HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Strona główna
Wywiady i artykuły
O autorze
Kontakt (i współpraca)
HR ma znaczenie - HR, kultura, efektywność osobista, zespołowa, organizacyjna. Praca, kariera, trendy. O tym jest ten blog.
  • Strona główna
  • Wywiady i artykuły
  • O autorze
  • Kontakt (i współpraca)
Archive
Badania•Książki•Psychologia

119. Od psychologii do filmu, czyli sześć stopni oddalenia

24 sierpnia 2011 Paweł Wydymus 3 komentarze

Teoria

Pewnie obiła wam się kiedyś o uszy teoria Sześciu Stopni Oddalenia (ang. six degrees of separation). Głosi ona, że od dowolnej osoby na Ziemi dzieli każdego z nas 6 kroków, rozumianych jako wirtualnych podań ręki ze znanymi nam ludźmi ? ogniwami pośrednimi w drodze do osoby docelowej.

Zalążek teorii, jeszcze w innym kształcie, pojawił się w roku 1929 w opowiadaniu ?Chain-links? węgierskiego pisarza Frigyesa Karinthy?ego. I wtedy się zaczęło? Po wojnie dokonywano wielu empirycznych prób sprawdzenia teorii o ?kurczącym się świecie?. Już wtedy bowiem zauważono, że rozwój nowoczesnych środków komunikacji i transportu powoduje, że ludzie zbliżają się do siebie.

Eksperyment Milgrama

Najbardziej znaną w literaturze próbą udowodnienia teorii sześciu stopni jest eksperyment Stanleya Milgrama z roku 1967 pod nazwą ?Świat jest mały?. Polegał on na pomiarze średniej ilości ogniw pośrednich, które musiał przebyć list wysłany przez wyznaczone osoby z kilku amerykańskich stanów tak, aby dotarł do wyznaczonej osoby na drugim końcu Stanów Zjednoczonych przy użyciu jak najmniejszej ilości pośredników. Na 296 listów do celu dotarło jedynie 64 ? pozostałe utknęły gdzieś po drodze. Z tych, które dotarły ? Milgram wyliczył średnią ilość pośredników na 5,5 (w zaokrągleniu 6), przy czym rzeczywiste wyniki były bardzo zróżnicowane: od jednej aż po dziesięć osób. Naukowcy wysnuli po całym badaniu wniosek, że mieszkańcy USA są od siebie oddaleni średnio o sześć ogniw pośrednich. Dopiero później pojawiła się nazwa ? sześć stopni oddalenia.

Wnioski z badania są często kwestionowane (większość listów nigdy nie dotarła do celu!) i to w obie strony. Są tacy, którzy twierdzą, że list mógłby dojść przy mniejszej ilości pośredników i tacy, którzy dowodzą zupełnie odwrotnie. Dodatkowo eksperyment wykonano na terenie jednego kraju, więc przenoszenie wniosków na cały świat wydaje się nadużyciem.

Film

Założę się, że część z czytelników ? którzy słyszeli kiedyś o tej teorii – zastanawiała się nad zbadaniem jej prawdziwości na własnym przykładzie. Mamy przecież wielu znajomych, w dodatku część z nich skatalogowanych w przeróżnych portalach społecznościowych. A Linkedin podaje użytkownikowi nie tylko ilość bezpośrednich znajomych, ale także ? do ilu ludzi Ci znajomi są w stanie nas doprowadzić. Przyznaję, że sam parę razy się nad tym zastanawiałem.

Motyw sześciu stopni oddalenia zainspirował powstanie kilku filmów, był nawet wykorzystywany w serialach. Nawet w tym momencie trwa realizacja pewnego projektu, którego zwiastun zobaczycie poniżej. Polska, czteroosobowa ekipa wyrusza w świat, by znaleźć łańcuch ludzi łączących wylosowaną na początku Polkę z człowiekiem znalezionym pod losowo określoną lokalizacją na świecie. Los chciał, że wypadło na Meksyk, więc nie będzie łatwo. Życzę ekipie powodzenia i będę śledził finalny efekt!

Aktualności związane z filmem możecie śledzić tutaj.
A więcej o teorii w angielskiej Wikipedii ? link.

Udostępnij:
Ciekawe miejsca•HR•Innowacyjność•Kariera•Trendy

118. Wizualizacja życiorysu ? nowy pomysł na atrakcyjne CV

7 sierpnia 2011 Paweł Wydymus 4 komentarze

Ponieważ śledzimy i opisujemy dla was nowe, ciekawe trendy, z zainteresowaniem przeczytałem wczoraj w serwisie Antyweb informację o nowym pomyśle grupy zapaleńców z Kanady, którzy wygrali tegoroczny „Startup Weekend” w Toronto.

Otóż dzięki serwisowi www.vizualize.me będzie można w prosty sposób (jednym kliknięciem) przerobić swój życiorys zamieszczony w Linkedin w atrakcyjną dla oka infografikę. W tej chwili trwają jeszcze testy – właściwa usługa ma ruszyć we wrześniu. Ponieważ jeden rysunek wart jest tysiąca słów, poniżej zamieszczam dwa przykłady grafik zaczerpniętych z ich oficjalnego bloga.

 

I jak wasze wrażenia? Przyznam, że dla mnie jest to od dawna oczekiwany powiew świeżości w temacie projektowania życiorysu, który ma znacznie większe szanse na pozytywne i praktyczne przyjęcie niż na przykład cv w formie filmu video, o którym było głośno parę miesięcy temu. Oczywiście nie wszystkie rodzaje wykresów będą pasować do wszystkich rodzajów danych. Mnie najbardziej przypadł do gustu koncept umieszczenia wykształcenia i doświadczenia zawodowego na jednym wykresie (po dwóch stronach skali) ? w bardzo ładny sposób można w ten sposób pokazać chęć zdobycia praktycznego doświadczenia przez studentów, a na dalszym etapie kariery ciągłe dokształcanie idące w parze z obowiązkami zawodowymi.

Założyciel i szef vizualize.me – Eugene Woo – zainspirował się wiosną tego roku krążącym po sieci nowatorskim, złożonym z samej infografiki życiorysem Chrisa Spurlocka. Według mnie jest on znacznie lepszy niż te zaprezentowane powyżej przykłady nowego serwisu. Ciekawostką jest, że Chris zawodowo zajmuje się od lat infografiką, więc taki życiorys jest nie tylko ciekawą formą informacji dla potencjalnego pracodawcy o kandydacie, ale też równocześnie praktycznym dowodem na biegłość zawodową. Może więc nadszedł czas, by księgowi i audytorzy tworzyli życiorysy w formie bilansów, konsultanci na slajdach, a dziennikarze w reportażach/opowiadaniach? :)

Abyście i wy mogli wyrobić sobie własną opinię, poniżej (niedościgniony?) wzór Chrisa.

Udostępnij:
Efektywność indywidualna•HR

116. Urlop rzecz święta

24 lipca 2011 Paweł Wydymus Jeden komentarz

Mamy pełnię sezonu wakacyjnego. Co prawda jednym z głównych pozdrowień ludzi na ulicach jest ?piękną mamy jesień tego lata?, a w kurtuazyjnych rozmowach o niczym tematyka warunków atmosferycznych bije historyczne rekordy popularności, zdecydowanie zostawiając w tyle przedwczesny start kampanii wyborczej czy nawet dotychczasowy hit ?opóźnienia w budowie autostrad.

Mimo nieustającej fali deszczu za oknami wystarczy jednak spojrzeć w kalendarz, by uwierzyć ? jest przełom lipca i sierpnia, a to wprost kojarzy się z? urlopami. To właśnie w okresie lipiec-sierpień przypadało tradycyjnie najwięcej urlopów w Polsce, bo też i wtedy pogoda statystycznie najbardziej sprzyja wzięciu przynajmniej 14 nieprzerwanych dni wolnego, co zgodnie z kodeksem pracy jest obowiązkiem każdego pracownika. Ściślej rzecz biorąc, kodeks mówi, że pracownik powinien wziąć cały przysługujący mu urlop (20 lub 26 dni) bez przerw. I dopiero po napisaniu odpowiedniego wniosku pracodawca może się zgodzić na jego podział. Nawet jednak podział urlopu nie może być ? jak wyżej wspomniałem ? zbyt drobny! Przynajmniej 14 dni przerwy od pracy musi być ciągłe. Jeśli ktoś chciałby zapoznać się bliżej z pytaniami pracowników do tematu urlopów w kodeksie pracy, polecam: http://www.gazetaprawna.pl/serwisy/kodeks_pracy,1,urlopy

Wracając jednak do samego odpoczynku, ciekawostką jest, że urlop pojawił się jako czynnik stresogenny w badaniu Holmes?a i Rahe (1967) – i to podwójnie. Pozycja pod nazwą ?wakacje? (czyli urlop) została wyceniona na 13 punktów, natomiast ?zmiana sposobów wypoczynku? (czyli urlop w inny niż dotąd sposób) 19 punktów. Co prawda ich siła jest niewielka w porównaniu choćby do zmiany pracy (39 pkt), ale ? co ciekawe ? większa niż choćby ?drobne wykroczenie przeciw prawu? ? 11 pkt. (za: Aronson, Wilson, Akert ?Psychologia społeczna? )

Ze stresem związana jest pewna rada, dotycząca kończenia urlopu. Stosuję ją osobiście już od kilku lat i muszę przyznać, że sprawdza się wyśmienicie. Chodzi o to, by minimalizować stres związany z powrotem do pracy po urlopie. W tym celu polecam zwrócić uwagę przy planowaniu wakacyjnych wojaży, by do pracy nie wracać w poniedziałek. Takie rzucenie się na głęboką wodę nie dość, że będzie niesympatyczne dla rozleniwionego jeszcze organizmu, to jeszcze może być niebezpieczne dla zdrowia (nadmiar stresu może skutkować problemami z sercem) u mniej odpornych.

Polacy mają różne preferencje co do długości urlopu. Oto zaobserwowane przeze mnie typy wraz z cechami szczególnymi:

  • maxi podróżnicy (od 2 tyg. do roku) ? znam kilka przypadków podróży dookoła świata, które zajęły od 5 m-cy do roku. Oczywiście taka długość wypoczynku raczej nie mieści się w ramach ustawowego urlopu, nawet przy odkładaniu go od paru lat. Tak więc niezbędne jest tutaj albo wystąpienie do pracodawcy o zgodę na urlop bezpłatny albo zakończenie kariery w dotychczasowej firmie.
  • podróżnicy soft (3 ? 4 tygodnie) ? chcą się wyrwać na inny kontynent (i nie chodzi o all-inclusive w Egipcie). Długość wypoczynku jest z jednej strony popychana przez chęć wykorzystania do maksimum kosztownego biletu lotniczego, a z drugiej strony ograniczana przez dostępną ilość dni urlopu wypoczynkowego. Fajny tekst z Wyborczej o takich przypadkach: http://wyborcza.pl/1,91535,9924972,Ucieczka_na_miesiac.html
  • tradycjonaliści (2 tygodnie) ? w większości nad: polskim morzem, polskimi jeziorami, polskimi górami, dalej lokują się Egipt, Tunezja, Turcja.
  • weekendowcy ? ci na rok naprzód mają w kalendarzu odhaczone wszelkie długie weekendy i na pamięć znają ilość dni wolnych od pracy, która w okolicy każdej ?czerwonej kartki? wypada. Ulubione miesiące weekendowców to oczywiście maj i listopad. Na dźwięk słów ?Trzech Króli? i ?Boże Ciało? serce bije im radośniej, niezależnie jednak od znaczenia religijnego tych świąt.

A do której grupy Wy należycie?

Udostępnij:
Badania•Edukacja

114. Studia wyższe niekonieczne

20 czerwca 2011 Paweł Wydymus Jeden komentarz

W czasie testowania nowootwartej knajpki dostał mi się w ręce przedostatni numer tygodnika Newsweek, z bijącym z okładki tytułem ?Nie trać czasu na studia?. Sam artykuł okazał się interesujący i prowokujący do zastanowienia się nad tym, nad czym coraz mniej maturzystów w Polsce myśli, uznając to za rzecz oczywistą ? czy wyższe studia mają sens? 

Według mnie odpowiedź brzmi – nie.

Studia są kiepskim pomysłem, gdy młody człowiek wie, co chce robić ? i nie są do tego potrzebne studia. Tutaj właśnie wesprę się przykładami z Newsweeka: szewc, wizażystka, grafik komputerowy, górnik, przedstawiciel handlowy, mechanik. Bo przecież nie trzeba studiów, by być dobrym w części zawodów i zarabiać bardzo sympatyczne pieniądze.

Studia nie mają też sensu wtedy, gdy maturzysta nie wie, co chce w życiu robić. Co prawda jest jakaś szansa, że przypadkiem trafi na coś, co okaże się pasją jego życia. Z drugiej strony, istnieje też na przykład możliwość, że po roku, dwóch, trzech student dojdzie do wniosku, że ten kierunek to nie jego ?bajka? i zmieni kierunek/uczelnię. Taki wniosek może też osiągnąć wiele lat po studiach, męcząc się w pracy, za którą nie przepada i która przyprawia go codziennie o ból głowy.

Na Zachodzie receptą na niezdecydowanie po szkole średniej jest tzw. gap year. Rok przerwy ? często spędzany na dalekich, zagranicznych wyjazdach, pomaga młodemu człowiekowi nabrać dystansu do siebie i w wielu przypadkach zdecydować, czym chce się w życiu zająć.

W pozostałych przypadkach poświęcenie pięciu (lub sześciu) lat na studia może być dobrym pomysłem.

Ciekawe wyliczenia przeprowadzono na rynku amerykańskim. Porównano w nich hipotetyczną czwórkę młodych ludzi, z których każdy wybiera inną ścieżkę kariery: lekarz, hydraulik i dwaj nauczyciele. Co ciekawe, średni roczny dochód rozporządzalny lekarza i hydraulika są prawie takie same. Jedna z przyczyn to wcześniejszy o przynajmniej 5 lat start pracy ? i zarabiania ? u osób niestudiujących. Pozostałe szczegóły w artykule prof. Kotlikoff.

PS. W wolnej chwili możecie posłuchać rozważań Grubsona o szeroko pojętych perspektywach młodych ludzi u progu dorosłego życia w kawałku ?iloraz inteligencji?.

<

Udostępnij:
Kariera•Sprzedaż•Trendy

111. Niesfornego pracownika zatrudnię

21 maja 2011 Paweł Wydymus Brak komentarzy

Pogoda ostatnio gorąca, więc i temat luźniejszy. Będąc niedawno na zakupach w jednym z centrów handlowych, na witrynie H&M zauważyłem takie oto ogłoszenie o pracy. 

Muszę przyznać, że firma nieco się wysiliła, by wyjść ponad standardowe teksty typu ?Praca od zaraz. Wiadomość na miejscu?. Wybieg ciekawy i myślę, że skutecznie buduje pozytywny wizerunek firmy i jej sklepów na dwa sposoby:

  • po pierwsze ? u potencjalnych kandydatów;
    Chyba większość z nas określa się (lub chciałaby) słowami ?mam odwagę wyjść przed szereg? i ?uczę się na błędach?. Można więc sobie pomyśleć ?skoro tacy fajni ludzie tu pracują ? zupełnie jak ja –  to musi być niezła atmosfera w pracy i warto złożyć aplikację?.
  • po drugie – będąc klientem w sklepie zdecydowanie wolę być obslugiwany przez osobę kontaktową, niż taką ?która zawsze siedzi cicho?. Widząc, że firma takich właśnie ludzi zatrudnia, będę z większą chęcia przychodził do jej sklepów w nadziei na przyjemniejszy niż u konkurencji przebieg zakupów.

Poszedłem nieco dalej i poczytałem o tym stanowisku zarówno na stronach H&M, jak i na polskich forach.

Na stronie firmy ciekawe jest pokazanie pracy na stanowisku doradcy sprzedaży w postaci klipu filmowego. Niestety jest on nakręcony w odległym od Warszawy o niecałe 7 tysięcy km Nowym Jorku, z tamtejszą pracownicą w roli głównej. Wszystko wygląda bardzo dobrze (pewnie był zaangażowany jakiś specjalista z Hollywood), natomiast siedząc w Polsce i odwiedzając sklepy tej firmy nie mogę oprzeć się wrażeniu, że praca tutaj jednak różni się od tej pokazanej na filmie. Szczególnie w zakresie szeroko pojętego kontaktu z klientami.

Z drugiej strony na forach dziewczyny (bo to jednak one głównie pracują w sklepach z ubraniami) piszą o:

  • dobrej atmosferze,
  • naprawdę ciężkiej fizycznie pracy,
  • słabych zarobkach, przez co jest to praca raczej dla studentów dziennych pochodzących z tego miasta co sklep, bo zaoczni? nie są w stanie się utrzymać z najczęściej oferowanych części etatu.

Dobrze wiedzieć.

PS. Gdyby ktoś chciał zobaczyć jak wygląda praca w H&M na amerykańskim filmie reklamowym, to można to uczynić tutaj.

Udostępnij:
Page 3 of 10« First...«2345»10...Last »

Info o nowych wpisach

https://www.facebook.com/HR-ma-znaczenie-139469166081408/

O mnie

Nazywam się Michał Zaborek i od czasu do czasu piszę tu o trendach, biznesie, rozwoju ludzi, kulturze organizacyjnej, efektywności firm, zespołów i jednostek, o pracy i karierze. Zawodowo pełnię funkcję prezesa zarządu Konsorcjum doradczo-szkoleniowego SA, właściciela marek e-learning.pl oraz House of Skills, czołowej polskiej firmy e-learningowej i doradczo szkoleniowej. To o czym tu pisze, w znakomitej większości po prostu mnie interesuje. :-)

Archiwum bloga

Kategorie

  • Badania (33)
  • Bez kategorii (9)
  • Ciekawe firmy (2)
  • Ciekawe miejsca (38)
  • E-learning (10)
  • Edukacja (20)
  • Efektywność indywidualna (48)
  • HR (65)
  • Humor (7)
  • Inne (34)
  • Innowacyjność (17)
  • Kariera (15)
  • Książki (33)
  • Kultura (11)
  • Marketing (7)
  • Prezentacje (13)
  • Psychologia (12)
  • Sprzedaż (3)
  • Travels (3)
  • Trendy (76)
  • Wywiady (19)
  • Zarządzanie ludźmi (18)
  • Zespoły i praca zespołowa (22)

Popularne posty

120. Lumosity. Wytrenuj swój mózg.

30 sierpnia 2011

105. Po zdjęciach ich poznacie, czyli dobre foto do cv

28 marca 2011

92. Zespoły po polsku

8 grudnia 2010

44. Blogi, które powinieneś dodać do ulubionych ? według Inc.com

16 listopada 2009

81. Crowdspring w praktyce

11 września 2010

Tagi

360 AI Apple ben casnocha ciekawe blogi cv e-learning e-learning bootcamp e-learning w Polsce HR HR ma znaczenie Innowacje kariera konferencja kultura narodowa Marcin Konieczny Marek Hyla MBA Michał Zaborek naked company narzędzia web 2.0 ocena 360 ocena pracownicza praca zespołowa prezentacja Prezentacje przywództwo rekrutacja rozwój ludzi samorozwój spotkania studia studia MBA Tim Ferris Trendy trendy HR trendy na rynku szkoleń trendy szkoleniowe trendy w HR trendy w rozwoju ludzi trendy w rozwoju pracowników Web 2.0 zarządzanie Zarządzanie ludźmi życiorys

© 2020 copyright HR MA ZNACZENIE // Wszelkie prawa zastrzeżone
Polityka prywatności