HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Ciekawe miejsca
Ciekawe miejsca•Innowacyjność•Prezentacje•Trendy

148. Zaprezentuj inaczej, czyli Prezi w akcji

9 stycznia 2013 Paweł Wydymus 6 komentarzy

Slajdy towarzyszące prezentacjom zwykle zrobione są w MS PowerPoint. Oczywiście mogą być zrobione dobrze albo źle, jednak po obejrzeniu dziesiątek prezentacji biznesowych generalnie człowiek ma niewielkie szanse ujrzeć coś zaskakującego. Tymczasem stosunkowo niedawno pojawił się na rynku nowy koncept robienia prezentacji. Pozwala on na odejście od tradycyjnego – liniowego sposobu prezentowania, gdzie wszystko jest zaplanowane z góry i jakakolwiek zmiana w stosunku do planu powoduje nerwowe poszukiwanie odpowiedniego slajdu w gąszczu innych. Tymczasem Prezi (www.prezi.com) pozwala, a wręcz wymusza na twórcy dużo bardziej holistyczne podejście do tematu.

Na pierwszy rzut oka główna różnica Prezi vs. PowerPoint to sposób przechodzenia od jednego ?slajdu? do kolejnego. Tutaj wszystko dzieje sie na jednej dużej ?planszy?, którą możemy dowolnie zagospodarować myślami, obrazkami, filmami itp. Bardzo znajomo w tym otoczeniu będą się czuły osoby, które miały do czynienia z mapami myśli.

Rozłożenie poszczególnych elementów prezentacji w całej dostępnej przestrzeni zmusza autora do przemyślenia swojej koncepcji na opowiedzenie historii. To dopiero pierwszy etap. Jak widać z najciekawszych prezentacji, prowadzenie widza przez wątek potrafi zaskakiwać niczym dobry dreszczowiec. Co ciekawe, w trybie prezentacyjnym możliwe są dwie opcje: podążanie zdefiniowaną ścieżką oraz wolne przeskakiwanie (myszką) do aktualnie istotnego elementu całości. Co ważne, nawet będąc na ścieżce, możemy oddalić się i spojrzeć z góry na całość, po czym przejść do wybranego elementu, nie zaburzając ciągłości narracji.

Z całą pewnością Prezi nie nadaje się do wszystkich celów, do jakich ludzie wykorzystują PowerPointa, natomiast myślę, że jeśli jesteś ciekaw nowych możliwości, które daje technika prezenterom, to zdecydowanie powinieneś przynajmniej rzucić okiem na poniższe Prezi?entacje. Tym bardziej, że efekty wizualne towarzyszące zmianom „slajdów” mogą zrobić na widowni bardzo dobre wrażenie.

Pierwsza!

 

I poniżej dwie, zawierające kilka sugestii, jak tworzyć Prezi’entacje. Zostały zrobiona również przy użyciu jednej z największych zalet Prezi – możliwości szybkiego przechodzenia od ogółu do szczegółu i odwrotnie.

 

 

Udostępnij:
Ciekawe miejsca•Kariera

145. Ben Casnocha i Cal Newport

13 listopada 2012 Michał Zaborek Brak komentarzy

Ben Casnocha napisał dwie świetne książki, które opisywałem na blogu: My Start-up Life oraz The Start-up of you. Poza książkami jest autorem doskonałego bloga, którego dodaję do linków. Ben pisze dość rzadko (choć akurat w ostatnich dwóch miesiącach częściej), za to konkretnie, na temat, dzieląc się tym co ciekawego znalazł, co interesującego robi, mieszając to ze swoimi przemyśleniami. Adres strony: http://casnocha.com/blog. Przykład dobrego postu: podejmowanie się rzeczy, co do których prawdopodobnie poniesiesz porażkę. I rezultat opisywanego tam wyzwania – dwutygodniowej sesji medytacji. Naprawdę ciekawe, opisywane kursy medytacji dostępne są też w Polsce.

Właśnie za sprawą bloga Bena trafiłem na stronę Cala Newporta, pracownika naukowego uniwersytetu Georgetown. Newport jest autorem kilku książek na temat efektywnego studiowania oraz autorem bloga Study Hacks. Blog jest znakomity. Pierwotnie poświęcony był efektywnym strategiom nauki i szeroko rozumianego „bycia studentem” w USA. Z czasem przekształcił się w rozważania na temat pracy i efektywności człowieka.

Wiem, blogów o efektywności w pracy jest na pęczki. I wszystkie kręcą się wokół tych samych porad, multiplikowanych i kopiowanych na dziesiątki sposobów: pokochaj to, co robisz, rób sobie przerwy, najważniejszą rzecz zrób rano, jedz dużo owoców… Jednak Study Hacks wybija się tu in plus o kilka poziomów. Świetny język, niebanalne i oryginalne przemyślenia. Oraz nietuzinkowe pomysły na to co można zrobić z własną pracą i efektywnością. Sam autor pisze o sobie tak:

„I’m a 30-year-old computer scientist interested in why some people lead successful, enjoyable, meaningful lives, while so many others do not. Being a geek, I’m not satisfied with simplistic slogans (e.g., „follow your passion!”) or conventional wisdom (e.g., student success requires stress). Instead, I dive deeper, looking to decode underlying patterns of success, in all their nuanced glory.”

Chodzi zatem o poszukiwanie odpowiedzi na to dlaczego niektórym się udaje żyć bardziej pełne życie, niż innym. Bez zadowalania się potocznymi bzdurnymi niekiedy sloganami, typu „podążaj za swoją pasją”. I raczej bez ocen, bo daleki jestem od podążania za myśleniem, że robienie 10 rzeczy jednocześnie dobrze jest lepsze od siedzenia pod blokiem z piwem. Niech każdy robi to, co chce o ile jest mu (i innym wokół) z tym dobrze.

Wracając do Study Hacks – najbardziej popularne posty znajdziesz tutaj: http://calnewport.com/blog/about/

Przykład czegoś interesującego? Plan.txt jako sposób na ogarnięcie rzeczywistości. O co chodzi? O stworzenie sobie na pulpicie komputera planu na najbliższy tydzień w prostym, krótkim pliku tekstowym, bez sztywnych reguł co do zasad planowania. Plan.txt. Post poza samym pomysłem, jest egzemplifikacją wyżej wymienionych zalet. Zaczyna się od porównania przyjemnej i zabawnej części produktywności (kupno kalendarza, zrobienie planu, ustawienia aplikacji wspomagających odhaczanie zadań, etc) z tą mniej ciekawą częścią. A tą mniej ciekawą rzeczą jest… po prostu robienie tego, co sobie zaplanujemy. W zalewie przeszkadzaczy, w wieku dekoncentracji, wypisanie sobie w poniedziałek rano tego, co chcesz zrobić najważniejszego w tym tygodniu może być zaskakująco skuteczne. W końcu, kto z nas nie ma zadań, które wiszą nam nad głową, mimo iż tygodnie sobie powoli mijają…

Aktualnie Newport wydał nową książkę, pt. So good that they can’t ignore you. Na blogu Bena Casnochy możesz znaleźć główne tezy książki – dość odległe od tego, co oferują standardowe poradniki na temat kariery i samorozwoju. Świeże i ciekawe.

 

Ben Casnocha napisał dwie świetne książki, które opisywałem na blogu: My Start-up Life oraz The Start-up of you. Poza książkami jest autorem doskonałego bloga, którego dodaję do linków. Ben pisze dość rzadko (choć akurat w ostatnich dwóch miesiącach częściej), za to konkretnie, na temat, dzieląc się tym co ciekawego znalazł, co interesującego robi, mieszając to ze swoimi przemyśleniami. Adres strony: http://casnocha.com/blog. Przykład dobrego postu – podejmowanie się rzeczy, co do których prawdopodobnie poniesiesz porażkę. I rezultat opisywanego wyzwania – dwutygodniowej sesji medytacji. Naprawdę ciekawe, opisywane kursy medytacji dostępne są też w Polsce.

 

Bloga Bena mocno polecam. Właśnie za jego sprawą trafiłem na stronę Cala Newporta, pracownika naukowego uniwersytetu Georgetown. Newport jest autorem kilku książek na temat efektywnego studiowania oraz autorem bloga Study Hacks. Blog jest znakomity. Pierwotnie poświęcony był efektywnym strategiom nauki i szeroko rozumianego „bycia studentem” w USA. Z czasem przekształcił się w rozważania na temat pracy i efektywności człowieka.

 

Wiem, blogów o efektywności w pracy jest na pęczki. I wszystkie kręcą się wokół tych samych porad, multiplikowanych i kopiowanych na dziesiątki sposobów: pokochaj to, co robisz, rób sobie przerwy, najważniejszą rzecz zrób rano, jedz dużo owoców… Jednak Study Hacks wybija się tu in plus o kilka poziomów. Świetny język, niebanalne i oryginalne przemyślenia. Oraz nietuzinkowe pomysły na to co można zrobić aby było inaczej / lepiej. Sam autor pisze o sobie tak:

„I’m a 30-year-old computer scientist interested in why some people lead successful, enjoyable, meaningful lives, while so many others do not. Being a geek, I’m not satisfied with simplistic slogans (e.g., „follow your passion!”) or conventional wisdom (e.g., student success requires stress). Instead, I dive deeper, looking to decode underlying patterns of success, in all their nuanced glory.”

Chodzi zatem o poszukiwanie odpowiedzi na to dlaczego niektórym się udaje żyć bardziej pełne życie, niż innym. Bez zadowalania się potocznymi bzdurnymi niekiedy sloganami, typu „podążaj za swoją pasją”. I raczej bez ocen, bo daleki jestem od podążania za myśleniem, że robienie 10 rzeczy jednocześnie dobrze jest lepsze od siedzenia pod blokiem z piwem. Niech każdy robi co chce o mu (i innym wokół) z tym dobrze.

 

Wracając do Study Hacks – najbardziej popularne posty znajdziesz tutaj: http://calnewport.com/blog/about/

 

Przykład czegoś interesującego? Plan.txt jako sposób na ogarnięcie rzeczywistości. O co chodzi? O cykliczne tworzenie sobie na pulpicie komputera planu na najbliższy tydzien w prostym, krótkim pliku tekstowym, bez sztywnych reguł co do zasad planowania. Plan.txt. Post poza samym pomysłem jest egzemplifikacją wyżej wymienionych zalet. Zaczyna się od porównania przyjemnej i zabawnej części produktywności (kupno kalendarza, zrobienie planu, ustawienia aplikacji wspomagających odhaczanie zadan, etc) z tą mniej ciekawą częścią. A jest nią… po prostu robienie rzeczy. W zalewie przeszkadzaczy, wieku dekoncentracji, wypisanie sobie w poniedziałek rano tego, co chcesz zrobić najważniejszego w tym tygodniu może być zaskakująco skuteczne. W koncu, kto z nas nie ma zadan, ktore wiszą nam nad głową, mimo iż tygodnie sobie powoli mijają…

 

Aktualnie Newport wydał nową książkę, pt. „So good that they can’t ignore you”. Tutaj możesz znaleźć główne tezy – dość odległe od tego, co oferują standardowe poradniki na temat kariery i samorozwoju. Świeże i ciekawe.

 

Udostępnij:
Ciekawe miejsca

140. Wakacyjne porządki i kilka blogów

13 sierpnia 2012 Michał Zaborek Brak komentarzy

Ten wpis sponsoruje słowo „uporządkować”.

W wakacje mam trochę więcej czasu, w związku z tym… trudno mi się zmobilizować do pisania czegoś nowego i kreatywnego. Wychodzi na to, że znacznie lepiej idzie mi praca nad blogiem, gdy tego czasu mam zupełnie mało. Udaje mi się za to ostatnio to, co nigdy nie było moją dobrą stroną, a mianowicie tak zwane „robienie porządków”. Dotyczy to mojego biurka, dokumentów, starych artykułów, umów, dokumentacji projektowych sprzed lat… mój kosz kilka razy w tygodniu robi się pełny.

Ten lekko dziki zapał dotknął też i bloga, w związku z tym, okazuje się, że:

a) Większość polskich linków, które miałem na blogu okazało się odnośnikami do stron martwych. Niestety, blogowanie na dłuższą metę nie jest zajęciem łatwym i jeśli poddają się takie tuzy jak David Meister, to nie dziwi, że podobne zjawisko pojawiło się wśród moich rodzimych blogowych „znajomych”. Nie jest tu wyjątkiem od reguły Marek Hyla, z którym rozmawiałem ostatnio; jest jednocześnie dobrym przykładem tego, jak zamykając bloga, można atrakcyjnie i inteligentnie zagospodarować zbudowany w czasie pisania kapitał. Zagospodarować i uporządkować.

b) Blogi angielskie trzymają się lepiej, ale niewiele lepiej. Wypadł wspomniany David Meister, guru od zarządzania firmami usług profesjonalnych. Odpadł także blog http://renegadehr.net/ – jego autor przeniósł się do marketingu. Znika także z odnośników SAMBA, projekt uczniów Setha Godina – jak rozumiem z wpisów (i ich braku) – projekt się zakończył, zakończyło się zatem pisanie. Z uwagi na bardzo niską aktywność, usunąłem bloga Off Course-On Target.

Z blogów anglojęzycznych rekomenduję przy okazji Indexed, czyli odkodowywanie świata przy pomocy prostych grafów. Takich, jak ten poniżej, który polecam wszystkim zapalonym menedżerom projektów ;)

c) Dodałem kilka nowych odnośników. Oto one:

  • Praktyka trenera – blog prowadzony przez Sławomira Łaisa. Wpisy nieczęste, ale regularne i praktyczne.
  • Elliott Masie – guru od rozwoju ludzi przy pomocy technologii i nie tylko.
  • Marginal revolution – świetny blog ekonomiczny i około-ekonomiczny dwóch profesorów Tylera Cowena oraz Alexa Tabarroka
  • Freakonomics – strona prowadzona przez Stevena D. Levitta (profesor ekonomii) i Stephena J. Dubnera (dziennikarz, autor). Jeśli czytałaś książkę o tym samym tytule, to ich blog jest równie dobry.

Weryfikując odnośniki do innych blogów przeczytałem bardzo fajny wpis, który przytacza badania na temat poziomu zadowolenia z medali olimpijskich. Okazuje się, że (na poziomie ogólnym, dużej grupy badanych), poziom szczęścia z medalu brązowego… jest większy od medalu srebrnego. Oczywiście, najbardziej zadowoleni są ci, którzy wygrali (złoty medal).

Odpowiedzialne za odczuwane szczęście jest znane wielu z nas myślenie „co by było gdyby”. Srebrny medalista odwołuje się do pierwszego miejsca. I rozmyśla nad tym, co byłoby, gdyby jednak był pierwszy. Takie same procesy myślowe towarzyszą trzecim. Ten sam jest kierunek, za to zwrot przeciwny. Brązowi medaliści porównują się z czwartymi miejscami. Od dawno wiadomo, że poziom szczęścia nie zależy od tego, jakim samochodem jeździsz, tylko od tego, jakim samochodem jeździsz w porównaniu ze swoimi znajomymi / sąsiadami. Zatem drugi na Igrzyskach, w porównaniu z pierwszym wypada gorzej, niż trzeci z czwartym. Jak pisze Bob Sutton na swoim blogu, srebrny medalista jest pierwszym przegranym a brązowy – pierwszym wygranym. I ot, poziom szczęścia wyższy na trzecim miejscu.

I przy okazji. Narzekaliśmy na Euro (no dobra, ja nie narzekałem…), ale wygląda na to, że występ naszych reprezentantów na Igrzyskach w znakomitej większości sponsorowało słowo „niestety”. I tym optymistycznym akcentem… udanych wakacji w sierpniu. Ciąg dalszy mojego blogowania we wrześniu.

Udostępnij:
Ciekawe miejsca•Książki

133. Ten wpis jest za darmo

16 marca 2012 Michał Zaborek 2 komentarze

W roku 2007 Radiohead wydał płytę In Rainbows. Nie byłoby w tym nic szczególnego, gdyby nie to, że album można było ściągnąć z internetu. Za darmo lub przekazując opcjonalny datek „co łaska”. W pierwszym dniu dystrybucji, In Rainbows ściągnęło ponad milion osób. Około 40% z nich zdecydowało się przekazać zespołowi donację. Średnio wynosiła ona 2 dolary. Album sprzedał się najlepiej ze wszystkich płyt zespołu. Muzycy zarobili na ściąganych z sieci plikach więcej, niż na poprzednim albumie we wszystkich jego wersjach.

Ten spektakularny przykład pokazuje dwie istotne rzeczy: na wielu rynkach pojawia się cena „za darmo” oraz przy tak zdefiniowanej cenie – nadal można zarobić – przy odpowiedniej kreatywności. Dotyczy to nie tylko branży muzycznej, ale również filmowej, czy wydawniczej. I jeśli głębiej się zastanowić – praktycznie wszystkiego, co oparte jest na nośnikach cyfrowych, które można dostarczyć (i często skonsumować) przez internet czy komputer / tablet / telefon. Rodzi to nowe możliwości, nowe wyzwania oraz nową ekonomię, która rządzi się swoimi, odmiennymi od znanych nam dotychczas prawami. I właśnie o tym traktuje książka redaktora naczelnego amerykańskiej wersji WIRED, Chrisa Andersona, pod tytułem „Za darmo. Przyszłość najbardziej radykalnych z cen„.

Analizując fenomen darmowych treści, warto popatrzeć na to, co stało się z licznymi stronami, oferującymi płatny dostęp do wiedzy, blogów, porad, newsletterów, itd. Po kilku latach prób, widocznych głównie w latach 90, wydaje się, że ten model funkcjonowania, poza super-specjalistycznymi serwisami, poległ. Mamy za to wysyp i dostęp do wielu wartościowych miejsc, oferujących wartość w cenie „zero”. Między (bardzo wieloma) innymi:

  • gazety, takie jak np. New York Times, otworzyły swoje archiwa i poza dzisiejszym wydaniem, możesz przeglądać to, co gazeta publikowała wcześniej;
  • każdy artykuł brytyjskiego WIRED, z wydania starszego niż najnowszy numer magazynu, możesz czytać w całości w sieci, za darmo;
  • analogicznie jest z doskonałą gazetą Fast Company oraz z wieloma innymi tytułami;
  • ten blog jest za darmo (naprawdę, nie próbuję Ci nic sprzedać ;)), podobnie jak kilkanaście milionów innych blogów;
  • najlepsze uczelnie rozdają dostęp do nagrań swoich wykładowców; możesz na przykład obejrzeć wykłady profesora Richarda A. Mullera z Berkeley pt. fizyka dla przyszłych prezydentów;
  • wielokrotnie tutaj pisaliśmy już o tym, co jest ciekawego i darmowego – np. TED, Do Lectures, baza wiedzy uczelni MIT;
  • itd. etc.

 

„Za darmo” bardzo istotnie zmienia rozkład sił i zasady funkcjonowania rynku gier. Od kilku miesięcy gram w League of Legends. To doskonała gra sieciowa, w której dwie drużyny (3, lub 5 osobowe) walczą o dominację na mapie, na której toczy się rozgrywka. Gra jest darmowa; gra w nią już kilkanaście milionów internautów, więcej niż w słynny World of Warcraft. Na czym zarabiają twórcy? W dużym skrócie: na punktach, kupowanych za realne pieniądze, za które potem kupujesz (między innymi) nowe postacie do gry. Możesz je zdobyć, jako nagrodę za rozegrane rozgrywki (punkty doświadczenia), ale jeśli nie chcesz czekać – płacisz realne pieniądze i masz dostęp do punktów szybciej. Rozwiązanie jest fair, bo za punkty kupowane za pieniądze nie uzyskasz żadnej przewagi nad innymi graczami (a zatem jeśli masz więcej kasy, nie będziesz wcale lepszy). LoL jest jednym z hitów na rynku gier i konkuruje z tytułami sprzedawanymi w tradycyjnym modelu, gdzie płacisz kilkadziesiąt lub więcej złotych za pudełko, lub kod do ściągnięcia gry. Jest także sukcesem finansowym, przychody wydawcy – firmy Riot, w roku 2010 sięgnęły 25 mln USD. League of Legends stało się inspiracją dla wielu innych gier i producentów oprogramowania, wskazując kierunek rozwoju produktów – właśnie w tzw. modelu Freemium.

Blogosfera, serwisy typu Wikipedia, napędzane są korzyściami niemonetarnymi – takimi jak reputacja, rozpoznawalność, możliwość wypowiedzenia się. Koszt ściągnięcia treści / produktów z internetu jest bliski zeru. Masz dostęp do nieograniczonych zasobów, a gdy czegoś jest w nadmiarze – mamy tendencję do ignorowania tego i oczekiwania bardzo niskiej, albo darmowej ceny. Nie oczekujemy opłat za świeże powietrze.

Różnica pomiędzy ceną zero, a ceną minimalną jest kosmiczna. To dwa różne rynki, bo kluczem staje się namówienie Ciebie i mnie do tego, aby zapłacić cokolwiek. Czy cena będzie wynosiła 50 gr, 50, czy 500 PLN jest już potem sprawą drugorzędną. Najtrudniejszy jest pierwszy krok – jeśli wokół wszystko jest prawie za darmo, jesteś gotowa zapłacić tylko za rzeczy unikatowe, dobrze zrobione i wyjątkowe. Co ciekawe – inaczej patrzymy na produkty, które zawsze były za darmo, a inaczej na takie, które kiedyś były płatne – a teraz są za darmo. Te drugie przez pierwszy okres postrzegane są jako dobra niskiej jakości, podejrzane (kiedyś kosztowało, a dzisiaj już nie…? ups. podejrzane…!).

Jedna z możliwych strategii, wykorzystująca cenę „za darmo” brzmi tak: weź to, czym się zajmujesz, zrób coś dobrego, a następnie rozpowszechnij w internecie tak bardzo, jak jest to możliwe. Dotrzyj ze swoim produktem tam, gdzie się da. To zmiana myślenia o ekonomii – rynek nie jest wtedy tylko miejscem gdzie spotyka się sprzedający z kupującym, ale także – miejscem gdzie występuje wielu graczy a do rzeczywistej, monetarnej wymiany, dochodzić może tylko pomiędzy nielicznymi.

Cena „za darmo” wpływa na dostęp do wiedzy, co jest również istotne z punktu widzenia rozwiązań HR-owych – zarówno od strony firm-klientów, jak i dostawców. Coraz więcej treści jest na wyciągnięcie ręki, bez opłat – zatem spadają ceny usług opierających się na tej wiedzy (np. podstawowych szkoleń z komunikacji, prezentacji, efektywności indywidualnej). Szkolenia dofinansowane z EFS spowodowały po pierwsze spadek ich znaczenia po stronie klientów, a po drugie – dużą presję na ceny, nawet już po zakończeniu dofinansowania (wiele szkoleń dostępnych było za darmo, lub prawie-za-darmo).

Podaż dostępnych treści zwiększyła się niebotycznie, podczas gdy popyt jest jakby stały. I Ty i ja – mamy nadal 24 godziny dziennie. Opcji do skonsumowania jest bez liku. Czasu tylko, jakby mało.
Darmowa cena pozostaje atrakcyjna niezależnie od rynku, ale zrobienie pieniędzy na tym, to kwestia kreatywności, zasięgu, pomysłu i ciągłych eksperymentów. Za darmo wywraca rynki do góry nogami, jak pisze Chris Anderson. Ważne, aby w odpowiednim momencie znaleźć się po właściwej stronie. 

p.s.
Książka Chrisa Andersona „Za darmo – przyszłość najbardziej radykalnej z cen” w wersji angielskiej jest do ściągnięcia… a jakże, za darmo. Link do pliku .zip tutaj. To dobra książka, polecam.

Udostępnij:
Ciekawe miejsca•Książki•Trendy

126. Pięćdziesięciu myślicieli. Ku inspiracji.

5 grudnia 2011 Michał Zaborek 3 komentarze

Na stronie www.thinkers50.com możesz zapoznać się z ciekawym rankingiem ? 50 największych / najbardziej wpływowych i interesujących myślicieli zarządzania. Ranking opiera się na miksturze głosowania internautów oraz punktacji komitetu doradców.

Kryteriami, które brane są pod uwagę przy ocenie kandydatów są:  oryginalność pomysłów, ich praktyczność, umiejętności prezentacyjne, komunikacja na piśmie (written communications), lojalność zwolenników, zmysł biznesowy (business sense), zasięg międzynarodowy (international outlook), dyscyplina i ścisłość badań, poziom oddziaływania pomysłów oraz, jak sami organizatorzy przyznają, nieuchwytny ?czynnik bycia guru?.

Głosowanie internautów jest kwintesencją prostoty, wysyłasz odpowiedź na pytanie ?Kto jest najważniejszym, żyjącym myślicielem zarządzania??. I tyle. Wyniki prezentowane są co 2 lata na uroczystej gali. W listopadzie, zaprezentowano ranking drugiej edycji, za rok 2011.

Przyznam, że na liście jest sporo ludzi, których nie znałem, ale są też tacy, którzy są dość popularni:

  • Nr 1 to Clayton Christensen. Profesor Harvarda, ekspert od innowacji.
  • Miejsce drugie, to W. Chan Kim oraz Renee Mauborgne ? twórcy koncepcji Błękitnego Oceanu. Ich książka jest doskonałym kejsem lektury biznesowej, którą czyta się jak dobry kryminał. Przy okazji ? Cirque de Solei, który jest jednym z głównych przykładów praktycznych książki, pierwszy raz przyjeżdża do Polski ? w styczniu 2012 będzie w Gdańsku. Widziałem w stanach ich inne przedstawienie ? naprawdę warto, to coś niesamowitego.
  • Miejsce 4 zajmuje Jim Collins. Jeden z moich ulubionych pisarzy biznesowych, który pisze o dobrych i złych praktykach zarządzania firmami. Za jego książkami stoją każdorazowo niezwykle rozległe i dokładnie przeprowadzone badania.
  • Marcus Buckingham zajął miejsce 8. Buckingham pisze najczęściej o odnajdywaniu swoich mocnych stron, budowaniu swojej kariery i przywództwa na tym, co potrafimy robić najlepiej.
  • Niezwykle inteligentny i ceniony dziennikarz i pisarz, Malcom Gladwell okupuje miejsce 10. Książki Gladwella czyta się jednym tchem. Łączy fakty, trendy mikro i makro, dochodząc do niezwykłych i błyskotliwych konkluzji.
  • Nr 17, Seth Godin. Guru marketingu, autor bloga i hiper-bestsellerowych pozycji z pogranicza marketingu, biznesu, budowania kariery i rozwoju osobistego.
  • Daniel Pink, 29 w rankingu. Ekspert od motywacji i zaangażowania, autor, dziennikarz, mówca. Pisałem o nim między innymi w poście na temat niespodziewanych wniosków na temat motywacji.

Jeśli nagrodzonej pięćdziesiątki będzie Ci mało, to możesz spojrzeć na sekcję guru radar, prezentującą aspirujących / nowych ?ciekawych ludzi? i kandydatów do nagród i rankingu w przyszłych latach.

Lista 50 myślicieli może być dobrym źródłem inspiracji pod kątem zapoznawania się z aktualnymi trendami, tym co w trawie piszczy, czy też, po prostu wskazówką pod kątem tego, co (i kogo) warto przeczytać.

Udostępnij:
Page 3 of 8« First...«2345»...Last »

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności