover, they will go to another companies, they will go to whoever pays the highest money. Or they will have a job burnout, meaning that they will not do a good job, the product will not be as good”. So right now there is a rat race – in terms of working hard and working all the time, the boundary between home and the work is now eliminated – with e-mail, cell phones. People feel they are always 'on’, always at work. When going to the vacation, they take laptop, cell phones, printers and so on.
Professor Zimbardo, do you think this phenomenon concerns also students?
Among American students it is much more difficult than ever before to begin a career, to progress… For example in order to publish an article you typically have to do at least two experiments to get one article. Before – when I was a student and I did two experiments – I did two articles. That means it takes me longer to publish a single article, and you need more articles in order to get a job and promotion. So there is a great pressure on students in America – but it is probably true on students everywhere.
Do you think that thanks to knowing and using all or some of psychological rights and rules we can become better people? Does it help us to live our lives in a better way?
I think that what psychological research and psychological theories can do is to help us understand much better why we do things that are destructive and why we do not do things that could help us, help our children, help our society. The hope is that understanding some basic aspects of human nature can help us improve the quality of our life, both as individuals and as a society.
How much more is there to discover in the field of human behavior? What are your predictions for further development of social psychology?
That is a really difficult question. My feeling is that human mind and human relationships are very, very complex. I think we are only at the beginning of understanding the relationships between individuals and society. The psychology is a very young filed. The all of psychology is only a little more than a 100 years old. Social psychology is only 50 years old, so compare to economics, physics, compare to many other fields – psychology is a baby.
I am not sure what those new directions will be, but it is clear that much of social psychology is now oriented towards very practical issues. Issues of how to improve health, how to improve the functioning organizations in business, how to improve education, how to reduce prejudice, how to reduce violence and war. So it is really a very new approach of social psychology to be heavily interested, and be heavily focussed on using knowledge in a pragmatic way. Using knowledge to make a change for the better. And I think this is something that will continue. Before psychology was much more simply an academic discipline, where people did research and developed theories only because they were interesting or because they had intellectual value. Now, especially among social psychologists, a very important basic value is what is the best way in which we can give our psychology away to the public and use it to improve our life.
In the context of psychology of evil – could we predict our future speaking in terms of balance between evil and good? Is the phenomenon of Hitler and Stalin possible to happen once again? Are you pessimistic or optimistic about it?
What we are seeing now is the development of small wars and petty tyrants. But because of what we have learnt from the lessons of Nazis and Stalin, is the world is ready to intervene sooner. The problem earlier with Stalin and Hitler was that other nations did not intervene, looked other way to avoid involvement. And I think now, partly because we have The United Nations, because we have that experience how terrible it could be for the world not to take early actions, it may be ideally. There would never be tyrants at the level at Hitler and Stalin. But one part of human nature is still the desire for power. We see that clearly at this moment – nowadays there are 11 civil wars in Africa alone. Man’s desire for power, territory and status is a basic aspect of human nature and that will not go away.
Our last question is what psychology means to you? Is it your whole life or you just treat it as a job?
Prof. Zimbardo: Psychology is my whole life. I think about it all the time. I am as much a teacher as a researcher. I love to teach and I teach much. I teach large classes, small classes, graduate students, and I am always thinking about what I can do to make my classes more interesting. How I can communicate better. I often try to use the ideas I get in teaching then to do research on them. So I try to make synergy between teaching and research. For me it is all psychology, it is a part of understanding new things about psychology from the research, putting the research back into my teaching, and other people’s teaching. I work very hard to create audiovisual materials not only for myself, but also for other people. I made slide shows to „Discover psychology” series, video cassettes of „prison experiment” to make everyone’s teaching more interesting.
I am also writing textbooks for my students. I am doing my best to make my students have what I call a better introduction to psychology than I did. When I started psychology, the only poor grade I had in my whole lifetime was „Introductory Psychology” – I had a 'C’ grade, and all my other grades were 'A’. In „Introductory Psychology” the class was boring, the book was boring, the teacher was boring, everything about it was boring. So a part of my life is to make up for that 'C’ grade, by doing a good book, by doing a good teaching, by doing good lectures. Also for me – I am a psychologist. Something I do is not a job. I would do it if I make no money, because it’s exciting and fascinating, always changing, and you are always involved with new ideas with students.
Thank you very much for the interview.
Michał, Marek, thank you.
Mam dla Was zwykłą, niezwykłą historię. Od czasu do czasu jeżdżę na szkolenia, które prowadzę. Czasem sam, czasem z kimś. Od czasu do czasu prowadzę je z Marcinem Koniecznym, który jest o tyle nietypowym trenerem, że na szkolenia przywoził rower. W bagażniku, z odkręconym kołem, tak, aby się zmieścił. Po co? Ano po to, aby po południu przejechać 100 km, po pracy. Po co? Ano po to, aby któregoś (określonego dnia, który najpierw był bardzo daleko w przyszłości, a potem powoli się zbliżał) wystartować w zawodach. Zawodach Iron Man. O tym, co to za wyścig, jak się do niego przygotowywać i które miejsce w tych zawodach zajął Marcin, gdy dzień zawodów wreszcie nadszedł ? przeczytajcie sami. Historia jest fascynująca.
Michał: Czym jest wyścig Iron Man?
Marcin Konieczny: Został wymyślony przez żołnierza marines, jako zawody dla prawdziwych mężczyzn. Tak to rozumiem. Jeżeli ktoś miałby narysować testosteron to miałby on znaczek IM z oficjalnego logo (www.ironman.com). Są to również zawody indywidualne. Tutaj wszystko zależy TYLKO od ciebie. Wyścig polega na przepłynięciu 3,8 km, 180 km jazdy na rowerze oraz maratonu, czyli 42,2 km. Wszystko jednym ciągiem, bez przerwy.
Czy to najcięższe tego typu zawody? Jest coś ?szczebel wyżej??
Wszystko zależy od definicji. Nie wiem, czy supermaraton Kalisia (100km) albo biegi 24 godzinne nie są cięższe, nie wiem. Ale to, co jest fascynujące w triathlonie to, że wymusza bycie dobrym nie tylko w jednej konkurencji, ale w trzech ? poniekąd kompletnie różnych. Na rowerze pracują zupełnie inne mięśnie niż podczas biegu, na pływaniu pracują przede wszystkim ręce. A potem te zmęczone ręce muszą odpocząć na rowerze (stąd np. kierownice triathlonowe – leżaki). Przyjmuje się jednak, że jest to top of the top.
Jak trafiłeś na trasę zawodów Iron Man?
Trafiłem na trasę, bo kilka lat temu, po rozpoczęciu pracy zawodowej zacząłem obrastać w tłuszcz. Miałem brzuch i zacząłem gnuśnieć. Ponieważ w latach szkolnych biegałem (byłem wicemistrzem Polski na 2000 metrów z przeszkodami), to wróciłem do biegania. Potrzebowałem jednak jakiegoś wyzwania. Zaraz zresztą po skończeniu kariery wystartowałem 2 razy w triathlonie, ale na rowerze górskim, płynąc żabką itd., więc nie był to w pełni ?profesjonalny start?. Przypomniałem sobie te zawody, ale wiedziałem (był to rok 2007) że IM to za wysokie progi dla mnie. W Olsztynie w 2007 hobbystycznie wystartowałem w dystansie sprinterskim i? przegrałem z kretesem. Wyprzedziły mnie nawet nastolatki. Dopiero to uświadomiło mi, ze na swoim doświadczeniu biegowym tego nie zrobię. Znalazłem fajne forum i grono ludzi, którzy szykują się do ironmana (www.im2010.pl) i tak poszukałem danych do treningów. Najpierw chciałem pojechać IM w 2008 ale moje planowanie jednak przegrało z zapałem. Chociaż plan i tak był spokojny: 2007 – przebiec maraton, 2008 – zrobić wynik przyzwoity w maratonie (poniżej 3h) – w międzyczasie oswajać się z kilometrami. W ciągu tych 3 lat właściwie ciągle biłem rekordy życiowe – pierwsze 2 km przepłynięte, 3 km przepłynięte ciągiem i to crawlem, pierwsze 100 km, pierwsze 200, 100 km + 10 km biegu itd. Decyzję o IM w 2009 podjąłem po maratonie warszawskim w 2008.
Dlaczego akurat takie zawody? Czemu np. nie sam maraton?
Chyba ciągnie mnie prestiż i pewna doza elitarności.
Jak wyglądały przygotowania?
W ciągu ostatniego roku na rowerze, w basenie / jeziorze i biegiem pokonałem ok 12.000 km. Z tego w czerwcu i lipcu 2009, czyli w tzw. BPS-sie (bezpośrednie przygotowanie startowe), było to odpowiednio 1.400 i 1.500 km. A na treningi wykorzystuję każdą chwilę. Najlepiej przed i po szkoleniu.
Co na etapie przygotowań było najważniejsze / najbardziej pomocne?
W przygotowania najważniejsze było wzięcie pod uwagę WSZYSTKICH czynników, które mają znaczenie. Poza ilością kilometrów w bieganiu, jeździe na rowerze, pływaniu, szalenie dużą rolę odgrywa np. odżywianie w trakcie (to podstawowa różnica pomiędzy np. maratonem a triathlonem). W maratonie wystarczy pić. W triathlonie picie nie wystarczy. Tak więc ćwiczyłem między innymi:
- zmienianie dętki (w warsztacie rowerowym odpowiednio wytrenowany przez kolegę zszedłem do czasu 3’11”, zaczynając od ponad 10 minut).
- rozbieranie się z pianki do pływania
- próbowanie różnych odżywek
- picie i jedzenie w trakcie treningów
- przyzwyczajenie się do jechania na rowerze z kierownicą triathlonową
- pływanie w jeziorze na orientację ? to o tyle ważne, że nie jest łatwo płynąć najkrótszą drogą do pięćdziesięciocentymetrowej bojki, która jest 1 km od ciebie w okularkach, które mogą parować pod słońce i przy fali.
Momenty zwątpienia ? były? Jeśli tak, to jakie i dlaczego?
Nie było. Założyłem sobie, ze pierwsze zawody ukończę w czasie treningowym – czyli zsumowałem czasy, jakie osiągałem na treningach (1h20 pływanie+ 6h rower+3h20′ bieg) + lekkie kryzysy + zmiany, co dało mi 12 godzin. Pomyślałem, że jeśli coś urwę, to będzie jeszcze lepiej. Miałem kryzys na 30 km maratonu – ale to zawsze jest i na tym polega posiadanie charakteru, żeby mu się nie dać. Kolejny kryzys, jaki miałem to kryzys mentalny na ostatnim kole. Powiedzieli mi wtedy, ze jestem drugi i że mam 2’40 straty do lidera. I tutaj decyzja, którą musiałem podjąć – walczyć czy nie. Bez bicia przyznaję, ze pierwszy odruch był zachowawczy – 2 miejsce, czas dobry – już wiedziałem, że złamię 10:30, ukończony IM – po co się zarżnąć.
Ale diabełek kusił. Jak jeszcze po nawrocie zaczynającym ostatnie koło ktoś krzyknął, że już tylko 2′ to nacisnąłem. Problem polegał na tym, ze nie wiedziałem kogo ścigam i kiedy mam wyłączyć szybki bieg i bronić 1 pozycji, ale na nawrocie ktoś pyta, czy to ty jesteś na 2? Więc odpowiadam – to ja. Więc sie zorientowałem, że to już. I wygrałem.
Na mecie dowiedziałem się, że ten, który był przede mną, to Jacek Gardner ? zeszłoroczny zwycięzca tego wyścigu, za sobą zostawiłem też zeszłorocznego Mistrza Europy w Ironmanie.
Wracając do trasy, ostatnie 2,5 km to szok. Gratulacje po trasie od innych zawodników – super dziękuję i wielkie zaskoczenie organizatorów, którzy dają mi medal a szarfę z napisem meta – co ją miałem przeciąć wbiegając na metę biorę sobie po zawodach na pamiątkę, bo z tego wszystkiego nie zdążyli jej założyć.
Co człowiekowi kołacze się w głowie podczas 10 godzin zawodów? Słyszałem, że tego typu pytanie jest szczególnie głupie, i że często odpowiedź na nie to ?nic?. Niemniej jednak, nie mogę się powstrzymać?
Co się kołacze? W trakcie pływanie kołacze się przede wszystkim: dłuuuugie płynne ruchy, nie podpalaj się, niech sobie płyną, jeszcze 3 koła, jeszcze 2, gdzie jest kurcze ta bojka itd.)
Na rowerze jest nuda, więc przez cały czas słuchałem radia. Jechałem w stroju, który ma kieszenie z tyłu, więc wsadziłem komórkę i miałem słuchawkę w uchu. Ale myśli, jakie mi towarzyszyły przede wszystkim to: Boże niech nie strzeli mi guma.
Na bieganiu (wiedziałem już, ze jest dobrze) zastanawiałem się jak zaskoczyć ludzi w firmie, w której pracuję wynikiem. Ale dla mnie bieg to był luz. Euforia
Czy w czasie zawodów było coś szczególnego, coś co zaowocowało takim, a nie innym wynikiem?
Plan i realizacja planu. Wszystko miałem przećwiczone. Wszystko. Płynąłem w odpowiednim tempie, jechałem nie szybciej niż na szybszych treningach, miałem przygotowane odżywki, które mi podchodziły – sprawdziłem na treningach, piłem to, co mi smakuje i podchodzi – przygotowałem 6 litrów własnych płynów trochę wyglądało to tak, jakbym włączył start i działo się to poza mną. Jakby był słabszy wiatr bez problemów złamałbym 10 godzin. Pogoda za to do biegania dla mnie akurat była idealna – zimno i wiatr.
Wierzyłeś że możesz wygrać? Albo inaczej ? stawiałeś sobie taki cel, czy wynik przerósł oczekiwania?
W ogóle nie brałem tego pod uwagę brania udziały w tych zawodach w kontekście miejsca. Na Mistrzostwach Polski w 1/2 IronMan byłem siedemnasty. 2 lata temu, w tym roku dwudziesty pierwszy, więc znałem swoje miejsce w szeregu. Ale po pływaniu żona krzyczy ?jesteś 10?, po rowerze krzyczy ?jesteś 7?, a w biegu to juz ich miałem. Triathlon ma to do siebie, ze miejsce zależy nie tylko od tego jak ty biegniesz, ale jak szybko odpadają inni ;)
Pierwsza myśl za metą?
Ależ ich wszystkich w firmie zaskoczę!
Co dalej?
Chciałbym wystąpić w Mistrzostwach Świata na Hawajach w moje 40 urodziny. Żeby jednak to zrobić, trzeba wystąpić w oficjalnych zawodach federacji IRONMAN (www.ironman.com) i uzyskać kwalifikacje. Z takim czasem jak w Borównie koło Bydgoszczy, kwalifikacje bym dostał.
A zatem powodzenia na Hawajach za dwa lata!
Start do wyścigu, o którym opowiadał Marcin, możecie obejrzeć tutaj. Początek biegu ? tutaj. Informacje w mediach o wyścigu: tutaj oraz tutaj.
Meta ? gdzie nie zdążono nawet rozwiesić wstążki dla niespodziewanego zwycięzcy, wyglądała tak:
Info o nowych wpisach
O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)
Archiwum bloga
Kategorie
- Badania (33)
- Bez kategorii (9)
- Ciekawe firmy (2)
- Ciekawe miejsca (38)
- E-learning (10)
- Edukacja (20)
- Efektywność indywidualna (48)
- HR (65)
- Humor (7)
- Inne (34)
- Innowacyjność (17)
- Kariera (15)
- Książki (33)
- Kultura (11)
- Marketing (7)
- Prezentacje (13)
- Psychologia (12)
- Sprzedaż (3)
- Travels (3)
- Trendy (76)
- Wywiady (19)
- Zarządzanie ludźmi (18)
- Zespoły i praca zespołowa (22)
Popularne posty
Tagi
360
AI
Apple
ben casnocha
ciekawe blogi
cv
e-learning
e-learning bootcamp
e-learning w Polsce
HR
HR ma znaczenie
Innowacje
kariera
konferencja
kultura narodowa
Marcin Konieczny
Marek Hyla
MBA
Michał Zaborek
naked company
narzędzia web 2.0
ocena 360
ocena pracownicza
praca zespołowa
prezentacja
Prezentacje
przywództwo
rekrutacja
rozwój ludzi
samorozwój
spotkania
studia
studia MBA
Tim Ferris
Trendy
trendy HR
trendy na rynku szkoleń
trendy szkoleniowe
trendy w HR
trendy w rozwoju ludzi
trendy w rozwoju pracowników
Web 2.0
zarządzanie
Zarządzanie ludźmi
życiorys

