HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Bez kategorii
Bez kategorii

178. #LBC: Artykuł jako forma rozwojowa

28 lutego 2014 Marek Hyla 3 komentarze

To co wciągnęło mnie jak czarna dziura ostatnimi czasy to kończenie książki na poświęconej idei Learning Battle Cards (patrz też tutaj i tutaj). Jednym z elementów tej pracy jest budowa rozwiązania uzupełniającego w postaci witryny www. A jednym z elementów, które będą na tej witrynie będzie dostęp do uporządkowanych i wyselekcjonowanych materiałów informacyjno-rozwojowych w postaci wizualnej.

W serwisie Pinterest od dwóch lat dokonuję takiej selekcji i kategoryzacji dzieląc ciekawe zasoby na odpowiednie kategorie przypisane poszczególnym kartom talii. Tych kategorii (kart reprezentujących różne mechanizmy rozwoju ludzi) jest ponad 100. Ponieważ zasoby robią się coraz ciekawsze i bogatsze postanowiłem zacząć się nimi z Wami dzielić.

Dziś chcę Wam zaproponować refleksję na temat wykorzystania do rozwoju mechanizmu jakim jest „Artykuł”.

Karta „Artykułu” w talii Learning Battle Cards wygląda następująco:

Artykuł

A teraz sięgnijcie tutaj: http://www.pinterest.com/lbcards/a-article/ aby zapoznać się z szeregiem infografik powiązanych z tym zagadnieniem.

Wśród nich znajdziecie:

  • porównanie perswazyjnego i argumentacyjnego stylu pisania,
  • porady copyrighterskie,
  • porady dotyczące rytmu i sposobu pracy nad materiałami,
  • informacje dotyczące sposobów zbierania zasobów będących inspiracją do napisania artykułu,
  • informacje dotyczące różnorodności alfabetów funkcjonujących na świecie.
  • porównanie kosztów napisania dobrego i „byle jakiego” artykułu.

Wiem – trochę to „szwarc, mydło i powidło”, ale zbieram w ten sposób wszelkie wizualne materiały (infografiki, prezentacje, filmy), które dotyczą danego mechanizmy rozwojowego (karty). Jedynymi kryteriami dyskryminującymi są:

  1. zbytnia nachalność marketingowa jakiegoś produktu,
  2. wątpliwa wartość merytoryczna.

Będę od czasu do czasu prezentował poszczególne foldery mając nadzieję, że taka wstępnie przebrana paczka wizualizacji trafi w Wasze gusta i potrzeby…

Niecierpliwi mogą na całość (jeszcze nie do końca uporządkowaną) rzucić okiem tutaj: http://www.pinterest.com/lbcards/. W sumie jest tam już dobrze ponad 2500 wizualizacji odnoszących się do świata rozwoju, szkoleń i HR.

Zachęcam też, przy okazji, do pobawienia się serwisem Pinterest. Tak jak każdy serwis bazujący na społeczności fajna zabawa zaczyna się dopiero po jakimś czasie, ale warto spróbować. Zostając followerem serwisu, nad którym pracuję będzie się dało wskoczyć do dość szybko jadącego pociągu…

Udostępnij:
Bez kategorii•Edukacja•Efektywność indywidualna•Książki•Psychologia•Zespoły i praca zespołowa

174. Uważaj na swoją siłę, by być bardziej efektywnym przywódcą

30 grudnia 2013 Paweł Wydymus Brak komentarzy

Dostałem ostatnio książkę o dość przewrotnym tytule – ?Uważaj na swoją siłę?. Autorzy – Bob Kaplan i Rob Kaiser – idą dalej niż większość twórców książek o liderach. Starają się bowiem wskazać, co może się wydarzyć jeśli liderzy zbyt często lub zbyt intensywnie korzystają ze swoich przywódczych umiejętności. Autorzy zaczynają od przykładowych problemów. Takich jak (zbyt) forsujące przywództwo blokujące innych pracowników przed wygłaszaniem i realizacją alternatywnych do lidera pomysłów. Ale też takich jak brak równowagi między przywództwem forsującym a aktywizującym, przejawiające się zwykle jako narzucanie swojej opinii pracownikom bez umiejętności przekonania ich do swojej wizji. Inna możliwość to brak równowagi między podejściem strategicznym a operacyjnym, objawiająca się na przykład w oderwaniu od rzeczywistości operacyjnej, by realizować śmiałą wizję strategiczną.

Następnie książka pokazuje nam, dlaczego umiarkowanie jest najwłaściwszą cechą w stosowaniu atrybutów przywództwa. Ta część jest mocno rozbudowana, porusza zarówno wątki psychologii lidera jak i pracy w zespole, wszystko okraszone przykładami osób, które autorzy mieli okazję poznać i wspierać.

Po przeczytaniu stwierdzam kilka rzeczy:

1. Główny temat książki jest ciekawy i nowatorski. Zwykle autorzy piszący o przywództwie koncentrują się na tym, jakie atrybuty są ważne i jak je wykształcić. A tymczasem tutaj ostrzeżenie o tym, że ich przedawkowanie bywa szkodliwe. Już w trakcie lektury pojawiała mi się myśl, że przecież nie jest to specjalne odkrycie – już starożytni wspominali w różnych kontekstach, że złoty środek jest optymalnym rozwiązaniem. No ale cóż, czasem tak bywa, że sprawy istotne są w gruncie rzeczy proste, ale dość trudno jest do nich dojść samemu.

2. Nie wróżę tej pozycji większego sukcesu rynkowego z dwóch powodów. Przede wszystkim wydaje mi się, że w Polsce mamy jeszcze niedobór cech liderów w menedżerach, wobec czego ich wykształcenie jest znacznie ważniejsze niż ich ograniczanie. W dodatku sporo osób posiadających te cechy przywódcze nie dopuści do siebie myśli, że pełne ich wykorzystywanie może zmniejszać ich efektywność jako przywódcy.

Tak czy inaczej, pozycja warta lektury dla tych, którzy chcą doskonalić swoje cechy lidera.

uwazaj_okladka

Udostępnij:
Bez kategorii

166. Fenomen społecznego zaangażowania

17 października 2013 Marek Hyla Brak komentarzy

Rzecz będzie o fenomenie angażowania się ludzi w ciekawe projekty. O tym, że pomimo braku korzyści finansowych niektórym ludziom w niektórych kontekstach chce się wykonać pracę konsumującą godziny ich wolnego czasu. Opowiem o tym na przykładzie projektu, który realizujemy w gronie 4 osób, i do którego dołączyło już ponad 30 kontrybutorów dzieląc się przemyśleniami dotyczącymi czynników sukcesu takiego przedsięwzięcia.

W gronie przyjaciół z branży (www.xylearningteam.pl) piszemy książkę – pisałem już o tym parę słów tutaj.

Chcemy opisać w niej bogactwo mechanizmów, które wspierają rozwój ludzi (od etapu edukacji do późnej starości – a więc w kontekście life-long learningu). Opieramy tę książkę o ideę opisania tychże mechanizmów poprzez talię papierowych kart (Learning Battle Cards), które pełnią funkcję praktycznego narzędzia wspierającego edukatora w jego codziennych wyzwaniach zawodowych.

… lecz nie o książce chcę pisać, lecz o ludziach…

Otóż przyszło nam (gronu autorów) do głowy, aby poprosić naszych znajomych, mniej-znajomych oraz nie-znajomych o wsparcie, w przygotowaniu krótkich opisów poszczególnych mechanizmów (mamy ich w „talii kart” ponad 100), które złożą się na najważniejszy dodatek do książki. W założeniu opisy te stworzyć mają swego rodzaju kompendium mechanizmów wspierających rozwój. Wyszliśmy z założenia, że w głowach wielu osób z branży jest nieporównywalnie więcej mądrości, niż w naszych czterech (widom of the crowd – polecam przy okazji książkę James Surowieckiego); że wiele osób z branży będzie miało więcej energii, pasji i serca by z pełnym zaangażowaniem opracować takie treści (crowdsourcing).

Opracowaliśmy więc instrukcję dla takiego działania, przykładowy opis jednej karty, zdefiniowaliśmy rolę autora opisu (nazwaliśmy ją „kustoszem karty”) i… zaczęliśmy zastanawiać się, czy przypadkiem nie wykonaliśmy fury nikomu niepotrzebnej roboty. Byliśmy pełni obaw co do odzewu na naszą prośbę. Obawialiśmy się, że zostaniemy potraktowani jak cwaniacy, którzy szukają frajerów do odwalenia kawałka roboty; że nasz apel pozostanie bez odzewu i utknie albo gdzieś w meandrach spamu, albo pozostanie niezauważony… Mimo to liczyliśmy, że być może uda nam się zaangażować do tego zadania kilka osób.

Myliliśmy się…

Ale nim przejdę do zdumiewających rezultatów naszej akcji napiszę wpierw co zrobiliśmy:

  1. skontaktowaliśmy się z naszymi przyjaciółmi z branży (bliskie nam osoby, z którymi współpracujemy; osoby, które wcześniej wspierały nas już w pracach na LBC – nazywamy ich „kontrybutorami pierwszego kręgu”) – było to. ok 20 osób,
  2. skontaktowaliśmy się ze wszystkimi uczestnikami prezentacji Learning Battle Cards z poprzedniego Digital Learning Congress – było to ok. 50 osób,
  3. poprosiliśmy o wsparcie naszych współpracowników (Koleżanki i Kolegów z pracy) – było to pewnie w sumie ok. 50 osób,
  4. wysłałem propozycję zostania kustoszem karty do około 200 osób, które oznaczyłem w LinkedIn jako adekwatne do tej prośby.

Po wykonaniu tych kroków (w sumie trwało to ok. 2-3 tygodni) mamy 35 osób, które zadeklarowały chęć zostania kustoszem karty. Te 35 osób zgłosiło chęć opracowania opisów do 70 różnych mechanizmów wspierających rozwój. W pewnym momencie „rozdawałem” karty (koordynuję z ramienia XY Learning Team ten proces) w tempie kilkunastu dziennie – miałem wręcz problem, gdyż kilka osób zgłaszało się do opracowania opisu na ten sam temat. W jednym z maili od kontrybutora przeczytałem, że „karty rozchodzą się jak świeże bułeczki”…

Odzew przerósł moje najśmielsze oczekiwania. OK – można zadać sobie pytanie: „Jakie realne korzyści z tego wynikną? Na ile deklaracje przełożą się na rezultaty? Jakiej jakości produkt kustosze karty dostarczą?”. Jestem optymistą i głęboko wierzę w to, że deklaracje przekute zostaną na dobry produkt…

To deklaratywne (póki co) zaangażowanie stało się także przedmiotem mojej refleksji. Zacząłem zastanawiać się co skłoniło ludzi (zarówno znajomych, jak i mniej-znajomych i nie-znajomych) do podjęcia takiej deklaracji? Oto kilka absolutnie nienaukowych (niczym nie zbadanych) wniosków.

  • Ważna jest fajna, nośna idea. Największy (procentowo) odzew mamy od ludzi, którzy poznali koncepcję LBC (czyli kontrybutorów pierwszego kręgu oraz uczestników prezentacji na Digital Learning Congress) – ludzie którzy jej nie rozumieją wydają się mieć mniejszą gotowość do zaangażowania. Zwróćcie uwagę, że na tym właśnie bazuje OPENIdeo – crowdsourcingowa platforma służąca do projektowania kreatywnych rozwiązań mega-wyzwań.
  • Z perspektywy osób zgłaszających się ważna wydaje się wewnętrzne energia, chęć do robienia czegoś nowego, angażowania się, ale także motywacja do budowania własnego wizerunku oraz brak obaw do dzielenie się tym, co jest przedmiotem czyjegoś eksperctwa (wysoki poziom zaufania oraz brak postawy „psa ogrodnika”).
  • Ważny jest brand podmiotu, który prosi o tego typu osobiste zaangażowanie. Popatrzcie po Kickstarterze, popatrzcie po OPENIdeo – nie tylko pomysł jest ważny, ale także ważne jest to kto o tę kontrybucję prosi. XY Learning Team nie ma być może mocnego brandu (jesteśmy zbyt słabym marketingowo teamem, aby tak było), ale daliśmy się poznać jako zespół tworzący solidne, wysokojakościowe koncepty i rozwiązania. – być może również i ten aspekt miał znaczenie w kontekście zaangażowania tych dwóch najbardziej zaangażowanych grup. Nie bez znaczenia pozostaje też osobisty brand osoby, która prosi o kontrybucję. W tym aspekcie kilkanaście lat mojej pracy nad tym zagadnieniem przyniosło wymierne rezultaty.
  • Ważny jest komunikat. Staraliśmy się w sposób maksymalnie rzeczowy poprosić o wsparcie, jasno określić jego ramy, pokazać opcje, szacowaną skalę niezbędnego zaangażowania. Pokazaliśmy benchmark. Otworzyliśmy drogi dyskusji nie ograniczając pracy tylko do wskazanych, ściśle określonych ram, ale pozwalając na kreatywny wkład kontrybutorów. Staraliśmy się, by nasza prośba była nieinwazyjna – budząca ciekawość, ale nie wywierająca presji.
  • Mało ważne wydają się twarde benefity. Ani przez moment nie proponowaliśmy żadnych twardych korzyści z wykonania tej pracy. Benefity lokowane są raczej w wyższych warstwach piramidy potrzeb Maslowa (docenienie eksperctwa, bycie członkiem wąskiej grupy pracującej nad czymś innowacyjnym, etc.). Jedynym twardym elementem jest możliwość wygrania w gronie kontrybutorów jednej z 20 talii kart po jej wyprodukowaniu.

I tak już na meta-poziomie. Zastanawiam się na ile działania typu crowd przebudują rynek w ciągu najbliższych lat lub dziesięcioleci… W świecie coraz dynamiczniejszych interakcji zawodowych (freelancing, praca z domu, praca w niepełnym wymiarze, częste zmiany pracodawcy, ról) oraz w świecie, w którym praca staje się coraz bardziej przywilejem być może takie społecznościowe zaangażowanie stanie się jednym z modeli zawodowego spełniania się. Być może również wzajemne świadczenie sobie drobnych prac/uprzejmości/kontrybucji stanie się nową formą barterowej wymiany towarowej na rynku? Powrotem do czasu, w którym nie znano jeszcze pieniądza?

Aha – byłbym zapomniał… Wciąż jeszcze ponad 30 kart (mechanizmów wspierających rozwój) czeka na swojego kustosza karty. Są wśród nich takie jak „Artykuł”, „Blog”, „Infografika”, „Webquest” i inne. Jeśli więc chcesz dołączyć do grona kontrybutorów i poświęcić kilka (a może kilkanaście) godzin swojego czasu dla ciekawej idei – to napisz do mnie na adres: marek.hyla@xylearningteam.com. W odpowiedzi prześlę Ci szczegóły…

Udostępnij:
Bez kategorii

161. Kolekcjonowanie wrażeń

20 sierpnia 2013 Marek Hyla Brak komentarzy

Jednym z wniosków z procesu coachingowego, w którym biorę udział jest uświadomienie sobie jak ważnym dla mnie, dla mojego rozwoju osobistego, dla moje kariery i dla mnie jako człowieka jest budowanie kontekstu informacyjnego. Podczas rozmowy z moją coach powstał nawet termin, który zdefiniował mnie w tym świetle. Zostałem ?kolekcjonerem wrażeń?…

Kontekst informacyjny mogę (i buduję) głównie poprzez 2 działania:

  1. konsumowanie mediów (czytanie, oglądanie filmów) oraz
  2. podróżowanie.

Oba były i są w moim życiu bardzo ważne i poświęcałem im dużo czasu.

Nigdy nie skupiałem swoich czytelniczych pasji na literaturze naukowej. Już bardziej popularno-naukowa stawała się łupem moich czytelniczych pasji (Rumaki Lizypa, Gdy słońce było bogiem, Fizyka rzeczy niemożliwych ? te wyskoczyły mi wlaśnie z szufladki w głowie…). Najwięcej jednak (tak przynajmniej retrospektywnie patrząc myślę) korzyści miałem z czytania zwykłej beletrystyki. To w niej właśnie łapałem kontekst. Pamiętam całą serię książek o Tomku Wilmowskim, skąd dowiadywałem się jak żyli Indianie, czy Aborygeni. Pamiętam moje wyobrażenia na temat życia na południu USA, jakie wyrobiłem sobie po lekturze Tomka Sawyera, albo wyobrażenia, jakie w sobie zbudowałem o Afryce po przeczytaniu ?W pustyni i w puszczy?. Zdumienie mojej żony wywołuje fakt, że lubię czytać… ?Chłopów?. Przeczytałem tę powieść już ładne kilka razy i za każdym z nich pozostaje w mojej głowie niezwykle plastyczny obraz wsi sprzed ponad 100 laty.

Równie ważne w aspekcie budowania kontekstu jest zaangażowane oglądanie filmów. Ponownie ? nie chodzi tylko i wyłącznie o filmy popularno-naukowe, ale filmy w ogóle. Gdy dwa lata temu wybierałem się na wizytę studyjną do Salamanki zupełnym przypadkiem oglądnąłem tydzień wcześniej film sensacyjny ?Vantage Point? (?8 części prawdy?), którego akcja toczyła się właśnie na rynku (jedna z najpiękniejszych na świecie Plaza Mayor) oraz okolicznych uliczkach Salamanki. Gdy dotarłem na miejsce czułem, że topografia centrum tego miasta jest mi bliska. Oglądając filmy możemy kolekcjonować wiele wrażeń, które pozwalają nam lepiej rozumieć i/lub znać wiele aspektów naszego codziennego życia. Warunkiem jest właśnie zaangażowane oglądanie filmów…

Zaangażowane oglądanie filmów to sięganie do dodatkowych źródeł związanych z przedstawianą treścią. Idea sięgania do alternatywnych przestrzeni informacyjnych ma już swoją nazwę (second screen) i, w kontekście filmów, mniej więcej polega na tym, aby podczas ich oglądania sięgać do sieci i ?dopytywać? o interesujące nas zagadnienia. Gdzie leży Salamanka? Jaka jest jej topografia (Google Maps albo Google Earth View)? Ilu ma mieszkańców? Jaka jest jej historia? Jaka rzeka przez nią płynie? Pytań takich można zadać wiele, a odpowiedź na każde z nich poszerza naszą wiedzę i buduje doskonalszy kontekst.

Również podróże budują kontekst… Ten kontekst jest jednak znacznie silniejszy, bo budowany nie na wyobrażeniu, lecz na doświadczeniu.

  • … jak smakują bliny?
  • … jak pachnie Afryka?
  • … jak drobny jest piasek na Saharze?
  • … jak mało jest Polski we Lwowie?
  • … jak zatłoczone są ulice japońskich miast?
  • … jak spokojni i zdystansowani są Skandynawowie?
  • … jak wielka jest sekwoja?
  • … jak trudno biega się na wysokości 2.500 metrów n.p.m.?
  • … jak ogromny jest Wielki Kanion?
  • … jak gorąca i rozległa jest Dolina Śmierci?
  • … jak monumentalne są katedry?
  • … jak bezpośredni i natarczywi są Arabowie?
  • …

Można czytać i oglądać – nie zrozumie się jednak kontekstu będącego odpowiedzią na powyższe pytania bez osobistego doświadczenia.

Również podróżując staram się robić to w sposób zaangażowany. Przygotowuję się, czytam przewodniki, odwiedzam Wikipedię, czy chociażby czytam tabliczki informacyjne. W ten sposób każde nowego doświadczenie buduje kolejne wyobrażenia poszerzając bardzo mocno kontekst, który chcę zbudować (Wyjazd do Barcelony -> Sagrada Familia -> Gaudi -> Casa Mila -> Architektura -> Innowacja -> …)

Tak jak i dzieciństwie wciąż lubię również podróżować w wyobraźni. Dawniej wędrowałem ?palcem po mapie? –  dziś wędruję po Google Maps. Wędrując planuję podróże. Są wśród nich zarówno te, na które się wybieram, jak i te, których nie mam w planach na najbliższą przyszłość. To bardziej sfera marzeń ? te jednak też mogą być rozwijające…

Myślę sobie, że każde wyobrażenie (budowane w oparciu o książkę, film, artykuł prasowy, mapę, etc.) i każde doświadczenie jest jednym z puzzli na ogromnym stole, na którym mój umysł próbuje ułożyć wielką układankę. Z uwagi na jej skalę bardzo wiele klocków leży samotnie ? albo jeszcze nie udało wyjąć się pudełka (nazwę je górnoletnie ?życiem?) klocka, który by do niego pasował, albo wśród już leżących na stole jeszcze nie znalazłem doń pasującego. Prawdziwą przyjemność sprawia mi jednak to, że coraz więcej puzzli łączy się w pary i grupy; że zaczynam dostrzegać między nimi relacje; że wyobrażenia przekuwają się w ciekawe doświadczenia, a te z kolei sprawiają, że słyszę kolejne ?klik? puzzla wskakującego na swoje miejsce.

A to ?klik? nie jest tylko i wyłącznie nową informacją zakodowaną w umyśle. To drobny przyczynek do konkretnej kompetencji: do umiejętności pracy w środowisku wielokulturowym, do innowacyjności, do umiejętności komunikowania się, do rozumienia złożonych struktur informacyjnych, do rozumienia świata, do wyzbycia się kseonofobii, itd.

Świadomość tego jest dla mnie bardzo dużym motywatorem by wrażenia kolekcjonować z jeszcze większą determinacją. Może sposób, w jaki uczę się poprzez kontekst jest takie bardzo moje? Chyba raczej tak nie jest ? myślę, że wiele osób buduje swoje kompetencje właśnie w ten sposób. Czy i Ty tak masz? I czy widzisz jak kolekcjonowanie wrażeń wpływa na Twój rozwój?

 

Udostępnij:
Page 2 of 2«12

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności