HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Zespoły i praca zespołowa
Badania•HR•Psychologia•Zarządzanie ludźmi•Zespoły i praca zespołowa

65. Najlepsze miejsca pracy – żeby nam się chciało

5 kwietnia 2010 Paweł Wydymus Jeden komentarz

W minionym tygodniu w gazetach pojawiły się wyniki konkursu na najlepsze miejsca pracy w Polsce w roku 2010. Ranking sam w sobie nie jest dla mnie aż tak interesujący (choć gdyby ktoś chciał zerknąć, można go znaleźć tutaj), co niektóre informacje zebrane w trakcie badań.

Przede wszystkim ciekawy wydaje mi się fakt, że 44% respondentów zgodziło się z następującym stwierdzeniem: ?biorąc wszystko pod uwagę, uważam że moja firma jest wspaniałym miejscem pracy?. Uogólniając to na resztę Polski, to tak jakby połowa pracujących rodaków uważała, że ich firma jest wspaniała. Bardzo budujące!

Dla najlepszych 10 firm ? zwycięzców rankingu ? było to 66% wskazań. Czyli 2 na 3 osoby pracujące w firmie uważają ją za wspaniałą. A co z resztą? Szkoda, że nie wiadomo, czy pozosła jedna osoba uważa swoją organizację za ?prawie wspaniałą?, czy za kiepską.

Z badania1) dowiadujemy się także, co pracownicy sądzą na temat kierownictwa. Oto kilka wybranych zagadnień:

– 42% ogółu badanych uważa, że ?kierownictwo ma klarowną wizję celów organizacji i wie, jak je realizować?. Czyli pozostali (58%) nie są przekonani co do sensowności pracy swojego kierownictwa!

– 52% sądzi, że ?kierownictwo prowadzi firmę w sposób uczciwy i etyczny?. A więc druga połowa ? nie zgadzając się z powyższym – uważa, że ich firma jest prowadzona w sposób nieuczciwy i/lub nieetyczny. Przerażające!

– 41% wskazuje, że ?kierownictwo informuje na bieżąco o ważnych sprawach i zmianach?. Można więc uznać, że 59% czuje się niedoinformowana o istotnych sprawach z życia firmy.

– a tylko 32% uważa, że ?pracownicy otrzymują godziwe wynagrodzenia za swoją pracę?. Czyli aż 68% sądzi, że zarabia za mało!

Pojawia się więc pytanie, co ludzie uznają za dobre miejsce, gdzie pracują z przyjemnością i motywacją. Tematem zajmowano się mocno w połowie XX wieku. W 1959 amerykański psycholog Frederick Herzberg opublikował książkę, w której opisał swoją dwuczynnikową teorię motywacji. Podzielił czynniki związane z pracą na dwie grupy: czynniki higieny i motywatory.

? Czynniki higieny to warunki pracy, wynagrodzenie, stosunki interpersonalne, bezpieczeństwo pracy, przełożeni i polityka firmy. Problemem dla pracownika jest brak tych czynników, natomiast ich obecność nie jest powodem do zadowolenia. To tak jak dzisiaj rano ? zjedzenie śniadania nie przyniosło specjalnego zadowolenia, natomiast jego brak byłby istotnym powodem do niezadowolenia.

? Motywatory z kolei to osiągnięcia, uznanie, praca sama w sobie, odpowiedzialność, możliwość awansu i rozwoju. Zapewniają pracownikom zadowolenie z pracy, przez co również motywują do jej dobrego wykonywania. Problem w tym, że obecność motywatorów nie przyniesie efektu, o ile nie są spełnione czynniki higieny.

Wróćmy jednak do tematu rankingu najlepszych miejsc do pracy. To bardzo dobrze, że istnieje ranking promujący dobre firmy. Na marginesie – mam nadzieję, że pracownicy firm-zwycięzców (może są tacy wśród czytelników?) podzielają opinię autorów rankingu. Bardziej niepokoi mnie jednak liczba firm, które ? wnioskując z odpowiedzi udzielanych autorom badania i rankingu ? nie zapewniają swoim pracownikom czynników higieny. Biorąc pod uwagę brak przekonania do sensowności pracy kierownictwa (58%), uczciwości działania firmy (48%), braku informacji o ważnych sprawach w firmie (59%) czy też braku odpowiedniego wynagrodzenia (68%) można wyciągnąć wniosek, że przytłaczająca większość polskich firm nie pozwala pracownikom nawet myśleć o pełnym rozwinięciu skrzydeł. Z drugiej strony aż miło pomyśleć, jaki niewykorzystany potencjał tkwi jeszcze w polskiej gospodarce!

1) niektóre informacje z badania dostępne są tutaj.

Udostępnij:
Efektywność indywidualna•Innowacyjność•Trendy•Zespoły i praca zespołowa

59. Antykonferencja ? nowy trend w spotkaniach branżowych

28 lutego 2010 Paweł Wydymus Jeden komentarz

Większość z nas miała już okazję przynajmniej raz wziąć udziału w konferencji, więc wszyscy możemy bez problemu i długiego zastanawiania wymienić główne wady tego typu spotkań. Standard jest taki, że konferencja ma swój temat wiodący, a program podzielony na jeden lub dwa dni ułożony jest wokół sesji tematycznych, bardziej lub mniej związanych z tematem wiodącym. Sesje odbywają się zwykle w formie wykładów, z możliwością interakcji pod sam koniec (o ile nie zabraknie czasu przez nadmiernie rozbudowaną prezentację). Czasem stosowane są też warsztaty, podczas których w domyśle każdy powinien bardziej zaangażować się w uczestnictwo, a przez to też nauczyć się (i innych) więcej. Taki był przez wiele lat standard.

Teraz pojawia się nowy, będący ? jak samo angielskie określenie ?unconference? sugeruje – kompletnym zaprzeczeniem poprzedniego. Mnie najwłaściwsze wydaje się tłumaczenie ?antykonferencja? i takiego będę używał. Ale do rzeczy. Główną cechą antykonferencji jest to, że nie ma dokładnie określonego programu, przez co przed rozpoczęciem nie wiadomo, kto będzie przemawiał ani na jakie dokładnie tematy zostaną poruszone. Można mieć jednak przekonanie graniczące z pewnością, że tematyka sesji będzie trafna, ponieważ to sami uczestnicy na początku antykonferencji określają tematy, które ich interesują i które chcieliby zgłębić. Po takim zbadaniu potrzeb uczestników, ustalone zostają tematy poszczególnych sesji. Co więcej, także osoby prowadzące poszczególne sesje rekrutują się spośród uczestników. Zostają nimi po prostu ci, którzy są w danym zagadnieniu najbardziej doświadczeni. Może być ich kilku. Dodatkowym atutem takiej formuły jest możliwość obniżenia kosztów ? odpadają przecież wydatki związane z zaproszeniem kilku(nastu) prelegentów. To uczestnicy przejmują ich, nieco zmodyfikowane, obowiązki!

Podobno na świecie odbywa się już kilkaset antykonferencji rocznie . Na razie przodują te o tematyce technologicznej i marketingowej, jednak nie ma większych przeciwwskazań, by w ten sposób organizować branżowe spotkania o dowolnej tematyce, na przykład bibliotekarskiej (ciekawa relacja tutaj). Pojawiają się też pierwsze jaskółki w Polsce.

Jestem pewien, że antykonferencje będą się popularyzować, choć w bardziej konserwatywne kręgi nie trafią chyba zbyt szybko. Ich główną zaletą jest szansa na uniknięcie przydługich przemów prowadzonych przez prelegenta, podczas których publiczność ? w najlepszym przypadku – biernie słucha. W nieco gorszych przypadkach telefonuje, esemesuje, przegląda pocztę. A chyba nie o to chodzi? Jedna z zasad obowiązujących podczas antykonferencji mówi, że jeśli podczas sesji nie uczysz się lub nic nie wnosisz do dyskusji, to twoim obowiązkiem jest znalezienie innej sesji, gdzie twoja obecność będzie bardziej użyteczna. Proste i skuteczne!

Podsumowując – antykonferencja to bardzo ciekawy, świeży sposób na organizację spotkań branżowych ukierunkowanych na wymianę wiedzy. Jeśli zostanie spełniony warunek dobrej organizacji i odpowiedniego prowadzącego, który wie co robi ? antykonferencja może przynieść uczestnikom znacznie więcej pożytku niż tradycyjna konferencja.

Pomysł na ten wpis powstał po przeczytaniu artykułu w styczniowym Inc. Zainteresowanym praktyczną stroną tematu polecam: www.unconference.net.

Udostępnij:
Humor•Zespoły i praca zespołowa

50. Praca zespołowa w praktyce. Battle at Kruger.

1 stycznia 2010 Michał Zaborek Brak komentarzy

Najbardziej zjawiskowym filmem, który zobaczyłem w zeszłym roku był amatorski zapis walki pomiędzy stadem bawołów a lwami, sfilmowany podczas afrykańskiego safari.

Film jest dla mnie genialnym przykładem na efektywną pracę zespołową, z którą bardzo często współczesne organizacje mają problemy. Wynikają one między innymi z naszej wrodzonej (czy jak kto woli – wyuczonej) skłonności do rywalizacji (wysoki poziom indywidualizmu). Są też wspaniale „wspomagane” przez systemy motywacyjne/premiowe, które promują indywidualne osiągnięcia, (przy jednoczesnym gloryfikowaniu pracy zespołowej w wartościach, misjach, wizjach i komunikatach – która przy nacisku na wyniki indywidualne, powiązane np. z premią jest wtedy dużo trudniejsza do zaistnienia).

Zespół, aby był zespołem, powinien mieć wspólny cel, jednostki winny być połączone wspólną odpowiedzialnością, która pociąga za sobą współzależności i konieczność działania razem. Dużo częściej w firmach mamy do czynienia z grupami roboczymi, które nazywane są zespołami. Grupy robocze charakteryzuje zwykle wspólne miejsce pracy, wspólny szef, podobny zakres obowiązków. Jeśli nie ma zależności od siebie, wspólnej odpowiedzialności i celu – to departamentowi, działowi, czy „zespołowi” bliżej jest do grupy roboczej, niż do podręcznikowego zespołu.

Wróćmy do lwów i bawołów. Patrząc na licznik odwiedzin na youtube, mam wrażenie, że każdy widział ten film. Może jednak nie. Jeśli nie – obejrzyj bez przewijania (wtedy wrażenie jest największe) poniższe 8 minut. Mnie totalnie zamurowało i spadłem z krzesła.

I oby było jak najwięcej takich pozytywnych wrażeń w 2010. Do Siego Roku!

Udostępnij:
Efektywność indywidualna•Zarządzanie ludźmi•Zespoły i praca zespołowa

43. Bumelanctwo czy pożyteczna przerwa w pracy

11 listopada 2009 Paweł Wydymus Brak komentarzy

Przeczytałem wczoraj w moim ulubionym ?Dużym Formacie? artykuł o tym, co ludzie robią w pracy, gdy nie pracują. Mówiąc wprost, należałoby to nazwać ?sposobami obijania się w godzinach pracy?. Niektóre z podanych tam przykładów są ekstremalne (chodzenie na grzyby, na plażę, do spa, czytanie książek w toalecie) i dla więszkości z nas niewykonalne. Bo kto ma plażę albo las przy biurze?

Chciałbym jednak wyraźnie oddzielić kwestię ?obijania się?, dawniej znaną jako ?bumelanctwo?, od przerw w czasie dnia pracy. Zdecydowanie nie popieram tego pierwszego, a przyczyn takiego podejścia upatruję w słabej motywacji do pracy (było to zresztą poruszane jakiś czas temu – tutaj).  Dla odmiany kwestia robienia sobie przerw, ich ilości czy sposobu wykorzystania tego czasu może być pozytywna – zarówno dla pracownika, jak i pracodawcy.

Postawą pracownika z drugiego końca skali będzie typ, który po przyjściu do pracy świata poza nią nie widzi. Z obawy przed szefem bądź presją czasu nie wstaje z fotela przez 8 (albo i więcej) godzin, respektując z musu jedynie przerwy dyktowane fizjologią własnego organizmu. Najczęściej takie zachowania widzi się u praktykantów, pracowników na okresie próbnym, albo po prostu w początkowym okresie pracy. Celem takich osób jest dobre wypadnięcie w oczach szefa i kolegów. O ile szef zwykle nie ma nic przeciwko, to cała reszta jest już dyskusyjna. Sympatię kolegów z pracy trudno uzyskać, gdy człowiek nie zaangażuje się w ?codzienne? dyskusje z nimi, połączone ze wspólnymi posiłkami. Do tego mogą dojść problemy zdrowotne. Najbardziej narażone organy to kręgosłup, oczy i? psychika. Ludzki kręgosłup nie jest przystosowany do długotrwałego przebywania w pozycji siedzącej, a oczy nie przepadają za długim wpatrywaniem się w bliskie rzeczy (jak monitor czy dokumenty na biurku). Będą boleć. A dlaczego psychika? Bo będąc skoncentrowanym tylko na zadaniach biznesowych, ograniczając kontakt z kolegami do niezbędnego minimum, czy stresując się nadmiernie zadaniami łatwo doprowadzić do błyskawicznego wypalenia zawodowego!

Oprócz zdrowia styl pracy wpływa także na efektywność. Przedstawiony powyżej sposób wbrew pozorom nie przyczynia się do lepszego wykonania zadań. Przeprowadzono wiele badań, na podstawie których jednoznacznie stwierdzono, że przerwy w pracy i skierowanie myśli przez jakiś czas w zupełnie inną stronę pozwala po przerwie kontynuować pracę z większą efektywnością. Jeśli ktoś chce się dowiedzieć więcej o empirycznych dowodach, polecam książkę „Work to Live” Joe Robinsona.

Dodatkowym benefitem przerwy w pracy i ?przejścia się? po firmie jest prosty fakt ? że w ten sposób możemy zebrać informacje, co się aktualnie dzieje w biznesie i w naszej firmie. To nieformalna alternatywa wobec tablicy ogłoszeniowej (wydarzenia w firmie) i kilkunastu maili (sprawy biznesowe) w skrzynce odbiorczej.

Użyteczność przerw w pracy została zauważona przez ustawodawcę, gdyż kodeks pracy gwarantuje nam 15-minutową przerwę, o ile dzienny czas pracy przekracza 6 godzin. Dopuszczalna jest też możliwość, że pracodawca ?da? pracownikom przerwę o długości do 60 minut, która nie będzie wliczana w czas pracy. Trzeba ją więc odpracować. W dodatku w większości firm, które ją stosują, nie można z niej zrezygnować. Moja sugestia jest więc następująca: wykorzystajcie w pełni daną na obiad przerwę, a podczas niej nie rozmawiajcie o pracy!

Dodatkowo w kodeksie pracy przewidziane są jeszcze przerwy związane ze specyfiką różnych zawodów, jednak ogółu to nie dotyczy. Pozostałe widywane w życiu przerwy są nieoficjalne – np. palacze z własnej inicjatywy biorą sobie dodatkowy wolny czas na ?dotlenienie?. W zależności od kultury organizacyjnej firmy w zwyczaj weszły także przerwy na kawę, herbatę czy drugie śniadanie. Nie da się również nie zauważyć coraz popularniejszych przerw, które pracownicy robią sobie na żeglowanie w otchłani internetu, bądź granie w internetowe gry. Są nawet badania, które dowodzą, że oderwanie się od obowiązków i 10 minut w ciągu dnia spędzone na grach sieciowych wpłynie na zmniejszenie stresu oraz poprawę koncentracji. Mam jednak problem z tym badaniem o ?e-przerwach? (w oryginale ?e-breaks?) ? zostało ono zamówione przez firmę produkującą gry internetowe. Co ciekawe, przebadani przyznają, że o ile chwila spędzona na filiżance kawy jest akceptowana przez szefa, podczas gdy pięciominutowy wypad do internetu spowoduje grymas na jego twarzy. Mimo to 71% badanych przyznaje, że gdy ma możliwość, surfuje w sieci!

A czy u Was przerwy w pracy korzystnie wpływają na efektwyność? Jak często je robicie?

Udostępnij:
Efektywność indywidualna•Zespoły i praca zespołowa

27. Walcz z głodem, nie z partnerem biznesowym

20 lipca 2009 Paweł Wydymus Brak komentarzy

Przez jakiś czas zastanawiałem się, czy temat, o którym chcę napisać, nie jest zbyt trywialny. I nadal nie jestem przekonany, natomiast ma on wpływ na efektywność pracy, więc napiszę…

Byłem niedawno z wizytą w Pradze, gdzie odbywało się pewne międzynarodowe spotkanie biznesowe. Dyskusja zaczęła się po 11 i bardzo opornie szła do przodu, gdy nagle ? tuż przed 12.00 ? gospodarze przerwali i oznajmili, że mamy rezerwację w pobliskiej knajpie i powinniśmy iść na lunch. Będąc przyzwyczajonym do zgoła odmiennych standardów, z grzeczności tylko nie zaprotestowałem. Miałem jednak spore wyrzuty sumienia podążając za resztą towarzystwa ku jadłodajni; przecież prawie niczego konkretnego jeszcze nie zdziałaliśmy, wszystkie najtrudniejsze kwestie jeszcze przed nami, a sukces wcale nie taki pewien. Podczas konsumpcji (typowo czeskie menu, piwo tylko bezalkoholowe) atmosfera trochę się rozkręciła, za to już po powrocie do biura wszystko szło wręcz idealnie! Nawet punkty sporne okazywały się możliwe do rozwiązania satysfakcjonującego obie strony. Finał był taki, że sporo przed zaplanowanym czasem spotkanie zakończyło się pełnym sukcesem i część uczestników poszła zwiedzać miasto w poczuciu biznesowego spełnienia.

Powszechnie wiadomo, że dobremu interesowi powinno towarzyszyć dobre jedzenie. Natomiast w firmach, które znałem wcześniej, nie było aż tak silnego ?pociągu? do lunchu jak zaprezentowany przez moich kolegów z Pragi. Zdarzało się nawet czasami, że na ważne spotkania jedzenie zamawiano do sali, aby nie ?tracić? czasu i nie rozpraszać się. Dlatego też, wychowany na takich wzorcach, nie wyobrażałem sobie by tak po prostu trzymać się harmonogramu jedzeniowego, gdy tak niewiele osiągnięto w dyskusji pomiędzy stronami. Do tej pory wydawało mi się to trochę nie na miejscu, by stawiać potrzeby ciała przed potrzebami firmy, natomiast teraz uzyskałem niezbite dowody, że warto najpierw powalczyć z głodem, by nie przeszkadzał w robieniu biznesu.

Udostępnij:
Page 4 of 5« First...«2345»

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności